poniedziałek, 12 października 2015

SERUM DO RZĘS LONG4LASHES – ZDJĘCIA PRZED I PO 3 MIESIĄCACH. BĘDZIE HIT?



Witajcie Kochani. Do tego posta przygotowywałam się bardzo długo, ponieważ testowanie odżywek/serum do rzęs powinno trwać kilka miesięcy, by rzęsy zdążyły się „wymienić” na nowe. Postanowiłam porządnie przetestować najłatwiej dostępne i względnie tanie serum przyspieszające wzrost rzęs oraz podzielić się z Wami zdjęciami moich rzęs przed zastosowaniem serum i po trzech miesiącach regularnego stosowania oraz przy okazji trochę Was ostrzec...

LONG4LASHES SERUM PRZYSPIESZAJĄCE WZROST RZĘS





Cykl życia rzęsy wynosi około 100 dni, z czego ok. miesiąc trwa jej faza wzrostu, a kolejne dwa miesiące rzęsa po prostu „jest”. Na naszych oczach każda z rzęs może być w danym momencie w innej fazie swojego krótkiego życia. Dlatego ważne jest, by odżywkę/serum do rzęs stosować regularnie przez ok. 3 miesiące – wtedy maksymalnie "pogonimy" nasze rzęsy do wzrostu. Tyle uproszczonej teorii, przejdźmy teraz do praktyki.

  
OPAKOWANIE




Serum zapakowane jest w dodatkowy kartonik, który jest co najmniej kilkanaście razy większy od właściwego produktu. Mimo tego tekturowe opakowane ma bardzo fajną minimalistyczną stylistykę utrzymaną w bieli, a zarazem zawiera wiele istotnych z punktu widzenia konsumenta informacji: pojemność serum (3 ml), przydatność produktu do użytku od momentu otwarcia (6 miesięcy), skład oraz sposób aplikacji. Ponadto wewnątrz opakowania znajdziemy ulotkę zawierającą dodatkowe informacje oraz rysunek obrazujący sposób nakładania serum wzdłuż linii rzęs. Samo właściwe opakowanie produktu ma wąski, stożkowy kształt i niestety lubi pękać wzdłuż nakrętki aplikatora (mi pękło właśnie po 3 miesiącu stosowania).

  
KONSYSTENCJA/KOLOR




Serum ma płynną, dosyć gęstą konsystencję w odcieniu mleczno-przezroczystym.

  
SKŁAD




Serum zawiera niebezpieczny dla naszych oczu bimatoprost, który jest składnikiem, m.in. leków na jaskrę i służy obniżeniu ciśnienia wewnątrzgałkowego w oku. Składnik ten ma wiele efektów ubocznych, które występują dosyć powszechnie i są groźne dla naszego zdrowia. Niemniej wiele odżywek/serum do rzęs jest opartych na tym składniku. Głównym efektem ubocznym stosowania bimatoprostu jest… nadmierny wzrost rzęs. „Dowiedziono, że bimatoprost wpływa zarówno na fazę wzrostu, zwiększając ilość i długość rzęs, jak i na fazę stacjonarną (spoczynku), przedłużając czas życia rzęs".

  
APLIKACJA




Ze względu na wyżej wymieniony bimatoprost odpowiednia aplikacja serum Long4Lashes jest piekielnie ważna. Producent również podkreśla, że produkt należy nałożyć JEDNYM pociągnięciem przy użyciu aplikatora na czystą i suchą skórę powiek wzdłuż linii górnych rzęs. Stosować raz dziennie na noc. Nie wolno stosować serum do wnętrza oka i na dolną linię rzęs! Jak może zakończyć się nieprzestrzeganie tych wskazówek? Odsyłam Was do filmu na YT Dziewczyny z Kwiatkiem pt. Jak dzięki odżywce do rzęs trafiłam do szpitala. Uprzedzam, że oglądanie nie będzie należało do najprzyjemniejszych.



Ponadto nie należy nakładać preparatu na zaczerwienioną, podrażnioną i uszkodzoną skórę. W przypadku dostania się preparatu do oczu należy obficie przepłukać je ciepłą wodą. Jeżeli wystąpi podrażnienie lub zaczerwienienie oczu, należy zaprzestać stosowania serum.

  
MOJA OPINIA




Swoją przygodę z serum przyspieszającym wzrost rzęs Long4Lashes rozpoczęłam w pierwszych dniach czerwca. Początki były bardzo nieudane. Po pierwszych dwóch dniach aplikacji na moich powiekach ukazały się czerwone pręgi w miejscach aplikacji serum (wzdłuż linii rzęs). Jako, że akurat wyjeżdżałam na urlop, postanowiłam je odstawić, a raczej pozostawić serum w domu. Bo gdzie znalazłabym okulistę w razie kłopotów? Po powrocie z wypoczynku (5 dni) i po zaniku śladów stosowania serum, postanowiłam zrobić do niego drugie podejście. Okazało się, że czerwone pręgi na powiekach już się nie pojawiały. Serum stosowałam przez 3 miesiące (czerwiec, lipiec i sierpień). Zdjęcie „przed” powstało 10 czerwca, czyli po powrocie z urlopu, a zdjęcia „po” 19 września, czyli mamy trochę ponad 3 miesiące stosowania odżywki.

Przed:



Po 3 miesiącach stosowania (zdjęcie w cieniu i przy oknie):





Jak widzicie efekty regularnego stosowania serum do rzęs Long4Lashes są po prostu piorunujące. Rzęsy są dłuższe chyba o 100%, grubsze, ciemniejsze, podkręcone i o wiele gęstsze. Wyglądają cały czas, jakby były pomalowane tuszem, ale zdjęcie przy oknie pokazuje, że rzęsy naturalnie błyszczą i nie ma na nich ani grama tuszu. Nie mogłam sobie wymarzyć lepszego efektu. Co więcej, efekt utrzymuje się do dziś, choć od 19 września nie stosuję już serum.

Zgodnie z informacją od producenta pierwsze efekty powinny pokazać się po ok. 3 tygodniach stosowania serum i w moim przypadku tak też było. Ponadto, dla uzyskania pełnego efektu powinno się stosować serum przez 6 miesięcy, a później dla zachowania efektu aplikować serum 3-4 razy w tygodniu. Już wiecie, że tego nie zrobiłam. Dlaczego? Ponieważ po 3 miesiącach stosowania zaczęłam mieć problem z zaczerwienionymi powiekami. Na zdjęciu „po” tego nie widać, ponieważ zrobiłam je nieopatrznie już po nałożeniu bazy pod cienie. Niemniej skóra powiek cała była zaczerwieniona i stan ten trwa do dziś, choć zaczerwienienie już ustępuje. Nic mnie jednak nie boli, a rzęsy są zdrowe i mocne. Ponadto w trakcie 3 miesięcznej kuracji oczy nie szczypały mnie po aplikacji serum, należy je jednak odpowiednio aplikować. Stare rzęsy początkowo szybciej wypadały, dając miejsce nowym, lepszym rzęsom, które do dziś się trzymają. Serum jest bardzo wydajne, wydaje mi się, że sporo jeszcze pozostało go w opakowaniu. Aplikacja serum na powiekę nie wpływała na jakość i trwałość makijażu nakładanego następnego dnia na powieki.

  
PODSUMOWANIE






Bez wątpienia obietnice producenta są spełnione: serum stymuluje wzrost rzęs, rosną jak na drożdżach, są o wiele grubsze, mocniejsze i ciemniejsze, a do tego podkręcone. Gratis niestety otrzymujemy do tego zaczerwienioną powiekę przy długotrwałym stosowaniu serum. Straszą również inne efekty uboczne bimatoprostu zawartego w składzie Long4Lashes, który może uczulać. Niemniej serum zbiera dobre opinie w blogosferze, więc Wam pozostawiam decyzję o tym, czy warto ryzykować. Odsyłam również ponownie do wymienionego w części „APLIKACJA” filmu na YT. Serum możecie zakupić w Rossmannie, w cenie regularnej ok. 75 zł.

EDIT po zakończeniu kuracji: Z ciekawości kontynuowałam kurację L4L (drugie opakowanie) i uwaga... powypadały mi rzęsy! Oczywiście nie wszystkie, ale widoczne były "prześwity" na jednym oku. Radzę uważać, bo serum widocznie jest zbyt silne i nie należy stosować go w sposób ciągły.




Jakie serum do rzęs stosujecie? :)

60 komentarzy :

  1. Też stosuję właśnie to serum, rzęsy chwalą mi nawet obcy faceci :P Uwielbiam je, efektów ubocznych u mnie brak ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładne efekty, szkoda jedynie że zawiera Bimatoprost :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No zdecydowanie widać różnicę, masz firanki zamiast rzęs.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny efekt, szkoda że mnie po nim wypadły rzęsy w połowie kuracji :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Fantastic post dear! Hope you have a lovely day.

    ** I'm inviting you to join Love, Beauty Bloggers on facebook. A place for beauty and fashion bloggers from all over the world to promote their latest posts!

    LATEST POST: ColourPop Ultra Matte Lips Review, Photos and Swatches
    MY BLOG: beautyediter.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam je, ale strasznie oczy mnie piekły od stosowania.:(

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja dziękuję. Moja mama bierze krople do oczu i ma je strasznie czerwone, być może jest tam ten składnik. Efekty widać, są b. ładne, ale ja bym nie używała...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jeszcze nigdy nie stosowałam żadnego serum do rzęs i póki co nie odczuwam takiej potrzeby :) Ale efekt ładny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niedługo zacznę je stosować i mam nadzieję, że nie wywoła żadnych reakcji niepożądanych :)

    OdpowiedzUsuń
  10. super efekt, teraz masz ładniejsze rzęsy :D

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie to serum sprawdziło się super, natomiast Bodetko Lash mnie uczuliła :C

    OdpowiedzUsuń
  12. Efekt widać jak najbardziej. U mnie też był fajny jednak 2 raz nie popełniłabym tego błędu. Rzęsy teraz mam gorsze niż przed kuracją a zaczerwieniona linia linera została na stałe. Mimo wszystko życzę Ci aby ominęły Cię skutki uboczne. Ja muszę w końcu post napisać o moich przejściach z L4L

    OdpowiedzUsuń
  13. Też stosuję Long4Lashes, już 5 miesięcy. Rzęsy urosły mi do nieba, a efektów ubocznych u mnie brak :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Moje oczy są zby wrażliwe by ryzykować

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo ładny efekt ;) ja stosuję bodetko lash ;))

    OdpowiedzUsuń
  16. Stosuje i jestem bardzo zadowolona :)
    Robię małe przerwy i po chwili znów do niego wracam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Rzeczywiście efekt jest, ale ja nie ufam kosmetykom na tyle, żeby je stosować na rzęsach ;)

    http://mylittlelifex3.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. To jest cud w buteleczce! Też używam ,ale krócej ;) Pozdrawiam i zapraszam do siebie ♥ buziaki! :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Właśnie dwa dni temu zaczęłam swoją kurację:) Serum przywiozłam z Polski i trafiłam na świetną promocję w Rossmannie:) Też takie chcę mieć:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wow! Szczerze nie wierze z reguły w takie wynalazki ale widać czasami można pozytywnie się zaskoczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetny efekt! Ja stosowałam odżywkę Miralash i też byłam bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Dokładnie trzeba zawsze stosować według wskazówek..... pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  23. Super gęstość! Jestem zachwycona! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Początki też miałam nieudane! i też miałam czerwoną linię na powiekach. Kuracje skończyłam jakieś trzy miesiące temu i nie wypadają do tej pory - efekty piorunujące :) każda dziewczyna/mężczyzna/kosmetyczka teraz je komplementuje :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Z ciekawością przeczytałam ten post, miałam testować inne serum ale przeraziły mnie te skutki uboczne, już chyba wolę moje naturalne rzęsy, nie korcą mnie wizyty i okulisty , tym bardziej że u mnie nawet prywatnie ciężko się dostać.

    OdpowiedzUsuń
  26. Efekty rzeczywiście są zauważalne gołym okiem. Ja też mam takie firanki po Bodetko Lash. Pozdrawiam serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
  27. Pierwsze zdjęcie jest zrobione pod troche innym kątem, więc trudno ocenić rzeczywiste efekty kuracji, ale są one rzeczywiście widoczne. Miałam serum do brwi tej marki i po początkowym zachwycie średnio się sprawdziło. Choc rzęs nie mam jakichś rewelacyjnych, na serum do nich się nie skuszę. Boję sie efektów po zakończeniu kuracji i odstawieniu preparatu,

    OdpowiedzUsuń
  28. Efekt jest naprawdę imponujący :) Jakiś czas temu stosowałam podobne serum i również byłam zadowolona z rezultatów, a teraz odstawiłam odżywkę i widzę niestety różnicę...

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja niby na początku stosowałam ale ja mam zawsze problem z systematycznością -.- Ale efekty mnie zaskoczyły! Piękne masz te rzęsy teraz!

    OdpowiedzUsuń
  30. Rzeczywiście,genialny efekt!!! masz boskie rzęsy kochana!:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Efekt powalający, choć i przed miałaś ładne rzęski :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Efekt jak dla mnie świetny :) Troszkę już się naczytałam, że ta odżywka potrafi nieźle podrażnić.

    OdpowiedzUsuń
  33. Ostatnio próbowałam Realash ale najbardziej mi się podoba FEG

    http://valerysdailyinspiration.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  34. Efekt niesamowity, cucne rzęsy! Ale jednak ja bym się bała pieczenia, mogłabym je nieumiejętnie używać, więc nie będę ryzykować ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Efekt oszałamiający, warty uwagi ten produkt ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Cudowne! Myślę nad tym serum;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  37. Efekt powalający :-) ja jakoś się nie umiem przekonać do tego produktu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  38. Nie wierzyłam w to, a jednak, a przynajmniej sądząc po zdjęciach działa :) No to teraz ja też bym chciała hehe :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Efekt widać, że jest. Też używałam i efekty u mnie również były niesamowite.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy konstruktywny komentarz!