piątek, 19 lutego 2016

HAUL ZAGRANICZNY: PRIMARK, LUSH, KIKO… + CENY


Witajcie! W miniony weekend udało mi się w końcu wybyć za granicę naszego pięknego kraju w celach czysto shoppingowych. Moja zagraniczna lista chciejstw nie była może imponująca, ale i tak nie udało mi się jej spełnić w 100%. Jak pech to pech… Na dodatek, jak już zapewne wiecie, padł mi aparat, więc produkty z zagranicznego haulu posłużyły do testu drugiego aparatu – stąd te „dziwne” zdjęcia ;)


HAUL ZAGRANICZNY



Co było na mojej liście zakupów?


Co udało mi się kupić:


PRIMARK: pędzel do pudru. Tak, to była jedyna interesująca rzecz, którą wypatrzyłam w Primarku ;) Jest to pędzel typu kabuki, ma krótki trzonek, ale sam w sobie jest ogromny! Nigdy nie widziałam „na żywo” pędzla z tak dużą ilością włosia. Żeby Wam to jakoś pokazać ujęłam go na zdjęciu z Hakuro H51, który również ma sporo włosia, ale to przedszkolak w porównaniu z pędzlem z Primarka (Primarku?) ;) Mam zamiar używać go do omiatania twarzy pudrem. Ogólnie jestem fanką „wciskania” pudru za pomocą stemplowania, ale ponoć tylko krowa nie zmienia zdania, więc może i mi się odmieni z takim słodziutkim, mięciutkim czarno-fioletowym pędzlem? :) Jak widać kosztował jedyne 4 ojro. Jak szaleć to szaleć!


PRIMARK: Świeca Pink Grapefruit była „świecą na pocieszenie”. Dlaczego na pocieszenie? Bo przeszłam X pięter Primarka i… generalnie nic mi się nie spodobało. Wzięłam jedynie zaprezentowany powyżej wielgachny kabuki i stałam z nim w mega kolejce do kas, więc na pocieszenie przy kasie wyłapałam słodziutką różową świecę Pink Grapefruit za 1 ojro. Jeszcze nie paliłam – podziwiam na toaletce :D


DM: korektor Maybelline Instant Anti-Age chodził mi po głowie już od dawna. W zasadzie miałam okazję kupić go już w sierpniu, ale obawiałam się, że będzie podobnym badziewiem do swojego brata w białym opakowaniu, a kosztował w DM niemal 10 ojro, więc zrezygnowałam. Przez jesienno-zimowe miesiące naczytałam się tyle dobrego o tym korektorze, że postanowiłam jednak zaryzykować i wydać niemal 45 zł na korektor z Maybelline. Wybrałam odcień 01 Light i to był pierwszy błąd. Korektor ma obrzydliwy, ciemny żółto-pomarańczowy odcień. Pomyślałam: czy te wszystkie blogerki zwariowały? Ja mam to „błotko” dać pod oczy?! No ale dałam. Tego samego dnia usłyszałam „komplement”: „Nie wiedziałem, że masz takie wory pod oczami!”. Tak właśnie działa „cudowny” korektor wychwalany pod niebiosa – pierwszy raz w życiu ktoś mi zwrócił uwagę, że mam podkrążone oczy… No cóż, widocznie zwiodło mnie myślenie, że im niższy numer, tym jaśniejszy odcień korektora. No chyba, że wszystkie są takie ciemne, bo miałam 020 Nude w wersji w białym opakowaniu i był równie ciemny. Ostatnio zobaczyłam, że Szusz ma odcień 03, więc może on jest najjaśniejszy? Nie wiem, ale poza ohydnym kolorem totalnie podkreśla zmarszczki i „ciastkuje”. Czyli dokładnie tak samo jak jego biały brat po kilku miesiącach użytkowania. Póki co jestem na „nie”, ale jeszcze z nim powalczę (nakładanie go jajkiem niczego nie zmieniło niestety…). Aha i dodam jeszcze, że korektor był szczelnie zafoliowany, więc jego wadliwe działania nie wynika z tego, że ktoś mógł go otworzyć wcześniej w drogerii, itp.


DM: żele Balea limonka i aloes oraz neroli i czerwona pomarańcza (chyba?). Trafiły do czyśćca z innymi żelami Balea i czekają na zużycie żelu Isany :D Tradycyjnie kosztowały jedyne 0,55 ojro za sztukę. Uwielbiam :)


DM: Balea kremy do rąk aloes i sól z Morza Martwego oraz cytryna i maślanka. Kiedyś marzył mi się jeden krem do rąk z maślanką, ale niestety wszędzie był wyprzedany. Mam nadzieję, że wersja z cytryną się u mnie sprawdzi ;) Kremy były w różnej cenie – cytrynowy kosztował 0,85 ojro, a aloesowy „aż” 1,15 ojro. Miałam już wersję kremu-maski do rąk makadamia od Balea, ale nie do końca byłam z niej zadowolona. Mam nadzieję, że teraz będzie inaczej :D


LUSH: Angels On Bare Skin, czyli kilka słów o tym, że nie wolno po pijaku sprawdzać w internecie składów kosmetyków :D Otóż wybrałam go, bo jako jedyny nie miał w składzie glinki. Tak, nie zauważyłam słowa „kaolin”, chociaż we wszystkich innych składach produktów LUSH jakoś je dostrzegłam :P No, ale nic to, trzeba będzie testować pomimo awersji do wszystkich glinek świata. Najwyżej znowu mnie wysypie… W każdym razie mamy tu do czynienia z pastą do mycia twarzy, która cechuje się w miarę dobrym składem i co z tym związane – krótkim terminem ważności. Kosztowała mnie aż 9,95 ojro, więc liczę na to, że będę zadowolona ;)


KIKO: baza pod cienie w wersji podstawowej miała być dla moich powiek tym, czym baza z Art Deco. A więc ideałem ;) I po zaledwie kilku dniach testów mogę zdradzić, że jestem z niej naprawdę zadowolona, pomimo kilku negatywnych opinii na jej temat krążących w sieci. Nie chcę niczego więcej zdradzać, bo jest zbyt wcześnie, ale nadmienię, że utrzymuje cienie na moich tłustych powiekach ;) Kosztowała 6,90 ojro.


NEW YORKER: buty jakie są, każdy widzi ;) Lubię złote zameczki i pseudo-skórzano-wężowe akcenty. Podoba mi się ich solidny obcas, który jest niemal niewyczuwalny w trakcie chodzenia. Założyłam je dopiero dwa razy, więc jeszcze ciężko powiedzieć, czy są w 100% wygodne, czy nie, dopóki ich nie „rozchodzę”. Kosztowały jedyne 9 ojro. Mam nadzieję, że sprawdzą się lepiej od korektora Maybelline :D


I to by było „wszystko” z moich zakupów. Oczywiście wydałam pewnie z 3 razy więcej, ale nie będę pokazywać Wam zakupów spożywczych oraz tego, co już rozdałam rodzince ;) Poza tym byłam tak zalatana, że nie porobiłam żadnych zdjęć w trakcie wyjazdu ;)

Nie udało mi się nigdzie dostać matowej bazy Zoeva (która była na mojej wishliście 2016). W DM zabrakło dla mnie żelu do depilacji Sweet Mandarin – zastałam pustą półkę ;) Udało mi się za to zjeść przepysznego donuta w czekoladzie z nadzieniem bananowym, który wynagrodził mi wszystko :D


Jak tam Wasze lutowe zakupy? ;)




46 komentarzy :

  1. Ja w tym miesiącu jakoś szczególnie nie szaleję z zakupami, ale do końca miesiąca jeszcze daleko i wszystko się może zdarzyć ;)
    Szkoda, że ten korektor się kompletnie nie sprawdził, bo kosztował sporo.

    OdpowiedzUsuń
  2. śliczne botki :) chyba pierwszy raz słyszę niepochlebne opinie o tym korektorze o.o

    OdpowiedzUsuń
  3. Po pijaku najlepiej w ogóle nie zaglądać do netu ;)
    Jaki olbrzymi ten kabuki, ja sama szukam aktualnie dużego pędzla do nakładania pudru i nie mogę się zdecydować, chyba RT kupię ten największy :) Co do korektora to ja ani nie czytałam ani nie słyszałam o nim negatywnej recenzji więc jestem zaskoczona, ale i tak nie planowałam zakupu, moim ulubieńcem ostatnio w tej dziedzinie jest Maxfactor Mastertouch w odcieniu 303 Ivory :)
    Balea właściwie nie znam, ale jak wyjadę na zagraniczne zakupy, to sobie troszkę sprawię : )Lash'a też w ogóle nie znam :) Glinki Cię wysypują, hmm, próbowałaś białej? Dla mnie najdelikatniejsza :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Korektor z Maybelline mam ogromną ochotę wypróbować! :) Słyszałam o nim wiele dobrych rzeczy! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. chciałabym dorwać jakiś produkt Lush i sprawdzić na sobie.. to samo kosmetyki Balea :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawe rzeczy :D
    Pędzelek bardzo fajnie się prezentuję

    Zapraszam na konkurs:

    magicworldprincesscarmen.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Żele Balea mają świetne zapachy. Napad na Primark miła rzecz ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi teraz Mężczyzna wyjeżdża do Holandii, to też go zmolestuję w kwestii zakupów ;) Lush mnie zachęca mocno!

    OdpowiedzUsuń
  9. Wychodzą obrażona... maseczka AHHHHHH :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jejku, pędzel faktycznie jest ogromniasty :D

    OdpowiedzUsuń
  11. ładnie się obkupiłaś :P :)
    Ja sobie kupiłam z kobo matującą pomadkę w płynie i kuleczki wyrównujące koloryt skóry, antyperspirant bioliq, pędzelek life do pudru i różu, masło do ciała cynamon i jabłko, nawilżające rękawiczki, odżywkę do rzęs z my secret :) i chyba tyle :)
    rękawiczki straszna lipa :P ale recenzję napiszę w którymś poście ale bardzo mnie zdenerwowały :D , pomadka kobo rewelka tzn jako jedna z nielicznych w tak niskiej cenie nie schodzi mi z ust :), kuleczki będę dopiero testować, antyperspirant działa, odżywkę do rzęs polecam tania a bardzo dobra, i ahhhh to masło jeszcze nie testowałam ale powąchać musiałam :) i pachnie tak cudownie że mogłabym je zjeść :). To tak tylko krótkie szybkie recenzje :) dokładniejsze będą jak dłużej potestuje :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam kiedyś tę bazę z KIKO i bardzo się lubiłyśmy :) Podobnie z aniołkami Lush (chyba mi zrobiłaś ochotę na mały powrót do nich!). Pędzel z Primarka pójdę w najbliższym czasie obejrzeć z bliska, bo tu gdzie obecnie jestem, mam do Primarka jakieś 500m :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Buty świetne,co do tego korektora to faktycznie badziew,omijać szerokim łukiem:/

    OdpowiedzUsuń
  14. Życzę Ci więcej takich shoppingowych wypadów :)

    OdpowiedzUsuń
  15. miłego użytkowania:) ciekawa jestem Lusha

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam ten pędzel kabuki z Primarka - jest genialny! :D Z czyścików polecam Let The Good Times Roll, bo cudooownie pachnie. Jest co prawda mega tłusty, ale jesli umyjesz potem twarz normalnym żelem, niesamowicie oczyści pory. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. lush i primark < 3 zazdroszcze ;D

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetne zakupy! Szkoda, że korektor pod oczy okazał się takim łobuzem ale błędów i pomyłek nie da się całkowicie omijać :)

    OdpowiedzUsuń
  19. super zakupy
    balea uwielbiam
    i marzy mi coś z Lush :)
    pozdrawiam MARCELKA :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo przyjemny tekst, super się czytało :) Szkoda, że ten korektor to taki niewypał.. Buciki bardzo fajne, szukam na takich solidnych obcasach, ale ciężko u mnie z rozmiarem :( Pędzel naprawdę duży, pewnie zakrywa 1/4 twarzy jak się nim pudrujesz :D Ale wygląda uroczo :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetne zakupy, a najbardziej spodobały mi się buty.
    :*

    OdpowiedzUsuń
  22. Jejku alergii dostaje jak widze gdzies slowo Primark i produkty z tego sklepu.... Ale to tylko i wylacznie dlatego, ze wlasnie skonczylam 12h zmiane w pracy i na te swieczki jak i pedzle patrze sie godzinami :P

    OdpowiedzUsuń
  23. Przyjemne zakupy :-) Ja zawsze wracam najbardziej obkupiona żelami pod prysznic ;-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Rewelacyjne buty :) same wspaniałości <3

    OdpowiedzUsuń
  25. Wypasione buty :))) No i w ogóle fajne zakupy :]

    OdpowiedzUsuń
  26. fajne botki:) żele balea też nie dawno sobie kupiłam:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Lush od dawna mi się marzy :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Same nieznane nowości widzę :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Same nieznane nowości widzę :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Też chciałabym ten korektor wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Zazdroszczę butów i kosmetyków z Balea ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Szkoda, że wychwalany korektor z Maybelline okazał się u Ciebie bublem. Ja nie miałam okazji go używać i chyba mój zapał został po Twoim wpisie ostudzony:).

    OdpowiedzUsuń
  33. Świetne zakupy! Buty bardzo nam sie podobają, też mamy podobne, czarne z masywnym obcasem :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Pędzel piękny <3 Oj maseczkę z Lush bym przygarnęła :) Jestem ciekawa jak się sprawdzi...

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja bym chętnie odwiedziła DM :)))

    OdpowiedzUsuń
  36. Świetne buty! :D Ja W DM byłam w poprzednie wakacje dopiero pierwszy raz i mam nadzieję, ze w następne też uda mi się pojechać do cioci i zrobić przy okazji "małe" zakupy :P Super nowości :D

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy konstruktywny komentarz!