wtorek, 3 marca 2015

KOBO SAHARA SAND I NUBIAN DESERT – PORÓWNANIE



Jakiś czas temu, gdy pierwszy raz przeczytałam, że Daniel Sobieśniewski będzie współpracował z KOBO przy tworzeniu nowych produktów, bardzo się ucieszyłam. Bo kto pomoże lepiej dobrać odcienie linii kosmetyków, jeśli nie osoba prowadząca szkołę makijażu? Efekt tej współpracy wcale mnie nie rozczarował, a nawet mile zaskoczył – w mgnieniu oka zaopatrzyłam się w puder brązujący w odcieniu Sahara Sand, w którym się zakochałam. Kiedy myślałam, że lepiej być nie może, to marka KOBO znowu zaskoczyła, tym razem wypuszczając odcień Nubian Desert. Pokusiłam się więc na porównanie obu produktów...


KOBO SAHARA SAND



Jak już wspomniałam we wstępie, Sahara Sand był pierwszym z wypuszczonych na rynek bronzerów nowej linii. Oprócz niego dostępne były również między innymi dwa odcienie rozświetlaczy (swoją drogą skusiłam się na jeden, ale jakoś specjalnie do mnie nie przemówił). Bronzer ma bardzo proste i estetyczne opakowanie, które przypadło mi do gustu. Opakowania kosmetyków z tej linii wykonane są z porządnego plastiku, bo żaden z 3 posiadanych przeze mnie produktów (2 bronzery i rozświetlacz) jeszcze nie ma pęknięć. Bronzer bardzo łatwo się otwiera, a jego duże wymiary pozwalają na nałożenie produktu dowolnym pędzlem. Odcień kosmetyku jest bardzo dobrze widoczny przez opakowanie, więc może powstrzymać drogeryjnych macaczy przed otwieraniem produktu, choć na takich ludzi nie ma mocnych ;) Jeśli chodzi o właściwości bronzera, to nie ma może iście satynowej konsystencji, ale bardzo dobrze „pracuje” z pędzlami. Jasny odcień jest bezpieczny dla osób dopiero rozpoczynających przygodę z bronzerami oraz dla dziewczyn posiadających jasną karnację. Dla osób o ciemniejszej skórze produkt nie będzie odpowiedni. Delikatnie ciepłe tony sprawiają, że nada się zarówno do delikatnego konturowania jak i do opalania twarzy. Nałożony na podkład (np. Revlon Colorstay, Revlon Nearly Naked, Pierre Rene Skin Balance) utrzymuje się na skórze cały dzień.  Jedynym minusem bronzera, który możecie łatwo dostrzec na zdjęciu, jest pojawianie się w miarę użytkowania dziwnych grudek – jakby produkt był źle zmielony lub zbity. Efekt pogłębia się w miarę zużycia produktu.



KOBO NUBIAN DESERT



Na początku lutego na rynek trafił również nowy odcień pudru brązującego – Nubian Desert. Jest on jeszcze chłodniejszy od Sahary i ciężko dostrzec w nim ciepłe tony - przypomina kakao. Jest to odcień dla osób z ciemniejszą karnacją i takich, które preferują mocne konturowanie. Produkt ten do konturowania nadaje się wręcz znakomicie – wielbiona Bahama Mama wygląda przy nim jak pomarańczka ;) Należy przy tym wspomnieć, że bronzery mają matowe wykończenia, czego niektóre osoby mogą nie lubić. Od razu przyznam, że po pojawieniu się Nubian Desert, Sahara poszła w kąt kufra ;) Na pewno jeszcze mi się przyda wiosną do opalania twarzy, ale w konturowaniu numerem 1 jest obecnie Nubian Desert. Niestety, pomimo wielkich nadziei, podczas stosowania nowego bronzera również zaczynają uwidaczniać się zbite grudki :/ Nie wiem z czego to wynika, ale jest to jedyny minus, jaki zauważyłam, który oczywiście jestem w stanie wybaczyć za świetne właściwości. Zarówno bronzery jak i rozświetlacze KOBO możecie dostać za ok. 20zł/szt.





Poniżej swatche w świetle dziennym/sztucznym: jaśniejszy - Sahara Sand, ciemniejszy - Nubian Desert.



Macie bronzery KOBO w swojej kolekcji?

Jaka jest Wasza opinia? Jakie bronzery polecacie? ;)

30 komentarzy :

  1. Nie miałam Kobo, a ja bardzo lubię w7 Honolulu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nie miałam jeszcze okazji przetestować Honolulu ;)

      Usuń
  2. Na razie mam sahara sand, ale kupię też ten ciemniejszy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam! Mi bardziej się podoba ten ciemniejszy :)

      Usuń
  3. Nie miałam żadnego z nich.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mam doświadczenia z żadnym z nich, generalnie u mnie bronzery się kurzą ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie rozświetlacze się trochę kurzą :P

      Usuń
  5. Mam rozświetlacz z Kobo i bardzo mnie ciekawią te bronzery ;) Muszę koniecznie się w nie zaopatrzyć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozświetlacz mnie tak nie chwycił za serce, być może dlatego, że mam ten z Makeup Revolution ;)

      Usuń
  6. Nie używam bronzerów. Mam z natury ciemną karnację. ;]

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie używałam bronzerów z Kobo ale bardzo mi się sposobały:)

    OdpowiedzUsuń
  8. interesujace bronzery :) ładne odcienie ;)
    co powiesz na wspólną obserwacje ? ;)
    http://xblueberrysfashionx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja najbardziej lubię czekoladkę bourjois:) Kobo nie miałam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czekoladka nie jest zbyt pomarańczowa? ;) Kiedyś oglądałam swatche i takie miałam wrażenie ;)

      Usuń
  10. Nie używam bronzerów :P ale kusisz :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię bronzery i możliwe, że kiedyś wypróbuję! melodylaniella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Wyglądają bardzo przyjemnie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. oba mi się podobają ale ciężko mi powiedzieć który by mi bardziej pasował do twarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten ciemniejszy na pewno kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dla mnie ten jaśniejszy byłby idealny :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam nubian desert i uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. I love those safari themed little bags of yours (first photo)

    OdpowiedzUsuń
  18. nie niestety, teaz kupilam dwa z maybelline :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja mam ten ciemniejszy i go uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Jaśniejszy wygląda ładnie. Pasował by do mojej karnacji.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy konstruktywny komentarz!