2019/03/20

MASECZKI GLAMGLOW: OCZYSZCZAJĄCA YOUTHMUD I NAWILŻAJĄCA THIRSTYMUD


Dzisiejszy wpis czeka na publikację od… 1,5 roku, a więc zdecydowanie zbyt długo. W 2017 roku skusiłam się bowiem na dwie słynne maseczki GlamGlow: ThirstyMud i YouthMud. Od tego czasu marka zdążyła wypuścić na rynek sporo nowych wariantów maseczek do pielęgnacji twarzy, w tym inspirowanych filmowymi postaciami takimi jak choćby Power Rangers czy kucyki Pony. Wszystkie ich produkty łączy jednak jeden wspólny mianownik – dość wygórowana cena. Dlatego dziś postaram się odpowiedzieć na pytanie: Czy maseczki GlamGlow są warte zakupu?

GLAMGLOW THIRSTYMUD HYDRATING TREATMENT



Maseczka GlamGlow Thirstymud Hydrating Treatment zamknięta jest w szklanym niebieskim słoiczku, z którego jednocześnie łatwo ją wydobyć. Oczywiście rodzaj opakowania zależny jest od pojemności maski – wersja 100 g ma postać miękkiej tubki. Mój egzemplarz jest wersją miniaturową liczącą 15 g. Miniatury można czasem dorwać w sklepach internetowych w cenie ok. 70 zł. Za standardową pojemność 50 ml zapłacimy 229 zł, a za 100 g – 309 zł. Nie jest to więc tania „impreza”. Na zużycie produktu mamy 24 miesiące od otwarcia.


SKŁAD: Water, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Butylene Glycol, Cyclopentasiloxane, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract, PEG-8, Tocopheryl Acetate, Sodium Hyaluronate, Camellia Sinensis (Geen Tea) Leaf Powder, Olea Europaea (Olive) Leaf Powder, Zingiber Officinale (Ginger) Root Extract, Cocos Nucifera (Coconut) Fruit Extract, Avena Sativa (Oat) Bran Extract, Kaolin, Ethyllhexylglycerin, Allantoin, Caprylyl Glycol, Hydrogenated Polydecene, Menthoxypropanediol, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Aacrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Glyceryl Acrylate/Acrylic Acid Copolymer, Saccharide Isomerate, Honey\Mel\Miel, Aminomethyl Propanol, Buteth-3, Polysorbate 60, Trideceth-10, RIS(Tetramethylhydroxypiperidinol) Citrate, Sodium Benzotriazolyl Butylphenol Sulfonate, Benzophenone-4, Sodium Polyacryloyldimethyl Taurate, Hexylene Glycol, Citric Acid, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Alcohol, Fragrance (Parfum), Coumarin, Linalool, Tetrahexyldecyl Ascorbate, Disodium EDTA, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Phenoxyethanol.

W składzie maski znajdziemy, m.in. glicerynę, ekstrakt z owoców jabłoni, wit. E, kwas hialuronowy, puder z liści zielonej herbaty, puder z liści oliwki europejskiej, ekstrakt z korzenia imbiru, ekstrakt z owoców kokosa, ekstrakt z otrębów owsianych, glinkę, allantoinę czy miód. Ale ze względu na obecność silikonu, phenoxyethanolu czy Disodium EDTA nie można jej uznać za produkt naturalny.


Maseczka Thirstymud ma konsystencję musu jabłkowego i pachnie niczym jabłecznik pod kokosową pierzynką. Należy ją aplikować 2-3 razy w tygodniu na oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu i pozostawić na 10-20 minut. Następnie można wykonać masaż i zmyć lub zetrzeć pozostałości maseczki. Według informacji zawartych na stronie Sephory, Thirstymud korzysta z 4 najnowszych, najbardziej zaawansowanych i intensywnie nawilżających technologii dostarczających błyskawiczne i głębokie nawilżenie dla natychmiastowych, trwałych i długotrwałych rezultatów. Przeznaczona jest do wszystkich typów skóry. Powinna sprawdzić się jako produkt na dzień lub na noc, a także do stosowania w trakcie podróży samolotem.


Jeśli chodzi o działanie maseczki Thirstymud, to muszę przyznać, że mnie nie powaliło. Sam produkt jest naprawdę wygodny i przyjemny w użyciu, nie szczypie, nie podrażnia i nie zapycha skóry. Maseczka faktycznie nawilża, ale jest to nawilżenie, które będzie wystarczające dla cery mieszanej czy normalnej, natomiast jest zbyt słabe dla posiadanej przeze mnie cery suchej. Zdecydowanie lepszym wyborem byłaby według mnie tańsza maseczka całonocna Origins Drink Up Intensive. Nawilżająco-odżywcze działanie maseczki Origins jest zdecydowanie bardziej intensywne i długotrwałe niż Thirstymud.

GLAMGLOW YOUTHMUD TINGLEXFOLIATE TREATMENT



Maseczka GlamGlow Youthmud również zamknięta jest w szklanym słoiczku. Jej opakowanie utrzymane jest w kolorze czarnym, co już samo w sobie może sugerować silne działanie produktu. Ceny za poszczególne pojemności kształtują się tak jak przy wyżej opisanej maseczce Thistymud. Na zużycie produktu mamy 9 miesięcy od otwarcia (produkt kamienieje w opakowaniu).


SKŁAD: Water\Aqua\Eau, Montmorillonite, Kaolin, Magnesium Aluminum Silicate, Silica, Pumice, Camellia Sinensis Leaf, Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Extract, Hedera Helix (Ivy) Extract, Symphytum Officinale (Comfrey) Leaf Extract, Camellia Oleifera Leaf Extract, Glycerin, Tocopheryl Acetate, Calendula Officinalis Extract, Ethylhexylglycerin, Hexylene Glycol, Lavandula Hybrida (Lavandin) Oil, Caprylyl Glycol, PVP, Xanthan Gum, Fragrance (Parfum), Hexyl Cinnamal, Linalool, Benzyl Benzoate, Limonene, Cinnamal, Chlorphenesin, Phenoxyethanol.

Maska GlamGlow Youthmud zawiera w składzie, m.in. zieloną glinkę montmorylonitową, glinkę białą, pumeks, liście zielonej herbaty, ekstrakt z ogórka, ekstrakt z rumianku pospolitego, ekstrakt z bluszczu pospolitego, ekstrakt z liści żywokostu, ekstrakt z liści zielonej herbaty, glicerynę, wit. E, ekstrakt z kwiatów nagietka lekarskiego czy olejek lawandynowy. W przypadku tej maski skład również nie jest idealny, choćby przez zawartość ropopochodnego PVP.


Youthmud, jak na maseczkę glinkową przystało, ma zbitą błotną konsystencję, w której dostrzec można kawałki liści, ma także przyjemny słodko-lawendowy zapach (choć za lawendą szczególnie nie przepadam). Należy zaaplikować cienką warstwę maseczki na oczyszczoną skórę i odczekać kilka minut – tyle, ile wytrzymacie, ale maksymalnie dziesięć. Dla bezpieczeństwa można zwilżać twarz w trakcie zabiegu za pomocą mgiełki/wody w sprayu. Po upływie określonego czasu należy zmyć produkt ze skóry.

Youthmud co do zasady jest maską oczyszczająco-złuszczającą i muszę przyznać, że swoją rolę wypełnia z nawiązką. Zdecydowanie odradzam jej używania przez osoby posiadające wrażliwą cerę. Sama prawie popłakałam się po aplikacji maseczki na całą twarz, bowiem jest mega agresywna w działaniu – oczyszcza na maxa, ściąga skórę i wywołuje uczucie pieczenia. Na mojej suchej skórze powinnam ją stosować jedynie punktowo, czyli np. na problematyczne okolice nosa czy brodę. Niestety zbyt mocne oczyszczenie skóry przez maseczkę GlamGlow wywołało u mnie późniejszy wysyp niedoskonałości, co jedynie utwierdziło mnie w przekonaniu, że Youthmud będzie dobrym wyborem jedynie dla cer tłustych, a cery suche powinny ją omijać - chyba, że lubicie hardcorowe akcje ;)


Podsumowując – nie można odmówić działania maseczkom GlamGlow, jednak wersja nawilżająca nawilżała moją suchą skórę odrobinę za słabo i na pewno nie w sposób długotrwały, a wersja oczyszczająca oczyściła mi cerę niemalże wypalając ją do kości :D Maseczki GlamGlow działają lepiej niż typowo drogeryjne produkty, ale ich cena do najniższych nie należy. Dlatego uważam, że nie opłaca się kupować w ciemno tak drogich produktów – lepiej najpierw przetestować je na swojej skórze z próbek, miniatur lub od koleżanki ;)








Macie swoją ulubioną maseczkę? Stawiacie na te oczyszczające czy nawilżające?







69 komentarzy :

  1. Ja wbrew temu, że mam mieszaną cerę to lubię i nawilżające i oczyszczające maseczki. U mnie najlepiej pod względem oczyszczania sprawdza się maska dziegciowa babci Agafii 😊 Nawilżające to różnie ale jak dotąd maski Buna np. Okazały się przyjemne w tej kwestii 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak maseczka dziegciowa babci Agafii jest super, też ją uwielbiam :)
      Te maski wydaja mi się zbyt drogie, jak na maseczki do twarzy, moę wydać tyle na krem, ale maski wolę tańsze, zwłaszcza, że nie kuszą aż tak swoim działaniem

      Usuń
    2. Teraz u mnie też poszły w ruch maseczki Buna :) Zdecydowanie są tańsze od GlamGlow :D

      Usuń
  2. Trochę bałabym się użyć tej oczyszczającej 😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się, drugi raz też nie popełniłam tego błędu i nie nakładałam jej na całą twarz :P

      Usuń
  3. Ja mam tylko różową wersje, kiedyś mnie bardzo kusiły, przy mojej mieszanej skórze może by zdały egzamin, ale cena mnie wciąż odstrasza :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różowej nigdy nie miałam, bo cena robi swoje :D

      Usuń
  4. oczyszczających produktów mam stanowczo u siebie za mało, dlateg chętnie bym wypróbowała maseczkę w czarnym opakowaniu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko przygotuj się na hardcorowe oczyszczanie :D

      Usuń
  5. Jak dla mnie są nieco przereklamowane i mnie jakoś nie kusi zakup. Ale jakbym miała okazję spróbować to czemu nie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, w końcu najlepiej sprawdzać wszystko na swojej skórze ;)

      Usuń
  6. Nie miałam okazji ich używać, choć nazwa dzięki wszystkim recenzją na youtube jest mi znajoma. Może kiedys się skuszę, ale na razie nie mam na to zbyt wielkiego parcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po wypróbowaniu dwóch rodzajów, również nie mam parcia na testowanie kolejnych ;)

      Usuń
  7. Kuszą mnie te maseczki, ale cena mnie zabija.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mimo wszystko dalej nie rozumiem tej ceny, ale to może jakaś "polityka" firmy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam Youthmud, uczuliła mnie :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubie maseczki GlamGlow, obecnie koncze fioletowa :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam tą czarną i pamiętam, że lekko piekła, ale efekt był fajny :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przyznam, że te maseczki kuszą mnie już od dłuższego czasu ale cena skutecznie zniechęca mnie do zakupów. Ale jeśli pojawi się jakaś fajna promo to pewnie kupię i zobaczę czy są warte tych pieniędzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej opłaca się polować na miniatury w promocji ;)

      Usuń
  13. Nie skusiłam się ze względu na cenę ale widzę, że te dwie pewnie by się u mnie nie sprawdziły :( Co prawda właściwości oczyszczające Youthmud pewnie by mi się podobały ale obawiam się, że również skończyłoby się podrażnieniem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Youthmud ma niesamowitą moc oczyszczania, więc trzeba z nią uważać ;)

      Usuń
  14. Chętnie skorzystam , ciekawe propozycje.

    OdpowiedzUsuń
  15. O matko muszę mieć tą jabłecznikową :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Za taką cenę jaką podałaś to spodziewałabym się super efektu, jak go nie ma to nie warto inwestować

    OdpowiedzUsuń
  17. Maseczka pachnąca jak jabłecznik to coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uwielbiam "jedzeniowe" zapachy w kosmetykach :D

      Usuń
  18. Thirstymud Hydrating Treatment miałam i bardzo dobrze ją wspominam. Świetnie sprawdzała się na mojej suchej skórze, Youthmud czeka na testy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważaj, bo czarna maska ma naprawdę silne działanie oczyszczające ;)

      Usuń
  19. Nawilżająca jest super i jak pachnie mmm

    OdpowiedzUsuń
  20. Miałam wersję nawilżającą i byłam z niej mega zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Moja ulubiona to ta z Bielendy nawilżająca z pestkami malin :) Lepszej jeszcze nie znalazłam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. coś już o nich słyszałam,ale jakoś az tak mnie nie kręcą;D

    OdpowiedzUsuń
  23. Ostatnio chcialam kupic serum tej marki, ale nie bylam przekonana w 100%

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domyślam się, że cena do niskich nie należała, więc lepiej porządnie rozważyć taki zakup ;)

      Usuń
  24. Ja lubię domowe maseczki albo te z glinką☺

    OdpowiedzUsuń
  25. Szkoda, że przy takiej cenie są zaledwie lepsze od drogeryjnych. Ja na szczęście nigdy nie nie interesowałam się szczególnie tymi maskami, ale teraz już wiem, że nawet nie warto :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mówię, że wszystkie nie są warte swojej ceny, ale już też mnie nie kusi, żeby próbować ;)

      Usuń
  26. Ja zdecydowanie stawiam na oczyszczające i tu mogę ci polecić maseczkę z Alterry z czarnym węglem! Twoich propozycji nigdy nie próbowałam :( Mój blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę wypróbować, bo lubię Alterrę :) Dzięki za polecenie :)

      Usuń
  27. W zależności od tego co w danej chwili potrzebuje moja cera bo lubię i te oczyszczające i te nawilżające i inne też :) Ostatnio moim hitem okazała się maska peeling z mielonym lnem z Vianek :) Cena tych masek Glam Glow powala na kolana i skutecznie na ten moment zniechęca mnie do zakupu i jak widzę po twojej recenzji działaniem też nie zachęca :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam jeszcze tej maseczki z Vianka :) To prawda, cena powala :P

      Usuń
  28. Bardzo rzadko używam maseczek, ale jeśli już to się zdarzy to raczej wybieram oczyszczającą ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja stosuję po prostu glinkę białą i wzbogacam ją o określone dodatki - w zależności czy mam ochotę na oczyszczenie, czy nawilżenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie niestety "czysta" biała glinka mocno podrażniła :P

      Usuń
  30. U mnie niebieska maseczka Glam Glow sprawdziła się super i będę do niej wracać:) czarnej nie znam wcale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że jesteś z niej zadowolona :))

      Usuń
  31. To prawda zakup w ciemno to ryzyko więc w przypadku drogich produktów warto sie upewnić

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy konstruktywny komentarz!