środa, 7 września 2016

NAJGORSZY KOREKTOR POD OCZY, JAKI SPOTKAŁAM…


Nie, nie przewidzieliście się. Naprawdę to jest TEN korektor. Ten wychwalany przez blogerki i youtuberki pod niebiosa korektor z Maybelline. Ten, po który trzeba najczęściej wybrać się za granicę lub prosić kogoś, by go nam zza granicy wysłał. Korektor, który staje się coraz droższy – swój zakupiłam za ok. 10 euro w lutym, obecnie w tej samej drogerii kosztuje już ok. 12-13 euro! Co jest z nim nie tak?

KOREKTOR MAYBELLINE INSTANT ANTI-AGE EFFEKT



OPAKOWANIE



Opakowanie korektora Maybelline już z założenia jest strasznie niepraktyczne. Po co ta gąbeczka na końcu? Takie rozwiązanie jest po prostu niehigieniczne – przez pół roku używać tej samej gąbki i to w tak wrażliwym miejscu, jakim są nasze oczy? Można więc rzec, że kupujemy korektor z gąbeczką po to, by ją od razu oderwać. Później zostaje nam sam „kikut”, z którego wykręcamy korektor. Najczęściej wykręca się go zbyt dużo – kolejny minus. Jedynym plusem jest to, że widzimy, ile produktu nam jeszcze pozostało. W opakowaniu znajduje się 6,8 ml produktu, które powinniśmy zużyć w ciągu 6 miesięcy od otwarcia.

SKŁAD


Dla zainteresowanych skład powyżej.

KOLOR/KONSYSTENCJA/ZAPACH


Zacznijmy od koloru. Już sama numeracja/nazewnictwo zastosowane przez producenta w przypadku wersji niemieckiej korektora jest totalnie bez sensu. Zazwyczaj im niższy numer, tym jaśniejszy odcień produktu. W przypadku korektora Instant Anti-Age Effekt jest zupełnie odwrotnie… W pośpiechu chwyciłam za odcień 01 Light sądząc, że to najjaśniejszy kolor. Jak bardzo jest „jasny” jest ten „Light” mogliście przekonać się na zdjęciu powyżej. Okazało się, że najjaśniejszy odcień w przypadku korektora Maybelline to 03 Fair, a najciemniejszy bodajże 02 Nude.

Konsystencja korektora jest ciężka, mocnokryjąca. Trochę przypomina w dotyku mus. Jak dla mnie jest to produkt bezzapachowy.

DZIAŁANIE


Przechodzimy do głównego punktu programu – dlaczego korektor jest tak kiepski? O kilku minusach już wspomniałam – głupkowata gąbeczka na końcu, myląca numeracja odcieni. Kolejnym olbrzymim już minusem jest aplikacja korektora i to, jak zachowuje się po nałożeniu. Od razu możecie zapomnieć o aplikacji palcami, bo korektor jest na tyle gęsty, że zaczyna się robić pod okiem niezła skorupka. Pozostaje jedynie wilgotna gąbeczka i nakładanie dosłownie cieniusieńkiej warstwy. Od razu uprzedzam, że i to nie pomoże. A nawet ekspresowe przypudrowanie korektora, bo tragicznie podkreśla wszystkie zmarszczki. Po jego nałożeniu wyglądam po prostu jak stara baba (a nie mam nawet trzydziestki na karku…). Żeby nie było, że jestem stronnicza – robiłam kilka podejść do tego korektora. Za KAŻDYM RAZEM, gdy nałożyłam korektor Instant Anti-Age Effekt, mój narzeczony pytał, skąd mam takie zmarszczki pod oczami. Nie wiedział, że testuję nowy korektor, a jednak zawsze tylko w te dni, kiedy go nałożyłam, od razu pytał, skąd mam takie zmarszczki. Przy innych korektorach nigdy nie zadał takiego pytania. To chyba świadczy samo za siebie.


Kolejnym problemem jest w przypadku mojego egzemplarza kolor. Jest po prostu obrzydliwie pomarańczowy, wydaje się, jakby był zawsze zoksydowany, oczy wyglądają po nim na strasznie zmęczone. Pozostaje dla mnie tajemnicą, jak odcień 01 Light może komukolwiek pasować, bo nawet, gdy obecnie jestem dość opalona po urlopie, to wygląda pod moimi oczami po prostu źle. 100% pomarańczki.

A co z jego słynnym kryciem? To nie jest krycie, to jest po prostu szpachla. Obrzydliwa, rzucająca się w oczy szpachla. Jeśli mój facet ją widzi, to widzą ją wszyscy.

PODSUMOWANIE


Korektor Maybelline Instant Anti-Age Effekt określiłabym mianem największej makijażowej porażki 2016 roku. Opakowanie na nie, odcień na nie, konsystencja na nie, działanie na nie. Nie będę piać z zachwytu nad takim bublem, tylko dlatego, że inni tak robią. Bo choćbym nakładała tonami kremy pod oczy, to i tak ten korektor podkreśliłby każde najmniejsze załamanie skóry. Nie mam zamiaru robić do niego kolejnych podejść, bo kto chciałby wyglądać jak stara baba w młodym wieku? Tym bardziej, że od korektora za 10 euro lepiej sprawdziły się u mnie korektory za 10 zł ;) Polecam więc najpierw rozejrzeć się na naszym rynku, zanim pod wpływem zachwytów wydacie za granicą spore pieniążki na tak drogiego bubla.




85 komentarzy :

  1. Muszę przyznać że innowacyjny wygląd na pewno skusiłby mnie do zakupu. dobrze, że przeczytałam Twoją opinię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nieraz nadziałam się na takie "efekciarskie" opakowania ;)

      Usuń
  2. dobrze, że nigdy się nie skusiłam na ten korektor...

    OdpowiedzUsuń
  3. ojej, dobrze wiedzieć... A już kiedyś się nad nim zastanawiałam :/

    OdpowiedzUsuń
  4. kiedyś miałam na niego mega chętkę, na szczęście przyjrzałam się recenzjom i zrezygnowałam..

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio pojawia się sporo negatywnych opinii na temat tego gagatka. Jak na taki bubel to cena bardzo wysoka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba wszyscy nie lubimy drogich bubli :P

      Usuń
  6. Dlatego boje się zamawiać kosmetyki nieprzetestowane z zagranicy albo proszenie kogoś o kupno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze, że mogłam sprawdzić kolor, ale się spieszyłam w drogerii :P

      Usuń
  7. Całe szczęście, że nie ma go w Polsce :D kolor i tak bardzo ciemny, a jak podkreśla zmarszczki to już w ogóle lipny kosmetyk.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie spodziewałabym się tego po tak osławionym korektorze. W takim razie nie wiem co widzą w nim youtuberki :) Na pewno wykreślam go z listy moich zachciewajek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również nie wiem, co w nim widzą ;)

      Usuń
  9. W sumie każdy z tych kolorów wydaje mi się nietrafiony jeśli chodzi o korektor...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie Affinitone sprawdził się przy opaleniźnie ;)

      Usuń
  10. Nie znam. W składzie jest sól, potrze się oko i pieczenie gotowe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, nawet nie wgłębiałam się w skład :P

      Usuń
  11. O kurcze a ja słyszałam o nim wiele dobrego a tu proszę bardzo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również byłam szczerze zdziwiona ;)

      Usuń
  12. Mnie jakoś nowości kosmetyczne rzadko kuszą , przeważnie jak mam coś kupić to Już po tym wielkim szumie .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po wielkim szumie często mi się odechciewa ;))

      Usuń
  13. miałam podobny w innej wersji trochę chyba starsze opakowanie albo nowsze nie pamiętam i też jest do d... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam ten w białym opakowaniu i był równie kiepski co nowsza wersja :p

      Usuń
  14. Kolor faktycznie bardzo "jasny":D Nie miałam tego korektora, ale jakoś nie kusi mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zdjęciu jeszcze wyszedł "żółto", a pod oczami wygląda pomarańczowo ;)

      Usuń
  15. Miałam go kupić, ale kolejna negatywna recenzja uchroni mnie od niego :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Szkoda, że zdjęć nie dałaś jak prezentuje się pod oczami :) Przez chwilę mnie kusił, ale jakoś nie widzę sensu wydawania na niego 60 złotych na allegro, a za granicę mi na razie nie po drodze. Numeracja faktycznie bardzo myląca :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nawet nie próbuję zrobić sobie zbliżeń moją "małpką", bo to mija się z celem :P Może gdybym kogoś poprosiła, to coś by z tego wyszło ;) Za 60 zł na pewno znajdziesz lepszy korektor - i to nie jeden! :)

      Usuń
  17. jak dobrze że nie kupiłam:D a swego czasu bardzo chciałam...

    OdpowiedzUsuń
  18. miałswoje bom na youtubie ten korektor :)

    OdpowiedzUsuń
  19. wyglad jest super ;)
    ale szkoda , że tyle minusów .
    Są tańsze korektory i mega lepsza ;)
    Pozdrawiam !
    http://twinstyl.blogspot.com/2016/09/calvin-klein-polishgirl-goodday.html

    OdpowiedzUsuń
  20. Kiedyś chciałam go kupić, ale widzę, że nie warto. A taka numeracja też jest w Golden Rose i strasznie utrudnia to zakup produktu. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam, że GR ma skomplikowaną numerację - chyba dlatego, że zawsze idę po konkretny odcień :P

      Usuń
  21. Będę go wobec tego omijać szerokim łukiem :)

    OdpowiedzUsuń
  22. jestem zszokowana, zbiera tyle pochwał,a tu proszę
    zmieniłam adres i nazwę bloga, więc zapraszam do ponownej obserwacji
    http://kobiecefascynacje.blogspot.com/
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Ominę go - tak jest nie zawsze nam pasuje to co inni wychwalają :]

    OdpowiedzUsuń
  24. A tak inne Blogerki go wychwalają. Hmm, ciekawe.. :P Mimo wszystko kusi mnie, może kiedyś go wypróbuję. ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. to muszę go omijac szerokim łukiem

    OdpowiedzUsuń
  26. My go widzimy pierwszy raz ale dobrze wiedzieć na przyszłość, że nie jest tak kolorowo :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo nie jest dostępny w Polsce - może i dobrze :P

      Usuń
  27. straszne, że ten korektor pod każdym względem jest taki fatalny, odcień od razu zniechęca.

    OdpowiedzUsuń
  28. Aż się zdziwiłam, bo słyszałam o nim wieele dobrego :P

    OdpowiedzUsuń
  29. Z tą gąbeczką to faktycznie nie trafili. No i te odcienie - makabrycznie mylące. Na pewno go nie kupie i nie będę miała okazji nawet.

    OdpowiedzUsuń
  30. Zastanawiałam się nad jego kupnem, ale jednak sobie daruje. Chociaż inne, nowe opakowanie jest bardzo kuszące, ale jak widać niepraktyczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko w sumie jest z nim "nie tak" :P

      Usuń
  31. I am loving the post so much! Have a nice weekend:)

    irenethayer.com

    OdpowiedzUsuń
  32. Było kilka chwil, gdy chciałam go nabyć, jednak moje spojrzenie w stronę zapasów hamowało mnie. Po tym wpisie mój entuzjazm opadł i chyba spokojnie mogę o nim zapomnieć.

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie miałam, ale też mnie nie kusił :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba każdego :P Ale akurat ja dałam się nabrać :D

      Usuń
  34. zawsze mnie kusił, dobrze, że nigdzie go nie spotkałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dostępny jest tylko za granicą - chyba, że online :P

      Usuń
  35. Też kupiłam wersję light i niestety jest ona dla mnie zbyt ciemna :C W sklepie miałam też fair, ale w sztucznym świetle wyglądały na tyle podobnie, że wybrałam tę wersję, która jest bardziej żółta.

    Nie powiem, bo sama formuła, krycie itd. mi odpowiadają, ale niestety kolor nie jest. Najpierw zużyję go trochę, a potem chyba przejmie go moja mama :C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już podejścia do jaśniejszego odcienia robić nie będę :P Szkoda pieniążków :D

      Usuń
  36. This is such a great post! Have a nice weekend:)

    irenethayer.com

    OdpowiedzUsuń
  37. Na szczęście nigdy się z nim nie spotkałam :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Ja przeszłam obok tego boomu na owy korektor i dobrze zrobiłam :D

    OdpowiedzUsuń
  39. Dobrze, że go nie kupiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Nie znam tego korektora i raczej nie poznam :D Ale opakowanie ciekawe, nie widziałam wcześniej takiego.

    OdpowiedzUsuń
  41. Dziwne, ze Twój ma taką konsystencje, u mnie jest rzadki :o ale kolory faktycznie nietrafione no i u mnie tez sie nie sprawdza, po prostu słabo kryje... :/

    OdpowiedzUsuń
  42. Swego czasu przymierzałam się do niego, płakałam, że nie ma w PL, ale teraz nie żałuję :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy konstruktywny komentarz!