piątek, 21 kwietnia 2017

RÓŻE WIBO ECSTASY – CZY WARTO SIĘ NA NIE SKUSIĆ NA PROMOCJI W ROSSMANNIE?


Na wstępie przyznam się bez bicia, że zdjęcia wykonane do dzisiejszego wpisu przeleżały na dysku aż 4 miesiące, bo zrobiłam je w połowie grudnia, gdy tylko róże Ecstasy weszły na polski rynek kosmetyczny, a dokładniej gdy weszły do Rossmanna. Od tego czasu powstało wiele mitów na temat tych różów… Dostępne są 3 odcienie Ecstasy i jedynie odcień nr 1 ma być odpowiednikiem słynnego różu NARS Orgasm, a niektóre dziewczyny miały odcień nr 2 lub 3 i pisały, że w ogóle nie są podobne do różu NARSa – nie są podobne, bo nie miały być ;) Zresztą za chwilkę wszystko się wyjaśni…

WIBO RÓŻ ECSTASY


OPAKOWANIE


W tym momencie powinna zacząć się cała kontrowersja związana z różami WIBO – otóż bezsprzecznie opakowania różów z serii Ecstasy przypominają swym wyglądem opakowania sporo droższych różów NARS. Inspiracja droższą marką nasuwa się więc sama. Jeśli chodzi o moje odczucia w związku z tym, to napiszę wprost: mam to w d...pie. Każdego dnia ktoś bardziej lub mniej inspiruje się jakimś produktem i nie mnie oceniać, w ilu procentach jest to jeszcze „fair”, a kiedy zahacza o podrabianie. Z mojej strony wygląda to tak, że opakowanie jest ładne, poręczne i praktyczne. Podoba mi się dodatkowe kartonikowe opakowanie, w które zapakowany jest produkt – dzięki temu opakowanie „właściwe” nie jest porysowane w momencie zakupu. Po otwarciu kasetki naszym oczom ukazuje się całkiem zgrabne lusterko. Napisy nie starły mi się z opakowań, ale róże przechowuję stale w oryginalnych kartonikach. Opakowanie zawiera 4,5g produktu i kosztuje 22 zł. Produkt należy zużyć w ciągu 12 miesięcy od otwarcia.

KOLOR/KONSYSTENCJA/ZAPACH


Posiadam wszystkie dostępne obecnie na rynku odcienie: nr 1 jest to róż wypiekany o różowym odcieniu połyskujący na złoto (tzw. rose gold albo golden rose). Teoretycznie to tańszy odpowiednik różu NARS Orgasm. Odcień nr 2 to dość chłodny róż prasowany, wpadający w odcień zwany „marsala”. Odcień nr 3 to bardzo ciepła i ciemna brzoskwinia. Puder wypiekany (nr 1) ma bardzo zbitą konsystencję, a pudry prasowane (nr 2 i 3) są mocnopylące i łatwo nabierają się na pędzel. Zapach produktów jest neutralny.

SKŁAD


Skład różu w odcieniu nr 1: Talc, Mica, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Ethylhexyl Palmitate, Pentaerythrityl Tetraisostearate, Polymethylsilsesquioxane, HDI/Trimethylol Hexyllactone Crosspolymer, Silica, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol, [+/-]: CI 77891, CI 15850, CI 77491, CI 77492.

Skład różu w odcieniu nr 2: Mica, Talc, Silica, Octyldodecyl Stearoyl Stearate, Magnesium Myristate, Bismuth Oxychloride, Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol, [+/-]: CI 77491, CI 15850, CI 77499, CI 77492, CI 77891.

Skład różu w odcieniu nr 3: Mica, Talc, Silica, Magnesium Myristate, Octyldodecyl Stearoyl Stearate, Bismuth Oxychloride, Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol, [+/-]: CI 77891, CI 15850, CI 77492, CI 77491, CI 77499.

MOJA OPINIA


Róże WIBO z serii Ecstasy przyciągnęły moją uwagę ciekawymi opakowaniami, nie są one pstrokate czy tandetne. Sama kasetka wykonana jest z matowego plastiku, ale w dotyku nie jest tak „gumowa” jak opakowania marki NARS. Dzięki temu nie pozostają na niej „odciski palców” niemożliwe do zmycia. Uważam je więc za bardzo praktyczne i ładne. Kasetka płynnie się otwiera i zamyka, nie ma obawy o połamane paznokcie. Lusterko ukryte w środku jest dobrej jakości. Jednym zdaniem WIBO się tutaj spisało ;)

Jeśli chodzi o skład różów WIBO, to przyznam, że nie wnikam w składy kolorówki, której używam. Od razu jednak widać, że róże WIBO zawierają w sobie talk, który wiele osób może zapychać. Ponoć podobnie jest z czerwonym barwnikiem zawartym w większości różów do twarzy. Osobiście nie miałam żadnych problemów skórnych wywołanych przez jakikolwiek róż w całym moim życiu, więc się nie wypowiem w tym temacie.


Pora na jakość i działanie. Jak już wspomniałam wcześniej, róże dostępne są w trzech odcieniach, które bardzo się od siebie różnią. Podstawową różnicę stanowi forma i wykończenie różów. Odcień nr 1 jest to róż wypiekany, a więc będzie bardzo wydajny. Posiada charakterystyczny odcień różu połączonego ze złotem (rose gold, golden rose), a więc jest to róż i rozświetlacz w jednym. Producent określa go jako „Róż do policzków w najbardziej pożądanym odcieniu. Pudrowa formuła zamknięta w pięknej kasetce z lusterkiem. Nadaje delikatny odcień różu, jednocześnie rozświetlając złotą poświatą. Specjalna technologia i wypiekana formuła pozwala na stopniowe dozowanie produktu, tak aby uzyskać odpowiedni dla siebie efekt.”. To właśnie ten odcień ma być tańszym odpowiednikiem słynnego NARS w odcieniu Orgasm. Nie miałam nigdy NARSa, więc nie jestem w stanie ich porównać. Wiem jednak, że wiele osób narzeka na pigmentację różu nr 1 WIBO. Należy jednak wziąć pod uwagę, że po pierwsze - to produkt wypiekany, więc będzie zachowywał się inaczej od zwykłego prasowanego różu. Po drugie na opakowaniu zawarta jest informacja: „nadaje delikatny odcień różu”. Po trzecie: trzeba użyć do niego pędzla z twardym włosiem i wszystko będzie grało ;) Sama mam stary pędzel z twardym włosiem i róż WIBO w odcieniu 1 nakłada się nim na policzki idealnie. Jeśli chodzi o trwałość, to róż powoli zanika w ciągu dnia, ewentualnie „miesza się” z rozświetlaczem, który nakładam ;) Nie robi plam i dobrze się aplikuje.



Odcień nr 2 to piekielnie dobrze napigmentowany produkt w odcieniu chłodnego różu typu „marsala”. Ma matowe wykończenie bez żadnej poświaty. Podobnie odcień nr 3, który ma ciepły ceglasty odcień i jest typowym matem. Są to róże tradycyjne, które producent opisuje następująco: „Róż do policzków. Klasyczna pudrowa formuła o wysokiej koncentracji pigmentów pozwala na efektowne wykończenie makijażu. Wyjątkową trwałość produktu zapewnia intensywna mikronizacja pigmentu. Róż zamknięty w pięknej matowej kasetce z lusterkiem”. Odcienie nr 2 i 3 zdecydowanie różnią się więc od odcienia nr 1 – mają zabójczą pigmentację i najlepiej nakładać je delikatnym pędzlem i lekką ręką, jeśli nie chcemy narobić sobie plam. Róże lekko pylą w opakowaniu, dobrze się rozcierają i są trwałe. Nie dają żadnej błyszczącej poświaty na skórze.

PODSUMOWANIE


Róże WIBO z serii Ecstasy różnią się między sobą diametralnie w zależności od koloru. Odcień nr 1 to róż wypiekany, odpowiednik słynnego różu NARS w odcieniu Orgasm, ma delikatny różowy kolor ze złotą poświatą. Należy nakładać go zdecydowanie i w sporej ilości. Potrafi blednąć na skórze w ciągu dnia. Z kolei odcienie 2 i 3 to róże tradycyjne, mają bardzo dobrą pigmentację, więc należy nakładać je delikatnie miękkim pędzlem, by nie zrobić sobie plam. Mają bardzo dobrą trwałość. Szczerze mówić wszystkie trzy odcienie przypadły mi do gustu i myślę, że warto się na nie skusić na promocji -50% w Rossmannie, gdy będą kosztowały po ok. 11 zł.





Jaki jest Wasz ulubiony róż?





42 komentarze :

  1. Bardzo ciekawa jestem tych róży, ale mam kilka w zapasie i postanowiłam nie kupować nowych...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie trochę za ciepłe ale generalnie wyglądają super :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo rzadko używam różu, ale te wyglądają wyjątkowo zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
  4. piękne,a le mam tyle róży, ze dam sobie spokój

    OdpowiedzUsuń
  5. chyba pierwszy najbardziej by mi pasował

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam 1 i bardzo lubię, mam też Orgasm i też lubię 😜

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja róż zużywam baaardzo długo... a mam zapasik, więc se darowałam :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja skusiłam się na nr 3 podczas ostatniej promocji w Rossmannie. Bardzo mi się podoba, kolor jest taki mój :) Ale rzeczywiście trzeba z nim uważać, jak malowałam się nim pierwszy raz to wyglądałam jak ruska lala :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Różu nie znam. Opakowania wyglądają bardzo stylowo i elegancko :) Bardzo spodobał mi się ten pędzel co jest na zdjęciach. Z jakiej on jest firmy ?
    Co powiesz na wspólną obserwację ?
    Zapraszam http://natalie-forever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to pędzel Hakuro model H50S (mniejsza wersja pędzla H50) :)

      Usuń
  10. Ładne kolorki, ale róży Ci u mnie dostatek ;D Aktualnie nie mam takiego ulubionego różu, ale często sięgam po potrójne kremowe róże sleek ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nieczęsto się maluję, więc i po róże nie sięgam często;) "1" mi się bardzo podoba;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam kilka róży i nie skuszę się na kolejne :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię róże Wibo, ale mam już dość sporą kolekcje, więc nie planuje kolejnych zakupów :)

    OdpowiedzUsuń
  14. It looks like a great product!
    Nice blog (:

    CM | XIII.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mnie te róże jakoś nie powalają na kolana, jeśli chodzi o odcienie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Niestety mnie promocje w Rossmann nie kuszą, zwłaszcza na kolorówkę.

    OdpowiedzUsuń
  17. ładne te odcienie podobają mi się;)

    OdpowiedzUsuń
  18. ja ostatnio nie używam różu :) a na promocje Rossmann nie wybieram się bo nie jest to na moje nerwy :P

    OdpowiedzUsuń
  19. Moim ulubionym różem jest wypiekany Bourjois (mam różne róże i jednak okazuje się, że wolę wypiekane róże niż te pudrowe, nie wiem, może mam ciężką rękę, haha :D). Ale skusiłabym się na ten nr 1 z Wibo przy kolejnej promocji. ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. ładniutkie, szczególnie ten najbardziej perłowy, przypomina mi mojego sleeka

    OdpowiedzUsuń
  21. Mnie do Wibo ciągnie już coraz mniej

    OdpowiedzUsuń
  22. A ja akurat różu używam bardzo rzadko, chociażmam ich kilka w swoich kosmetykach.;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Kiedyś miałam więcej róży. A teraz 2 wystarczą i nie planuję nic nowego.
    Z przeogromną chęcią się piszę jednak na takie ciepłe odcienie.
    Chcę spróbować kiedyś.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Właśnie się nad nimi zastanawiałam... jednak zdecydowałam się na paletkę do konturowania. POzdrawiam. Jestem tutaj.

    OdpowiedzUsuń
  25. Mają bardzo ładne opakowanie na wieli plus. :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Chciałam wypróbować te róże od dłuższego czasu i pupa... nigdzie ich spotkać w rossmannach nie mogę :(

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie miałyśmy ich nigdy ale już pewnie w Rossmannie ich nie uświadczymy w promocji :P Trochę się spóźniłyśmy xD

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie mam swojego ulubieńca wśród róży. ;]

    OdpowiedzUsuń
  29. Zerkałam na nie w Rossmannie Ale jednak się nie skusiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ten odcień a'la NARS mi się podoba, te dwa pozostałe niestety niekoniecznie. Może się skuszę na ten nr 1 :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ten pierwszy odcień mam chyba w tej nowej palecie do konturowania tej marki, bo wygląda mocno podobnie i bardzo mi się on podoba ;-)

    OdpowiedzUsuń
  32. nie znam się na składach róży, ale z całej trójki ten środkowy mi najbardziej odpowiada ;D:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Pewnie bym się skusiła, gdyby nie to, że mam już zdecydowanie za dużo różów :p Inspirowanie się droższymi markami mi nie przeszkadza, choć czasem wolałabym, żeby jakieś Wibo czy inne MUR wyszły z własną propozycją np. zestawu cieni nude. W każdej internetowej drogerii jest z 5 różnych kopii Naked 1-3 i każda ma dla mnie te same wady (za dużo b. jasnych kolorów, za ciepła...). Biorąc pod uwagę świetną jakość cieni MUR czy różów Wibo wolałabym móc kupić stworzony przez te firmy zestaw cieni, nie będący kopią niczego innego.

    OdpowiedzUsuń
  34. Kolory totalnie nie w moim guście więc w ogóle nie zwróciłam na nie uwagi w drogerii.

    OdpowiedzUsuń
  35. Przeżywają te inspiracje strasznie... Również mam to gdzieś :P

    OdpowiedzUsuń
  36. Jedynie numer 1 przykuwa uwagę,reszta nie moja bajka.Mam już swoje ulubione róże więc nie planuję zakupu

    OdpowiedzUsuń
  37. Mam numer 1 i uwielbiam <3 Latem to dopiero będzie pięknie wyglądał przy opalonej skórze <3

    OdpowiedzUsuń
  38. Nr 1 zapowiada się ciekawie, a może i ja się skuszę :):*

    agnesssja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy konstruktywny komentarz!