poniedziałek, 1 czerwca 2015

DENKO MAJ 2015 – KOLEJNY "GIGANT"



Myślałam, że to niemożliwie, ale każdy kolejny miesiąc przynosi kolejne denka-giganty ;) W maju zużyłam w sumie ponad 20 produktów i kilka kolejnych jest już na wykończeniu, więc czerwiec również zapowiada się na bogato ;) W minionym miesiącu zużyłam w większości moich bezapelacyjnych ulubieńców, w tym wiele olejków! Ale nie przedłużając – oto moje "pustaki":


OLEJKI



1. GREEN PHARMACY OLEJEK ŁOPIANOWY ZE SKRZYPEM POLNYM – mój bezapelacyjny włosowy ulubieniec! Sprawia, że włosy lśnią jak z reklamy odżywek, przyczynia się do pojawiania baby hair, nie powoduje łupieżu. Włosy są mięciutkie i wyglądają świetnie. Produkt bardzo wydajny. Na pewno zakupię ponownie – must have. Kosztuje ok. 7 zł.
2. EVREE MAGIC ROSE – kolejny olejkowy ulubieniec. Jedyny minus to przezroczysta butelka (olejków nie powinno się trzymać w jasnym szkle). Widocznie zmniejsza przebarwienia, wygładza zmarszczki i sprawia, że cera wygląda promiennie. W moim przypadku likwiduje istniejące niedoskonałości i zapobiega powstawaniu kolejnych. Pipeta ułatwia aplikację produktu. Kupiłam ponownie w promocji za 18 zł – mój must have. Regularna cena to 30 zł.
3. STARA MYDLARNIA JOJOBA I MELISA ORGANIC FACE SERUM – uwielbiam! Uspokaja moją cerę, zapobiega powstawaniu niedoskonałości i wygładza. Ciemna buteleczka i pipeta to to, co lubię. Wspominałam o nim milionkrotnie, używam nieustannie od października 2014 r. Tę buteleczkę mam od stycznia, więc jest mega wydajny (mieszam go z rycynowym). O mojej pielęgnacji olejkami wspominałam tu. Nic się nie zmieniło. Kosztuje ok. 30 zł/30ml. Kupię ponownie.
4. OLEJ RYCYNOWY – nieodłączny element mojego „OCM”. Mieszam z nim wszystkie olejki, ale pojedynczo (np. jojoba + rycynowy, czarnuszka + rycynowy, Magic Rose + rycynowy, itd.). Również pisałam o nim tu. Kosztuje ok. 2 zł za butelkę 30g w aptece. Już kupiłam ponownie.
  

POZOSTAŁA PIELĘGNACJA TWARZY




5. VICHY AQUALIA THERMAL – próbka cudownego kremu. Pięknie nawilża, szybko się wchłania, idealny pod makijaż, nie roluje się. Skóra po nim jest mega świeża, lekko lepka. Nie błyszczy się. Zdecydowanie wart swojej ceny. Kupię pełnowymiarowe opakowanie jak zużyję próbki.
6. ZIAJA SOPOT KREM POD OCZY – niestety obietnice producenta się nie spełniły… Nie zmniejszył obrzęków ani cieni pod oczami. Nie zużyłam go, ponieważ w ogóle nie działał, a ja nie mogę chodzić z pandą pod oczami, więc wyrzucam. Kosztował ok. 10 zł. Nie kupię ponownie.



7.  LIERAC PŁYN MICELARNY – miniaturka produktu. Sprawdzał się średnio, nie radził sobie z tuszami do rzęs i wodoodporną kreską. Do tego śmierdział perfumami niemiłosiernie i z tą wonią na twarzy musiałam chodzić spać. Do tego drogi. Nie kupię ponownie.
8. ZIAJA MLECZKO OGÓRKOWE – używałam go przez naprawdę wiele lat, ale obecnie na rynku dostępne są o wiele lepsze produkty do demakijażu. Ponadto chyba podrożał przez te lata o jakieś 100%. Obecnie kosztuje ok. 10 zł. Nadaje się jedynie do demakijażu twarzy, ponieważ oczy po nim szczypią i są „zamglone”. Mam jeszcze jedno opakowanie, ale nie kupię ponownie. Wolę micele.
9. AVON LIQUID EXTRACTION STRIP – plastry na nos w żelu. Nanosiło się żel na nos i jego okolice i czekało 20 minut, po czym żel zamieniał się w produkt peel-off, który należy ściągnąć pociągając za krawędź. Nawet fajny produkt, ale nie chce mi się czekać 20 minut na jego zastygnięcie. Może kupię ponownie.
  

PIELĘGNACJA CIAŁA





10. AVON CHOCOLATE BODY SCRUB – słaby zdzierak z mikrogranulkami, ale pięknie pachniał budyniem czekoladowym. Bardzo mało wydajny, wystarcza na kilka-kilkanaście użyć. Kosztował ok. 10 zł. Nie kupię ponownie.
11. ORGANIQUE ETERNAL GOLDnajlepszy peeling do ciała, jaki dane mi było testować. Uwielbiam go za gustowne opakowanie, możliwość wydobycia produktu do ostatniej granulki cukru oraz warstwę okluzyjną, jaką zostawiał na ciele, dzięki której nie trzeba balsamować ciała. Dodajcie do tego waniliowy zapach i dużą wydajność (używałam go niemal 5 miesięcy). Ideał! Wart swojej ceny (ok. 70 zł). Pisałam o nim tutaj. Kupiłabym ponownie, ale jest niedostępny.

 

12. GARNIER WYGŁADZAJĄCE MLECZKO DO CIAŁA NAWILŻENIE 7 DNI – bardzo wydajne, dobrze nawilża, pachnie „kremowo”, czyli dosyć obojętnie. Szybko się wchłaniał, robił co miał robić, ale szału nie było. Zużywanie go było długotrwałe i denerwujące, bo ma bardzo lejącą konsystencję, a ja wolę masła. Nie kupię ponownie.


13. ŻEL BALEA MEN WAKE UP CALL – pachnie świeżo, energetycznie, tak jakby cytrusowo. Zapach jest jak zawsze intensywny. Kolor żelu też nawiązuję do „Powera”. Bardzo pobudzający. Dobrze się pieni i dobrze myje. Nie wiem czy kupię ponownie, bo nie podbił mojego serducha.
14. ŻEL YVES ROCHER COCOA & ORANGE – pachnie nieziemsko, Delicjami pomarańczowymi! Od razu człowiek czuje się, jakby się objadł ciastkami ;) Niestety jest bardzo mało wydajny, znika w okamgnieniu (nie zjadłam go!). Dobrze się pieni i sprawdza się w myciu ciała. Wolę jednak bardziej wydajny identyczny żel z innej firmy. Nie kupię ponownie za nikłą wydajność.
  

KOLORÓWKA 




15. TUSZ ESSENCE I<3EXTREME CRAZY VOLUME MASCARA – poprawny tusz i tyle mogę o nim powiedzieć. Nie wydłuża ekstremalnie rzęs, bardziej pogrubia. Wolę tusz z pozycji 16. w tej samej cenie, więc nie kupię ponownie.
16. LOVELY CURLING PUMP UP MASCARA – rewelacyjne podkręca rzęsy bez zalotki i je wydłuża. Nie osypuje się, nie wypadają po nim rzęsy (z takimi opiniami spotkałam się na blogach). Jedynym minusem jest mała wydajność – zastyga po max. 1,5 miesiąca, ale za to niewiele kosztuje, ok. 9 zł.  Ma silikonową wygiętą w łuk szczoteczkę. Kupiłam ponownie.
17. PODKŁAD RIMMEL WAKE ME UP – jeden z moich podkładowych ulubieńców. Ma małe krycie, mocno rozświetla skórę i nadaje jej świeży wygląd. Ma dosyć ciemną gamę kolorystyczną. Utrzymuje się u mnie cały dzień bez problemu po przypudrowaniu. Pisałam o nim tu. Kosztuje ok. 40 zł/30ml. Kupiłam ponownie.

 
18. BELL PRECISION STAY ON EYE LINER 04 – piękny turkusowy morski odcień idealny na lato. Świetnie wygląda przy opalonej buzi. Trwała samotemperująca się kredka. Wyrzucam, bo już po terminie (używam jej jedynie latem), ale już kupiłam ponownie za ok. 10,50 zł.
19. BELL PRECISION STAY ON EYE LINER 09 – kiedyś moja ulubiona czarna kredka do oczu. Obecnie jest jakaś taka twardawa i nie da się jej używać. Trochę mnie tym wkurzyła, bo z turkusową jest wszystko ok, więc czarnej nie kupię ponownie.
20. BŁYSZCZYK BELL GLAM WEAR NUDE – uwielbiam błyszczyki z tej serii. Piękny nudziakowy ciepły odcień. Niestety numer odcienia mi się starł. Bardzo wydajny błyszczyk, ładnie wygląda na ustach, nie zajeżdża tandetą. Kiedyś może kupię ponownie, bo mam za duże zapasy.
21. POMADKA MUA – nie ma co się nad nią rozwodzić – niezależnie od jej „domniemanego” odcienia nie widać jej na ustach, albo wygląda jak brokat dla małej dziewczynki. Tragedia. Idzie do kosza. Nie kupię ponownie.
  

ZAPACHY




22. YANKEE CANDLE SUMMER SCOOP – pachnie ładnie, słodkawo, tak jakby owocowo. Niestety głównie czuć słodycz zapachu. Nie przypomina mi lodów przy paleniu drugiej połowy wosku, więc zapach w międzyczasie się ulotnił. Nie podbił mojego serca, choć nie powodował bólu głowy. Może kupię ponownie.
23. YANKEE CANDLE STRAWBERRY BUTTERCREAM – bardziej krem niż truskawki ;) Pachnie bardzo „cukrowo”, niczym bita śmietana. Aromat truskawki jest ledwo wyczuwalny. Również nie szalałam za nim, choć nie powodował bólu głowy. Nie kupię ponownie.
24. YANKEE CANDLE HONEY BLOSSOM – jeden z bardziej trwałych i wydajnych zapachów Yankee. Paliłam jeden kawałek przez ok. 5 tealightów i wosk nie tracił na intensywności! Bardzo rzadko trafia się tak mocny zawodnik. Powinien pachnieć słodkim miodem, żywicznym drzewem, piżmem i frezją. Nie znam się na tych zapachach, ale wosk pachnie obłędnie kwiatowo. Bardzo przypadł mi do gustu, jest to jeden z lepszych wosków i na pewno kupię ponowie.
25. ESSENCES OF LIFE MANGO BANANA – wosk pachnie jedynie mango, banan w ogóle nie jest wyczuwalny. Jest to jednak miły zapach, nie powoduje bólu głowy. Może kupię ponownie.
26. ESSENCES OF LIFE WATER MELON – zamiast watermelonem pachnie samym water :P Czyli nie pachnie praktycznie w ogóle. Porażka. Nie kupię ponownie.



  
Dotarliśmy wspólnymi siłami do końca ;) Znacie te produkty? Jak Wam idzie z denkowaniem? 


77 komentarzy :

  1. mi od olejków green pharmacy zaczęły wypadać włosy :(

    kolorowaradosc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stosowałam olejek od października non stop i nie miałam akurat takich problemów ;)

      Usuń
  2. żel pod prysznic z YR też niedawno zdenkowałam, zapach mnie urzekł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach jest świetny, polecam ten sam żel z Original Source, bo jest łatwiej dostępny i wydajny (do kupienia w Rossku lub Biedronce) ;)

      Usuń
  3. Podkład z Rimmel Wake Me Up oraz tusz z Lovely są moimi największymi ulubieńcami i kocham je używać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja uwielbiam tusz essence jestem mega z niego zadowolona :) spore denko i ładne zdjęcia. Jakiego aparatu uzywasz ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olympus uTough 3000 do zdjęć pod wodą - słaby do zdjęć na bloga ;)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Są tanie jak barszcz, więc możesz śmiało się skusić :D

      Usuń
  6. Moje ulubione tusze! <3
    http://typical-writers.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Spore zużycie i fajne kosmetyki :) Bardzo lubię tą serię od Organique i kosmetyki Lierac'a :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Peeling z Organique po prostu uwielbiam! :)

      Usuń
  8. Uwielbiam Yankee Candle.. u mnie właśnie pachnie "black cherry" :)

    hmm ja osobiście zawsze byłam zadowolona z ziaji

    OdpowiedzUsuń
  9. ORGANIQUE ETERNAL GOLD, marzy mi się. :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Te kosmetyki do ciała super :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Olejek łopianowy muszę sobie kupić:) Woskee Yankee wszystkie 3 bardzo lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Witam, założyłam nowego bloga, związanego z moją pasją. Mam nadzieję, że mogę na Ciebie liczyć i wpadniesz, żeby dodać mi więcej motywacji. Byłoby mi również miło, gdybyś dodała bloga do obserwowanych, oczywiście odwdzięczę się tym samym. Mam nadzieję, że WKRĘCISZ się tak jak ja :)

    hooplovedance.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Jest to kilka znajomych produktów: micela z Lierac też nie polubiłam, tak samo tych plastrów na noc z Avonu (u mnie nie robiły nic). Peeling Eternal Gold - super! A zapach żelu delicjowego z YR mogłabym wąchać non stop :) No i tusz Lovely - gości u mnie nie pierwszy i nie ostatni raz :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Muszę w końcu wypróbować ten olejek Magic Rose :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Sporo tych rzeczy ;) Olejek łopianowy baaaardzo mnie ciekawi ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Znam niektóre ;) Co do mleczka z Ziaji, to także używałam go przez bardzo długi czas, ale tak jak napisałaś, są lepsze produkty. Ja już spory czas temu przerzuciłam się na micele, one mi bardzo odpowiadają <3 .

    OdpowiedzUsuń
  17. Spore denko, muszę spróbować ten wosk YANKEE CANDLE HONEY BLOSSOM. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Spore denko. Mi akurat mleczko z Garniera bardzo się podoba. Miałam kilka różnych wersji i każde spisywało się u mnie doskonale. Poza tym lubię takie duże, wydaje opakowania - nie muszę wtedy zbyt często biegać do drogerii.

    OdpowiedzUsuń
  19. Magic rose również jest moim ulubieńcem ;) Żele z balea również uwielbiam ;) Mascara z essence u mnie się sprawdza ale na pewno wypróbuję z lovely i stwierdze która lepsza w tej cenie. No i przypomniałaś mi o oleju rycynowym ;) troche zapomniałam że go mam :P Pozdrawiam i obserwuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olej rycynowy to samo dobro ;) Polecam mieszanie go z Magic Rose ;)

      Usuń
  20. Ja mam właśnie dalej dylemat czy kupić te plastry na nos w żelu z Avon.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz śmiało z nich zrezygnować, bo szału nie ma ;)

      Usuń
  21. Sporo zużyłaś! Miałam kiedyś tonik ogórkowy Ziai i twarz mnie po nim piekła... Reszty nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  22. Zachęciłas mnie do zakupu Honey Blossom:) a olejek Magic Rose również uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  23. Wypróbowałabym któryś z tych olejkow :)

    OdpowiedzUsuń
  24. tyle tego ze juz juz nie pamietam :) WOW

    OdpowiedzUsuń
  25. Sporo tego :) chętnie wypróbowałabym krem vichy, moja skóra chyba lubi tę markę :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Dużo kosmetyków zdenkowałaś, brawo!

    OdpowiedzUsuń
  27. Zużycia robią wrażenie...ja w tym miesiącu skromniutko głównie same próbki :(

    OdpowiedzUsuń
  28. Rzeczywiście dużo tego zużyłaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. gratuluję denka, też lubię EVREE MAGIC ROSE , została mi odrobina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;) Magic Rose to już klasyk ;)

      Usuń
  30. ten plyn z lierac byl mega beznadizjeny -.-

    OdpowiedzUsuń
  31. U mnie summer scoop spowodował ból głowy i również nie polubiłam go :)

    OdpowiedzUsuń
  32. U mnie summer scoop spowodował ból głowy i również nie polubiłam go :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Jaki boski blog ! :o
    Wspólna obserwacja ? Zapraszam do mnie :)
    Nowa notatka - http://patrycjabunt.blogspot.com/2015/06/sres.html

    OdpowiedzUsuń
  34. Spore to Twoje denko . Ja ostatnio próbowałam zostawiać butelki ale ktoś mi wyrzuca za każdym razem ;p

    OdpowiedzUsuń
  35. Jestem ciekawa tego serum ze Starej Mydlarni :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Faktycznie się tego nazbierało :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Spore denko, serum ze Starej Mydlarni mnie zaciekawiło

    OdpowiedzUsuń
  38. Z olejkami poszalałaś. Znam ten z GP. Mam go w zapasach już długo i po czerwonej wersji jakoś nie mogę chwycić za ten różowy...

    OdpowiedzUsuń
  39. muszę w końcu kupić tę maskarę z lovely :D

    OdpowiedzUsuń
  40. No no, gratuluję tak pokaźnego denka :)

    OdpowiedzUsuń
  41. uwielbiam tusz z Lovely, ostatnio to mój numer jeden, zdecydowanie! :)
    www.kiinsza.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  42. mam inny olejek Evree i bardzo go lubię

    OdpowiedzUsuń
  43. Faktycznie spore denko. Nie miałam jeszcze okazji stosować żadnego z zdenkowanych przez Ciebie produktów. Uwielbiam woski :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Najbardziej mnie zaciekawiły olejki, bo bardzo je lubię w swojej pielęgnacji oraz peeling Organique, bo ta marka jest bliska mojemu sercu :)
    Ja nie przywiązuję się do kosmetyków i jak mi coś nie odpowiada to rozdaję, więc u mnie wszystko dość szybko znika :D

    OdpowiedzUsuń
  45. Sporawe te denko. Bardzo polubiłam się z olejkiem evree, niedługo będę musiała kupić kolejne opakowanie. Odnośnie wosku z YC straweberry, mnie nie urzekł swoim zapachem :) .

    OdpowiedzUsuń
  46. Gratuluję dużego denka. Widzę sporo produktów , które sama lubię i używam :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Fajny post:)http://kolorowekredkikolorowej.blogspot.com zapraszam do siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  48. Na olejek do włosów z GP czaję się już od dawna i na pewno go kupię, kiedy wykończę swoje olejowe zasoby.
    Miniaturę kremu Vichy też miałam, co prawda już dawno, ale jakoś nie sprawdził się na tyle, abym pokusiła się na zakup.
    Seria Eternal Gold z Organique strasznie mnie podrażniła. Miałam kiedyś sporo próbek. Ale tak to jest ze złotem właśnie, że jedno je kochają, a inni nienawidzą.
    Mleczko Garnier kiedyś też miałam. Latem było całkiem spoko do codziennej pielęgnacji.
    Podkład Wake me up był swego czasu moim wielkim ulubieńcem!
    Mam dwie pomadki MUA i jestem z nich bardzo zadowolona - mają świetną pigmentację, dobrze się trzymają na ustach i nawilżają. Może po prostu nie trafiłaś z odcieniem?

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy konstruktywny komentarz!