piątek, 24 marca 2017

3 SZAMPONY, KTÓRYCH WIĘCEJ NIE KUPIĘ!


Przy piątku najlepiej dodawać posty krótkie, łatwe i (nie)przyjemne, ponieważ spora część z nas na pewno jest zmęczona po tygodniu pracy i nie ma ochoty na przydługawe eseje ;) Zaplanowałam więc na dziś szybki post o trzech szamponach, które się u mnie KOMPLETNIE nie sprawdziły. Zapraszam!

3 SZAMPONY, KTÓRYCH WIĘCEJ NIE KUPIĘ





BIOTEBAL SZAMPON PRZECIW WYPADANIU WŁOSÓW





Producent obiecuje nam mocniejsze, grubsze i bardziej gęste włosy. Niestety nie było mi dane tego sprawdzić, bowiem szampon w ekspresowym tempie podrażnił mi skalp. Przyznam, że się tego nie spodziewałam, bo nie zawiera w składzie SLS/SLES, których moja skóra głowy nie znosi. Niestety najwidoczniej zaszkodził mi składnik Sodium Myreth Sulfate lub jego połączenie z Ammonium Lauryl Sulfate, Lauryl Glucoside i betainą kokamidopropylową. Sami przyznacie, że już na samym początku składu znajduje się sporo substancji myjących. Efekt był taki, że po umyciu włosów tym gagatkiem nabawiłam się tłustego, okropnego i swędzącego łupieżu, a skóra sypała mi się z głowy niczym śnieg na feriach zimowych. Czyli grubo. Większą część mojego dnia zajmowało wówczas drapanie się po głowie. Nie polecam, jeśli macie wrażliwy skalp.



YVES ROCHER SZAMPON OCZYSZCZAJĄCY PURETE





Szampon Yves Rocher był również dość sporym rozczarowaniem. Bo jeśli szampon jest „oczyszczający” to w sposób naturalny rodzi się oczekiwanie do przedłużenia świeżości włosów między kolejnym ich myciem. Nic bardziej mylnego. Standardowo myję włosy co dwa dni, ale przy tym szamponie na drugi dzień włosy były już oklapnięte i lekko tłustawe. Przedłużenia świeżości więc nie uświadczyłam, wręcz odwrotnie. Ale nie to było najgorsze. Po jakichś 4 myciach zaczęło dręczyć mnie swędzenie skóry głowy oraz pojawił się łupież. Było to dla mnie tym bardziej dziwne, że wersja Volume tej samej marki o podobnym składzie nie czyniła mi krzywdy. Nie wiem, na czym polega problem z tym szamponem, ale będę go unikać!


KALLOS BLUEBERRY





Niestety nie mogę nigdzie znaleźć zdjęcia ze składem tego szamponu. Ponadto przykładowe składy, które znajduję w internecie są identyczne jak skład maski z tej serii, więc na pewno zaszła jakaś pomyłka. W każdym razie domyślam się, że skład szamponu Blueberry podobny jest do wersji Banana, czyli oparty jest na SLES lub SLS. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że SLS/SLES mi szkodzi, ale Kallosa bananowego mogłam bezpiecznie używać raz na dwa tygodnie, by dokładnie oczyścić włosy. Nigdy nie zaobserwowałam efektów ubocznych. W przypadku wersji Blueberry sprawa ma się zupełnie inaczej. Ten szampon w ekspresowym tempie podrażnił skórę głowy i wywołał tłusty łupież zarówno u mnie jak i u mojego partnera. Dlatego też radzę Wam, by się wystrzegać tej wersji szamponu. Ja wywaliłam całą butlę do kosza – nie ma zmiłuj!




Jakich szamponów nie polecacie?






75 komentarzy :

  1. Szkoda, myślałam, że Biotebal będzie spoko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, jak dla mnie był zbyt "silny" :P

      Usuń
  2. Uff, na szczęście żadnego szamponie nie znam i już wiem po co nie sięgać :) A niestety mam podobnie do Ciebie z włosami

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze żal, kiedy produkt się nie sprawdza :( Ja do szamponów nie mam wielkich oczekiwań i wymagań, ale do masek jestem bezlitosna ihih

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój skalp niestety źle reaguje na szampony z agresywnym składem :P

      Usuń
  4. U mnie wersja bananowa nie sprawdziła się i skalp mnie swędział. Te szampony z YR tez są słabe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z YR lubię akurat wersję Volume - to obecnie mój ulubiony szampon ;)

      Usuń
  5. Na szczęście nie miałam żadnego z nich... Ja nie polecam ci pantene po wersji wzmacniającej włosy wypadały mi garściami!!! Masakra co miałam po nim :/ zresztą pisałam o nim..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pantene, Garnierów, Schwarzkopfów, L'Oreali w ogóle nie tykam :P

      Usuń
  6. Na szczescie nie miałam żadnego z tych gagatków. Ja nie polecam ze swojej strony szamponu z Joanny z Bio Siarka i Bursztynem. Plątanina na głowie po nim to jakaś katastrofa :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Joanną też miałam przeboje z łupieżem :P Ale nie pamiętam już, który szampon (na pewno seria Naturia).

      Usuń
  7. Szkoda, że Yves Rocher się nie sprawdził, miałam ochotę go wypróbować, ale chyba jednak sobie daruję... Ostatnio trafiam na szczęście na całkiem dobre produkty do włosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam szampon Volume z Yves Rocher ;)

      Usuń
  8. Nie miałam żadnego z nich. Najczęściej sięgam po sprawdzone produkty do włosów. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi podobnie do Ciebie nie służą szampony z Yves Rocher :( Nie przepadam też za Fructisami z Garnier :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi służą szampony z Yves Rocher, ale akurat jeden to bubel ;) Fructisów też nie tykam ;)

      Usuń
  10. Dobrze, że ostrzegasz, bo przymierzałam się do kupienia tego szamponu z Kallosa i to nawet w tej wersji. Będę omijała.
    Miłego weekendu!
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej poszukać czegoś bardziej obiecującego :P

      Usuń
  11. Na szczęście ich nie znam. u mnie kompletnie nie sprawdzają się Garniery ultra doux, mimo że fructisy są świetne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle nie używam szamponów Garnier, bo wywołują u mnie łupież ;)

      Usuń
  12. u mnie o dziwo YR sie sprawdza jesli chodzi o szampony:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie również, tylko nie ten jeden ;)

      Usuń
  13. Żadnego z nich nie miałam. Nie wspominam dobrze odżywek Kallosa, więc i po szampon nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odżywki najlepsze nie są, to fakt :P

      Usuń
  14. Nie trafiłam na żaden z nich.

    OdpowiedzUsuń
  15. Z YR miałam i jakos bez emocji. Innych nie znam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten z YR zbiera mieszane recenzje ;)

      Usuń
  16. Na szczęście żadnego nie miałam ;]

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie miałam żadnego i raczej to się nie zmieni :-D

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie miałam żadnych z podanych szamponów. Odżywki z kallosa lubię ale po szampon nie sięgnęłabym nigdy. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Wielką sympatią do szamponów YR nie pałam, dwa zupełnie się nie sprawdziły, jedne do włosów farbowanych, drugiego nie pamiętam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię dwa: Volume i Hamamelisowy :)

      Usuń
  20. Mam w zapasie Yves Rocher i już się go boję :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbiera mieszane recenzje - kupiłam go, bo część osób wychwala ten szampon pod niebiosa :P

      Usuń
  21. Tych nie miałam. U mnie sprawdził się szampon z Isany miał sprawić by włosy błyszczały, a były matowe. Nigdy więcej nie sięgnę po mydło do włosów - to był koszmar.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Isana mi kiedyś też zafundowała łupież, ale to było "X" lat temu :P

      Usuń
  22. Nie miałam żadnego z nich :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie miałam żadnego. Z YR mam szampon z olejkiem jojoba i bardzo dobrze się spisuje. Z Kallosa miałam jeden wielki szampon i ciężko było mi go zużyć. Obciążał włosy, jakoś nie domywał, nie pałam miłością do tej marki, bo odżywki też się nie sprawdzały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam jeszcze szamponu z olejkiem jojoba :) Uwielbiam za to wersję Volume :)

      Usuń
  24. Miałam inne wersje szamponu Kallos ale całe szczęście nie miałam takich problemów jak Ty.Biotebal mnie zaskoczył bo miałam zamiar go kupić a teraz chyba odpuszczę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bananowy Kallos nie sprawił mi problemów ;)

      Usuń
  25. Z Kallosa miałyśmy tylko odżywki ale szampony też nas ciekawiły :P

    OdpowiedzUsuń
  26. Ives Rocher rowniez nie przypadl mi do gustu. Szamponu z Kallos natomiast rowniez nie mialam, znanych masek tej marki z to nie polubilam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam maskę czekoladową Kallosa i średnia jest :P

      Usuń
  27. z YR to ja też nie kupię jakoś nic rewelacyjnego

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja miałam szampon z yr ten ekologiczny i był całkiem fajny. Dobrze wiedzieć, że te które recenzujesz nie są warte zakupu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ekologiczny jest niestety z SLS albo SLES w składzie :P

      Usuń
  29. Ja za to ten szampon pokrzywowy uwielbiam. Szkoda że u Ciebie zrobił taką krzywdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że jedni go kochają, a inni nienawidzą ;)

      Usuń
  30. Szampony, których nie polecam..... -pierwsze co przychodzi na myśl, to szampony Yves Rocher. Bardzo jestem z nich niezadowolona. Miałam też ten oczyszczający i sprawił, że skóra na czubku zaczęła mi się łuszczyć, a generalnie nie mam żadnego problemu ze skórą głowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli tego samego nie lubimy :P Ale mogę polecić wersję Volume, bo u mnie sprawdza się genialnie, a mam bardzo wrażliwy skalp ;)

      Usuń
    2. Volume też próbowałam i nie robił voljuma na moich włosach ;D

      Usuń
  31. Dzięki za ostrzeżenie, nie zaryzykuję ich poznawanie :)

    OdpowiedzUsuń
  32. A ta pokrzywka od Yves Rocher to mój ulubieniec! U siebie nie zauważyłam żadnych z tych rzeczy. Ale wiadomo, każda skóra i włosy jest inna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, każdy inaczej reaguje ;)

      Usuń
  33. Mam szampon z YR, ale innego rodzaju. Ciekawe jak sprawdzi sie u mnie

    OdpowiedzUsuń
  34. żadnego z tych szamponów nie miałam, z YR miałam jeden lub dwa, ale inne.

    OdpowiedzUsuń
  35. Który z tego 3 polecasz do dosyc zniszczonych włosów farbowanych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie żaden, to buble ;) Myślę, że warto zainwestować w odżywkę opartą na olejach :)

      Usuń

Serdecznie dziękuję za każdy konstruktywny komentarz!