Witajcie Kochani! Na wstępie chciałam Wam życzyć wesołych, ciepłych i radosnych Świąt Wielkanocnych (czy też mokrych jajek i wesołego dyngusa – jak kto woli ;D)! Jako, że zapewne większość z Was będzie trochę zabiegana w związku ze świątecznymi przygotowaniami, zaplanowałam na dziś temat lekki, prosty i przyjemny, czyli recenzję zestawu miniatur Estee Lauder, który udało mi się zakupić w zeszłym roku ;)
Maskarę Sumptuous Infinite możecie nabyć w różnych wersjach, moja nosi nazwę „Daring Lenght + Volume Mascara”. Pełnowymiarowe opakowanie zawiera 6 ml produktu i kosztuje ok. 145 zł. Na zdjęciach możecie zobaczyć miniaturę, która zawiera 2,8 ml produktu i kosztowała ok. 20 zł (zestaw kredka + tusz kosztował 39 zł). Interes jak najbardziej opłacalny ;)
Producent na swojej stronie internetowej opisuje tusz tak: „Dzięki włóknom przeciwstawiającym się sile grawitacji, tusz wydłuża rzęsy poza ich końcówki. Twoje rzęsy będą jak po transformacji: dłuższe, pełniejsze, podkreślone. Innowacyjne, elastyczne włókna perfekcyjnie modelują, dodają objętości i przedłużają każdą rzęsę - od nasady po końcówkę, a nawet dalej. Włókna przyczepiają się do rzęs w chwili schnięcia tuszu i tym samym je wydłużają i podkreślają”. Jeśli chodzi o „włókienka”, to ja żadnych włókienek w tuszu nie widziałam, być może są naprawdę mikroskopijne.
Tusz ma bardzo ładne opakowanie, używam go już jakiś czas i napisy zawarte na opakowaniu nie starły się. Tusz jest przydatny do użycia przez 6 miesięcy od otwarcia. Ma silikonową szczoteczkę, która z jednej strony posiada dłuższe wypustki, a z drugiej krótsze. Teoretycznie powinniśmy tuszować rzęsy tymi krótszymi „włoskami”, a następnie nadmiar produktu wyczesywać dłuższymi, ale w praktyce te długie końcówki strasznie sklejają rzęsy, więc w ogóle ich nie używam. Tusz ma tendencję do sklejania rzęs, choć też nie ma tragedii, wszystko można łatwo wyczesać czesadełkiem.
Skład maskary dla zainteresowanych: WATER/AQUA, KAOLIN, ACRYLATES/ETHYLHEXYL ACRYLATE COPOLYMER, STEARIC ACID, MYRICA CERIFERA (BAYBERRY) FRUIT WAX, SILICA, POLYISOBUTENE, GLYCERYL STEARATE, PARAFFIN, AMINOMETHYL PROPANEDIOL, POLYVINYL ACETATE, ISOSTEARIC ACID, POLYSILICONE-11, LECITHIN, PANTETHINE, PANTHENOL, ROSMARINUS OFFICINALIS (ROSEMARY) EXTRACT, OLEA EUROPEA (OLIVE) FRUIT OIL, OLEA EUROPEA (OLIVE) OIL UNSAPONIFIABLES, CHOLESTEROL, HYDROXYETHYLCELLULOSE, COPERNICIA CERIFERA (CARNAUBA) WAX/CERA CARNAUBA/CIRE DE CARNAUBA, LAURETH-21 SODIUM POLYACRYLATE, 1,2-HEXANEDIOL, SIMETHICONE, VP/EICOSENE COPOLYMER, NYLON-6, LAURETH-12, CAPRYLYL GLYCOL, PHENETHYL ALCOHOL, HYDROGENATED OLIVE OIL, DISODIUM EDTA, PHENOXYETHANOL, CHLOROXYLENOL, [+/- IRON OXIDES (CI 77491), IRON OXIDES (CI 77492), IRON OXIDES (CI 77499), BLACK 2 (CI 77260 NANO), TITANIUM DIOXIDE (CI 77891), MICA, BLUE 1 LAKE (CI 42090), BLUE 1 (CI 42090), YELLOW 5 (CI 19140), BISMUTH OXYCHLORIDE (CI 77163), YELLOW 5 LAKE (CI 19140), CHROMIUM OXIDE GREENS (CI 77288), CARMINE (CI 75470), ULTRAMATINES (CI 77007), CHROMIUM HYDROXIDE GREEN (CI 77289)].
Maskara ma czarny odcień. Jest to bardzo ładna i głęboka czerń. Co ciekawe, producent na swojej stronie sam strzela sobie w stopę informując: „Tusz utrzymuje się na rzęsach do 10 godzin”. Seriously? A potem znika niczym kamfora czy jak? U mnie tusz utrzymuje się na rzęsach cały dzień bez osypywania, czy odbijania na górnej powiece. Oczywiście pod wpływem wilgoci szybko się „podda”, podobnie jak Max Factor 2000 Calorie. Ale za to bardzo łatwo można go usunąć micelem przy demakijażu.
Na rzęsach prezentuje się tak (nigdy nie uda mi się zrobić ostrych zdjęć…):
Jak widzicie nie tworzy pajęczych nóżek, nie grudkuje, pięknie wydłuża i pogrubia rzęsy (moje były trochę przerzedzone, co zresztą widać), nie „spływa” w trakcie dnia. Jest przetestowany okulistycznie, odpowiedni nawet dla osób noszących soczewki kontaktowe i pachnie… miodem ;) Ale zapach nie jest nachalny, czuć go jedynie wtedy, gdy naprawdę wsadzimy w niego nos ;) Całkiem przyjemny tusz.
KREDKA DO OCZU DOUBLE WEAR STAY-IN-PLACE
Kredka do oczu Double Wear jest niedostępna na stronie producenta, ale dostaniecie ją, np. w Sephorze. Pełnowymiarowa kredka liczy 1,2 g i kosztuje 95 zł, więc na pewno nie jest to mała kwota. Moja miniaturowa wersja liczy niby 0,8 g, ale podejrzewam, że to ok. połowa pełnowymiarowej kredki. Miniatura kosztowała ok. 20 zł. Z tego, co widzę, to kredki są z edycji limitowanej i w wersji pełnowymiarowej mają jeszcze drugą końcówkę do rozcierania kreski, której brakuje w miniaturze. Moja kredka jest w odcieniu kruczoczarnym, czyli Onyx.
Skład kredki dla zainteresowanych: ISODODECANE, CYCLOPENTASILOXANE, SYNTHETIC WAX, POLYBUTENE, HYDROGENATED COTTON SEED OIL, SIMMONDSIA CHINENSIS (JOJOBA) SEED OIL, CERESIN, OZOKERITE, MICROCRISTALLINE WAX/CERA MICROCRISTALLINA/CIRE MICROCRISTALLINE, TOCOPHEROL, ASCORBYL PALMITATE, [+/- MICA, IRON OXIDES (CI 77499), IRON OXIDES (CI 77 492), IRON OXIDES (CI 77491), FERRIC FERROCYANIDE (CI 77510), FERRIC AMMONIUM FERROCYANIDE (CI 77510), CHROMIUM OXIDE GREENS (CI 77288), YELLOW 5 LAKE (CI 19140), ULTRAMARINES (CI 77007), MANGANESE VIOLET (CI 77742), CHROMIUM HYDROXIDE GREEN (CI 77289), CARMINE (CI 75470), BISMUTH OXYCHLORIDE (CI 77163), ALUMINIUM POWDER (CI 77000), BLUE 1 LAKE (CI 42090), TITANIUM DIOXIDE (CI 77891)].
Kredka ma głęboki czarny kolor, jest to chyba najbardziej czarna z wszystkich czarnych kredek do oczu, jakie miałam ;) Daje naprawdę ładny efekt na skórze, nie robi prześwitów i równo pokrywa skórę pigmentem. Utrzymuje się na górnej linii rzęs cały dzień. Na co dzień nie przepadam jednak za tak mocno podkreślonym okiem, więc kredka ostatecznie wyląduje u mojej mamy ;) Nie próbowałam kredki temperować, gdyż po prostu aż tak wiele razy jej nie używałam, by zaistniała taka potrzeba, ale niestety klientki narzekają na to, że nie da się jej zatemperować, bo jest zbyt miękka.
PODSUMOWANIE
Kredka i tusz sprawdziły się u mnie całkiem fajnie, ale na dłuższą metę nie zapłaciłabym niemal 100 zł za kredkę, której (ponoć!) nie da się zatemperować, zwłaszcza, gdy na rynku kosmetycznym możemy znaleźć wiele tańszych, trwałych i automatycznych kredek. Za tusz do rzęs również nie zapłaciłabym pełnej ceny (145 zł), ponieważ ma tendencję do sklejania rzęs, a poza tym możemy znaleźć wiele równie dobrych, ale tańszych tuszy w drogeriach. Niemniej cieszy mnie, że Douglas daje możliwość przetestowania drogich produktów w mniejszych wersjach, by wyrobić sobie o nich zdanie. Za jakiś czas możecie spodziewać się testów kolejnego duetu Estee Lauder, tym razem kremu pod oczy i korektora ;) Może one mnie zachwycą?
Jaki jest Wasz ulubiony tusz do rzęs? :D
Miałam kiedyś tusz do rzęs od Estee Lauder. Było to bardzo dawno, dostałam w prezencie. Mam jakieś przebłyski, że był dobry, ale szału nie robił. Na twoich rzęsach wygląda uroczo :)
OdpowiedzUsuńDziękuję :D Chociaż już tych rzęs nie mam, miały słabszy tydzień i postanowiły mnie opuścić :P
UsuńPiękne rzęsy :) Mnie zachwycił tusz Sisleya, służył mi bardzo długo, ponad pół roku i nie zmieniał konsystencji ani efektu. Teraz mam MACa i też jestem zadowolona, choć to już nie to samo. :) Szkoda, że kredka się nie da zatemperować, też wolę automatyczne :)
OdpowiedzUsuńDziękuję ;) Pamiętam te zachwyty nad tuszem Sisley na Twoim blogu - normalnie odniosłam wrażenie, że to 8 cud świata :D
UsuńI kredkę i tusz bardzo chętnie byśmy przygarnęły :) Szkoda, że cena sprawia, że ciągle takie dobre kosmetyki odkładamy na później :P
OdpowiedzUsuńRównież życzymy zdrowych i słodkich świąt :)
Niestety, ale cena jest wysoka :P
UsuńJestem skuszona na tusz! I strasznie ciekawi mnie ten zapach miodu :))
OdpowiedzUsuńMa taki słodkawy zapach, ale nie czuć go w trakcie normalnego użytkowania ;)
UsuńMój ulubiony tusz do rzęs to So Couture :D
OdpowiedzUsuńMiałam, był naprawdę dobry, ale koszmarnie ciężko się zmywał :P
Usuńza ta cenę którą ty dałaś sama bym wypróbowała przy 145 bym się jednak wahała :P
OdpowiedzUsuńDlatego próbuję jedynie w niższych cenach :D
UsuńSzczoteczka mi się bardzo podoba i efekt też całkiem dobry ;)
OdpowiedzUsuńSilikonowych szczot nie lubię zbytnio, ale efekt daje ładny ;)
UsuńJestem pod wrażeniem tuszu! Obecnie nie mam swojego ulubionego :)
OdpowiedzUsuńTyle tuszy jest na rynku, że ciężko wybrać ;)
UsuńNiezły efekt uzyskałaś tym tuszem :)
OdpowiedzUsuńDziękuję ;)
UsuńTusz faktycznie ładnie wydłuża, jeszcze go nie miałam :)
OdpowiedzUsuńZdecydowanie wydłuża rzęsy :)
UsuńNie wiem czy to normalne, ale pewnie spodobałby mi się zapach tego tuszu :P Rzeczywiście bardzo fajnie wydłuża rzęsy :D Dodatkowo lubię tusze z silikonowymi szczoteczkami, więc mógłby mi się spodobać ;)
OdpowiedzUsuńGdyby nie recenzja na blogu, to pewnie nawet bym go nie wąchała :D
UsuńTusz robi piorunujące wrażenie. A co do kredki, to podejrzewam, że to kredka żelowa. Rzeczywiście nie da się ich tak łatwo naostrzyć. Chyba, że się je wcześniej włoży do lodówki :)
OdpowiedzUsuńO popatrz, nie wpadłam na pomysł z lodówką :D Pewnie dlatego, że od dawna stosuję jedynie kredki automatyczne ;)
Usuńjakoś nie lubię kredek, ogólnie moje kreski są dalekie od ideału dlatego bardzo rzadko je maluję ;) tusz za to daje efekt taki jak lubię i nie zawahałabym się już teraz jeśli miałabym go kupić ;)
OdpowiedzUsuńRównież dałam sobie spokój z kreskami na oku z powodu wiecznego braku czasu ;) Za to kredkami zagęszczam ekspresowo linię rzęs :D
UsuńMaskara mi się podoba :) Daje ładny efekt :)
OdpowiedzUsuńŁadnie wydłuża, to fakt ;)
UsuńAle masz dłuuuuuugie rzęsy:D
OdpowiedzUsuńDziękuję ;)
UsuńFajną ma szczoteczkę ten tusz.
OdpowiedzUsuńAkurat nie przepadam za silikonowymi, bo "drapią" ;)
Usuńmiałam kiedyś próbkę chyba całkiem fajny
OdpowiedzUsuńNajlepiej najpierw skusić się na próbki ;)
UsuńJak dla mnie tusz wygląda świetnie :)
OdpowiedzUsuńAle trzeba się namachać wcześniej czesadełkiem :P
UsuńOgólnie nie przepadam za kosmetykami Estee Lauder, ale tusz wygląda fajnie :)
OdpowiedzUsuńNie mam jeszcze zdania o tej marce, bo za mało miałam ich produktów, ale dzięki próbkom powoli to się zmienia ;)
UsuńJa obecnie mam sztuczne i nie muszę malować jejej.
OdpowiedzUsuńNo to luzik :D
UsuńAle masz rzęski piękne <3 Tusz świetny tylko ta cena ;p
OdpowiedzUsuńDziękuję ;)
UsuńTeraz też są podobne zestawy w sephorze lub douglasie, zastanawiam się nad ich kupnem. Tak jak napisałaś takie miniatury są dobre do wyrobienia opinii i nie przepłacania w razie gdy kosmetyk się nie sprawdzi. Moim ulubionym tuszem jest ten z oriflame beauty wonder lash :)
OdpowiedzUsuńTe zestawy pojawiają się co jakiś czas ;) Nie miałam chyba nigdy tuszu z Oriflame ;)
UsuńPrzyznam że zaciekawiły mnie te kosmetyki ! Naprawdę fajne efekty dają :)
OdpowiedzUsuńZwłaszcza tusz ;)
UsuńFajne produkty, od dawna ciekawi mnie ten tusz efekt super. Czerń kredki jest cudna :-)
OdpowiedzUsuńJest bardzoooo czarna ;)
UsuńFajne produkty, od dawna ciekawi mnie ten tusz efekt super. Czerń kredki jest cudna :-)
OdpowiedzUsuńObecnie mam krem pod oczy i korektor - oby się sprawdziły :D
OdpowiedzUsuńZ Estee Lauder lubię tylko double wear, cała reszta produktów mnie nie przekonuje...
OdpowiedzUsuńNie moja półka cenowa. Obecnie stosuję zamiennie dwa tusze - Orilfame WonderLash mascara i maskarę z Catrice. Obydwa świetnie spisują się na moich rzęsach.
OdpowiedzUsuńTusz mam dłuzej niż 6 miesięcy coś ponad rok ale nadal działa ;D
OdpowiedzUsuńCzy ktoś może polecić jakąś temperówkę do tej kredki? Dla mnie problemem nie jest to, że jest rysik za miękki tylko oprawka za twarda. Próbowałam wszystkich temperówek, które mam w domu, dzisiaj kupiłam nową i nic. Jestem skłonna wydać na temperówkę nawet 50 zł nie 5 pod warunkiem, że będę miała 100% pewności, że naostrzy tą kredkę.
OdpowiedzUsuń