piątek, 9 października 2015

DENKO WRZESIEŃ 2015, CZYLI JAK WYLAŁAM SHISEIDO DO ZLEWU…



Tym razem bez czasowego poślizgu dodaję moje zużycia miesiąca września. Załapało się tutaj również kilka „wyrzutków”, których nie mam siły albo ochoty użyć, a mija ich termin ważności. Wiele z nich zostało zakupionych w czasach, gdy kosmetyki mnie aż tak nie fascynowały, nie czytałam ich składów i sugerowałam się opisami producenta. Całe szczęście czas nieświadomości minął i mogłam rozpocząć nowy „kosmetyczny” rozdział w moim życiu. Ale nie przedłużając już – oto denko:



1. ŻEL POD PRYSZNIC BALEA MANGO MAMBO – mogę śmiało powiedzieć, że jest to mój ulubiony żel pod prysznic! Ma SLES w składzie, ale w żelach pod prysznic mi to nie przeszkadza. Gdy otwieram wieczko żelu, to od razu przenoszę się do owocowego raju! Zdecydowanie branie prysznica było najprzyjemniejszą czynnością we wrześniowe wieczory, dzięki pobudzającemu zapachowi mango ;) Trafił oczywiście do ulubieńców sierpnia. Kupiłabym ponownie, ale była to edycja limitowana niestety :(

 
2. SHISEIDO BENEFIANCE ENRICHED BALANCING SOFTENER – pisałam o nim tutaj, był to bubel jakich mało i doprowadzał mnie po prostu do szału! Śmierdział perfidnie wódką, w składzie miał OCZYWIŚCIE alkohol, a dzień po jego użyciu zawsze wyskakiwał mi jakiś cudak na buzi. We wrześniu już tak mnie wkurzył, że w przypływie szewskiej pasji odkręciłam nakrętkę i… wylałam go do zlewu. I mam spokój. Nigdy w życiu nie kupię ponownie!

 
3. NACOMI GLINKA GHASSOUL – przeznaczona do cery trądzikowej, której ja nie posiadam. Ze stosowaniem na twarz dałam sobie spokój, ale postanowiłam zużyć ją do pielęgnacji ramion, na których mam „wieczną wysypkę”. Niestety kończyło się to jedynie ufajdaną „błotem” wanną, a działania pielęgnacyjnego brak. Dlatego resztkę wyrzucam i nie kupię ponownie.

 
4. NIVEA DWUFAZOWY PŁYN DO DEMAKIJAŻU OCZU – kupiłam ten płyn z polecenia Katosu, ponieważ miał być lepszy od mojego ulubionego L’Oreala, ale niestety lepszy nie był. Ogólnie był dziwny – do połowy opakowania był tragiczny, nie domywał makijażu. Od połowy nagle zaczął działać. Oczywiście zawsze dokładnie mieszałam dwie fazy, więc nie wiem o co chodzi. Niemniej szału nie robi, szybko się kończy, więc może kupię ponownie.


5. SERUM WYSZCZUPLAJĄCE EVELINE SLIM EXTREME 3D – mówcie, co chcecie, ale to serum naprawdę działa! Przy regularnym stosowaniu skóra mocno się „napina”, znikają centymetry na brzuchu, udach a pupa się podnosi. Uwielbiam je i na pewno kupię ponownie.


6. ANTYPERSPIRANT LADY SPEED STICK 24/7 INVISIBLE – kupiłam go, bo w drogerii do której weszłam nie było żadnych sztyftów Rexony i to był błąd… Ten produkt w ogóle nie działa, nie hamuje potliwości, jego zakup to była pomyłka. No i robił plamy – taki „invisible”. Wyrzucam końcówkę i nie kupię ponownie.

 
7. GARNIER HYDRA ADAPT ŁAGODZĄCY LEKKI KREM – jeśli krem jest do cery suchej, to raczej powinien być treściwy, a nie lekki. Słabo nawilżał, zużyłam go ostatecznie do pielęgnacji dłoni. Nie kupię ponownie.

 
8. GARNIER HYDRA ADAPT KREM-SORBET MATUJĄCY – jak już wspomniałam na wstępie – kupiłam go w czasach, gdy nie interesowałam się składami kremów, itp. Dziś już wiem, że produkty matujące nie przynoszą zbyt wiele dobrego i tylko nakręcają wydzielanie sebum. Dlatego wyrzucam go i nie kupię ponownie.


9. BAZA POD MAKIJAŻ BELL PERFECT SKIN – baza silikonowa, „śliska” w momencie nakładania i ani nie wygładza, ani nie przedłuża trwałości makijażu, więc ją wyrzucam, bo zajmuje od dawna miejsce w kufrze. Nie kupię.

 
10. i 11. PUDRY BRĄZUJĄCE MISS SPORTY OHH! TAN SO FINE – spójrzcie na te okropne pomarańczki… Gdzie ja miałam oczy X lat temu, gdy je kupowałam? Chyba nie wymaga to dodatkowego komentarza. Nie kupię ponownie.

 
12. PIERRE RENE LOOSE POWDER – nie przejawiał jakiegoś szczególnego działania, a ja ostatecznie nie polubiłam się z pudrami sypkimi – za dużo z nimi zabawy, brudu, a za mało efektu „wow”. Nie kupię ponownie.

 
13. DERMOPHARMA GŁĘBOKO OCZYSZCZAJĄCE PLASTRY NA NOS 4D – kupiłam z polecenia. Podobno wyciągają „wszystko” ze skóry. W opakowaniu znajdują się dwa plastry – jeden zużyłam ja, jeden inna osoba. Faktycznie potrafi „wyciągać” cuda ze skóry… ale nie mojej ;) Okazało się, że mój nosek jest czysty jak łza! U innych działają. Może kupię ponownie.

 
14. PRÓBKA KREMU DO RĄK MISTERO MILANO SPA ORIENT – krem miał intensywny, luksusowy zapach, szybko się wchłaniał… i to wszystko. Po godzinie dłonie były dalej suche na wiór. Nie kupię.


15. MARION 14-DNIOWA TERAPIA WZMACNIAJĄCA – pisałam o niej ostatnio tutaj. W skrócie – włosy są po niej piękne, lśniące, odbite od nasady, ale… wypadają jak szalone. Nie kupię ponownie.


16. ZIAJA JAŚMIN W KREMIE 50+ KREM POD OCZY – pisałam o nim tutaj. Bardzo się polubiliśmy – ładnie nawilża, brzoskwiniowe tony dodatkowo maskują cienie pod oczami i choć nie zastąpi korektora, to na pewno jest wart uwagi. Kupię ponownie.


17. PALETKA CIENI L’OREAL COBALT SMOKES – pisałam o niej tutaj. Ma piękne niebiesko-granatowe odcienie, które… zmieniają się w kiepskie szarości po godzinie od aplikacji. Totalna porażka niczym cienie od chińczyka. Nie kupię ponownie.

 
18. SAMPLER VILLAGE CANDLE PALM BEACH – ma pachnieć czerwoną pomarańczą i świeżo zerwanymi jagodami goji. Pachnie owocowo, ale nie jest zbyt intensywny. Pali się długo. Szału dla zmysłów brak. Nie kupię.

 
19. YANKEE CANDLE HOME SWEET HOME – kiedyś czułam od niego jedynie cynamon. Dziwiłam się, gdzie ukrywa się zapach świeżo zaparzonej herbaty i korzennych przypraw? Gdy odpaliłam po kilku miesiącach drugą połówkę wosku, to czuję same korzenne przyprawy bez cynamonu ;) Ot taki mieszaniec. Głowa od niego nie boli, ale za serce tez nie chwycił. Nie kupię ponownie.

20. YANKEE CANDLE ICICLES – według Goodies jest to „Aromat szeleszczący sosnowych gałęzi pokrytych lodem z nutami cynamonu”. Nie czuję od niego cynamonu, jedynie taki fajny zapachowy „chłodek” – może nie taki jak cukierki „ice”, ale coś w ten deseń. Jest rześki i interesujący. W sam raz na chłodne wieczory. Kupię ponownie.

21. YANKEE CANDLE MEADOW SHOWERS – wosk w kształcie słoiczka. Ma pachnieć poranną rosą, ale dla mnie to delikatny zapach kwiatowy, może zapach trawy. Na pewno jest bardzo delikatny, nie powoduje bólu głowy. Może kupię ponownie.

  
I to byłoby wszystko, jeśli chodzi o wrześniowe pustaki ;) Dla przypomnienia poniżej denka wakacyjne:



  
Też wylewacie buble do zlewu? :D Ja dzisiaj wyleję kolejny, ale o tym kiedy indziej...




50 komentarzy :

  1. Wiesz, gdy piszę o bublu, myślę sobie, powiedzą, "Znów laska wybrzydza!" :D a prawda jest taka, że buble się zdarzają i nie zawsze jest się czym jarać. Nawet jeśli to Shiseido. Jak się płaci, to się wymaga ;)
    Ja wywalam. Do kosza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam nie mam oporów, piszę, co myślę :D Zazwyczaj nie przyczepiam się do opakowania, wiadomo - jedne są lepsze, inne gorsze, ale jeśli produkt nie robi nic, albo szkodzi, no to cóż... ;)

      Usuń
  2. Ach te żele Balea :P, też je lubię :). Z glinką też się polubiłam, a na buble staram się znaleźć inne zastosowanie ( nie koniecznie kosmetyczne ) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie nie miałam pomysłu na ten tonik :D Był... w grudniowym Joyboxie i moja cierpliwość teraz się skończyła :D

      Usuń
  3. Bardzo lubiłam Mango Bambo, mam nadzieję, że jeszcze wypuszczą tą edycję! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zel pod prysznic BALEA uwielbiam<3
    Tak samo jak Serum z Eveline:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ah te żele z Balea :) uwielbiam serum z Eveline naprawdę działa :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedy trafiam na bubel, to wychodzę z założenia, że jeśli szkodzi on mojej skórze, to nie będę go używać tylko po to, aby zużyć. Dlatego ja zazwyczaj pozbywam się bubli poprzez wylanie do zlewu, lub wyrzucenie całego opakowania do kosza.

    OdpowiedzUsuń
  7. Z tego wszystkiego miałam tylko serum z Eveline i tak się po nim trzęsłam, że użyłam raz i więcej nie wróciłam do tego wymysłu :D Jednak wolę produkty rozgrzewające albo nie działające w żaden sposób na odczuwaną temperaturę...Jeśli u mnie coś się nie sprawdza, to zazwyczaj przekazuję produkt komuś innemu z podkreśleniem, że może to wyrzucić, jeśli u tej osoby też się nie sprawdzi. Totalne buble też wylewam - np. limitowane płyny z BeBeauty tak mnie podrażniały, że nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby dać je komuś na wypróbowanie xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już tak się przyzwyczaiłam do nakładania żelu z Eveline, że... zapominam, że on chłodzi :D Naprawdę już tego nie czuję ;)

      Usuń
  8. Nieźle mnie zaskoczyłaś bo ja do tej pory zawsze byłam zadowolona z produktów Shiseido. Masz racje, po co się męczyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej już wiesz, którego ich produktu unikać :D

      Usuń
  9. ladnie Ci poszlo! buble, na które nie mam ochoty tez wylewam ;D bo po co sie meczyc ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Sporo tego :) Ja lubię do demakijażu Nivea 3in1 płyn micelarny :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Z serum wyszczuplającego Eveline również jest bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajne denko. Szkoda, że tak dużo kosmetyków niefajnie działających.

    OdpowiedzUsuń
  13. lubię dwufazówkę z nivea :) Eveline nie lubiłam strasznie za to, że mnie mroziło :D

    OdpowiedzUsuń
  14. a ją tą glinkę bardzo lubię, choć cery trądzikowej nie mam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. mnie kremy z garniera rowniez nie zadowolily mialam niebieski i rozowy i nie siegne po nie ponownie...
    to serum z eveline bardzo mnie nurtuje :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Już sobie wyobrażam jak obłędnie pachnie ten żel pod prysznic z Balea ;3

    OdpowiedzUsuń
  17. Muszę upolować ten krem pod oczy Ziaja :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam glinki i namiętnie się nimi maseczkuję :)

    OdpowiedzUsuń
  19. U mnie tylko wyjątkowo złe kosmetyki lądują w zlewnie lub w koszu, zaciekawiły mnie te plastry na nos :) Szukam właśnie skutecznych

    OdpowiedzUsuń
  20. to serum z Evelline mam ale jakieś chłodzące - latem super! Woski miałam:) aktualnie pale żurawinę

    OdpowiedzUsuń
  21. żel pod prysznic chętnie bym wypróbowała chociażby ze względu na zapach - musi być piękny:D
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  22. O szkoda, że tak dużo produktów Ci się nie sprawdziło, ale z drugiej strony, już wiesz czego na pewno nie kupować :)

    OdpowiedzUsuń
  23. U mnie jakoś nie koniecznie ten krem z Ziaji pod oczy się sprawdził - pod koniec opakowania strasznie się z nim męczyłam :(

    OdpowiedzUsuń
  24. Dużo produktów na nie :) ale ciekawy wpis

    OdpowiedzUsuń
  25. Nigdy bym się nie spodziewała, że SHISEIDO tak źle wypadnie, widzę że nie warto zawracać sobie nim głowę a jeszcze nie tak dawno mi się marzył :(

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie miałam nic z tych produktów, ale na parę miałam ochotę, jednak każdemu dałaś NIE KUPIĘ, więc ja też nie kupuję. :D
    Zapraszam do mnie na rozdanie, przysługuje Ci dodatkowy los za TOP komentatorkę. :)
    http://syll-kosmetycznie.blogspot.com/2015/10/rozdanie.html

    OdpowiedzUsuń
  27. Ładnie Ci poszło. Ja czasem buble puszczam dalej w obieg. Oddaję jakiejś koleżance czy coś. Jak się u mnie nie sprawdziło to nie znaczy ze komuś innemu nie bedzie pasować.

    OdpowiedzUsuń
  28. Już za sam design żelu Balea bym go kupiła :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Pod oczy osatnio Resibo mnie zauroczył

    OdpowiedzUsuń
  30. Spore denko :) Kiedyś lubiłam ten płyn micelarny z Nivea niestety teraz strasznie podrażnia :(

    OdpowiedzUsuń
  31. Mnie też puder sypki z PR bardzo rozczarował. Mam wrażenie, że od razu się po nim świecę.

    OdpowiedzUsuń
  32. Oj te produkty Balea..... Tylka ta dostępność =/

    OdpowiedzUsuń
  33. krem pod oczy z Ziaji też bardzo lubie ;)

    http://sk-artist.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  34. Sporo tego zużyłaś :) u mnie kremy pod oczy z ziaji się niestety nie sprawdzają, bo podrażniają mi tę okolicę :<

    OdpowiedzUsuń
  35. Używałam kiedyś tego serum z Eveline, ale nieregularnie, więc nie byłam w stanie stwierdzić czy działa, chyba muszę go kupić ponownie po Twoich obietnicach:)

    OdpowiedzUsuń
  36. Oj, czyli ogólnie średnie to denko, co? Widzę, że na wielu produktach się zawiodłaś, ale po opisie wcale się nie dziwię!

    OdpowiedzUsuń
  37. U mnie ten płyn dwufazowy z Nivea sprawdził się średnio. Delikatny makijaż usuwał całkiem ok ale z mocniejszym miał już problem.

    OdpowiedzUsuń
  38. Miałam dwufazowy płyn Nivea, ale u mnie zupełnie się nie sprawdził. Za to serum Eveline, podobnie jak Ty, ubóstwiam.

    OdpowiedzUsuń
  39. No proszę, taka droga firma, a taki bubel ;) produkty Eveline do ciała sama stosuję i również jestem bardzo zadowolona!

    OdpowiedzUsuń
  40. no spore to Twoje denko :) nigdy nie robiłąm tego typu postów :/

    OdpowiedzUsuń
  41. Miałam tylko niebieski krem z garniera (już dawno) i był bublem :/ Żele z Balea za to bardzo lubię (akurat tej wersji nie miałam) :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Najwyższy czas! Dołączam do obserwowanych. :-)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy konstruktywny komentarz!