Jednym z najczęściej odwiedzanych wpisów na moim blogu jest recenzja toniku różanego Evree Magic Rose. Zakupiłam go wraz z wersją hamamelisową, jednak dopiero teraz nadszedł czas na testy niebieskiej wersji. Tonik różany pokochałam całym sercem, natomiast do wersji hamamelisowej mam mieszane uczucia. Dziś odpowiem na pytanie czym są spowodowane moje wątpliwości i dlaczego drugi tonik tak mi podpadł…
EVREE TONIK HAMAMELISOWY DO TWARZY
OPAKOWANIE
Tonik hamamelisowy ma formę mgiełki. Jego atomizer dozuje idealną ilość produktu, mgiełka jest delikatna. Opakowanie ma piękny błękitny kolor i wykonane jest z dobrej jakości plastiku. 200 ml produktu kosztuje ok. 15 zł. Stacjonarnie można go dostać, np. w Rossmannie.
KOLOR/KONSYSTENCJA/ZAPACH
Tonik ma przezroczysty kolor, wodną konsystencję i dość intensywny zapach, który ciężko mi do czegoś konkretnego przyrównać. Wyczuwalna jest również woń alkoholu.
SKŁAD
Aqua/Water, Hammamelis Virginiana (Witch Hazel) Leaf Water*, Alcohol, Glycerin*, Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum*, Caesalpinia Spinosa Gum*, Phenoxyethanol, Potassium Sorbate, Panthenol, DMDM Hydantoin, Iodopropynyl Butylcarbamate, Parfum, Geraniol, Linalool, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Limonene.
*składnik pochodzenia naturalnego.
MOJA OPINIA
Podobnie jak w przypadku toniku różanego, bardzo podoba mi się koncepcja toniku w formie mgiełki. Tego typu rozwiązanie umożliwia stosowanie produktu na różne sposoby – jako mgiełki chłodzącej w trakcie upałów, jako toniku do ciała (łatwo rozpylić tonik, np., na plecy) czy też jako fixera do makijażu (świetnie ściąga pudrowość kosmetyków).
Hamamelisowy tonik od Evree przeznaczony jest do skóry z niedoskonałościami i oparty jest na ekstrakcie z liści oczaru wirginijskiego. Oczar wirginijski ma właściwości przeciwbakteryjne, ściągające oraz regenerujące. Stąd też producent obiecuje na opakowaniu zmniejszenie porów, zredukowanie niedoskonałości i przywrócenie równowagi skórze. Nie jestem posiadaczką cery z niedoskonałościami, więc nie wiem, jak tonik mógłby wpłynąć na przyspieszenie gojenia się wyprysków i na zmniejszenie trądziku. Na pewno tonik odświeżał skórę i nieznacznie zmniejszał wydzielanie sebum w trakcie wakacyjnych upałów. W tym momencie mogłabym uznać tonik za całkiem poprawny, ale…
Należy wziąć pod uwagę skład toniku. Nie zawiera on parabenów, silikonów, parafiny i olejów mineralnych. Dalej zaczynają się schody. Na początku składu znajdziemy oczywiście wodę, ekstrakt z liści oczaru wirginijskiego i… alkohol (zaraz do niego wrócimy). Dalej mamy glicerynę, modyfikowaną gumę z drzewa tara, frakcję z drzewa tara, fenoksyetanol (konserwant), sól potasową kwasu sorbinowego (konserwant), pantenol (działa łagodząco), DMDM Hydantoin (pochodna formaldehydu), kolejny konserwant, zapach, substancje zapachowe. Jak widać skład nie powala, nie grzeszy też naturalnością. W zasadzie posiada składniki, które mogą na maksa przesuszyć skórę. Chyba nie tego oczekujemy od toniku? Tym bardziej, że powinniśmy unikać „złego” alkoholu w kosmetykach do twarzy, a zwłaszcza w tonikach. W tym przypadku mamy w składzie „alcohol” czyli etanol. Alkohol ten usuwa naturalny płaszcz hydrolipidowy skóry, co oznacza, że obdziera ją z bariery ochronnej. Nie trudno wówczas o podrażnienia. Myślę, że posiadaczki tłustej skóry doskonale już wiedzą, że przetłuszczającej się skóry (a w sumie żadnej skóry) nie należy przesuszać na siłę, bo odreaguje ona nadmiernym wydzielaniem sebum i koło się zamyka. Latem tonik z alkoholem nie był może tak krzywdzący dla mojej suchej skóry jak mógłby być zimą, bo przez upały skóra w miarę szybko uzupełniała sebum. W sezonie zimowym używanie tego toniku mogłoby jednak skończyć się dla mnie iście „pustynną” katastrofą. Tak kończy się nieczytanie składów kosmetyków przed zakupem.
PODSUMOWANIE
Lubię toniki w formie mgiełki ze względu na ich wielofunkcyjność i bardzo dobrą wydajność. Na nic jednak ta wydajność się zda w momencie, gdy kosmetyk opiera się na silnym alkoholu i to znajdującym się już na początku składu. Taki tonik może w konsekwencji wyrządzić skórze więcej szkody niż pożytku i sprawić, że będzie produkowała jeszcze więcej sebum, zamiast normalizować pracę gruczołów. Zły alkohol narusza bowiem barierę hydrolipidową skóry. Dlatego też nie jestem w stanie polecić Wam tego toniku. Lepiej zakupić wersję różaną, wolną od alkoholu.
PS. Na rynek weszła nowa wersja toniku – Neroli dla cery tłustej. Mam ją w zapasie, jeszcze nie testowałam. Nie ma złego alkoholu w składzie.
Znacie toniki marki Evree?
Nie znam toników Evree, ale lubię ich olejki.
OdpowiedzUsuńLubię olejek Magic Rose ;)
UsuńNie miałam, ale słyszałam wiele dobrego. Za to różany podrażnia mi oczy. Więc po Neroli pewnie nie sięgnę :P
OdpowiedzUsuńMi różany krzywdy nie robił :D
UsuńAlkohol jak dla mnie go skresla. Mam wersję różaną i dobrze się sprawuje.
OdpowiedzUsuńRóżany bardzo lubiłam :)
UsuńJa rowniez nie lubie kiedy alkohol jest wysoko w skladzie ;/
OdpowiedzUsuńWięc mamy podobnie :/
UsuńMam tę wersję Pure Neroli i jestem zadowolona 😊 A na ten chyba się nie skuszę 😊
OdpowiedzUsuńNeroli mam w zapasie ;)
UsuńTeż mi się kiedyś zdarzyło nieświadomie kupić tonik z alkoholem, a to jest bardzo niekorzystne :( teraz uważniej przeglądam składy. Ale poza alkoholem to i w tym i w różowej wersji nie podoba mi się pochodna formaldehydu, którą postanowiłam unikać.
OdpowiedzUsuńTeż muszę pamiętać o czytaniu składów przed zakupem ;)
UsuńEvree nie ładnie! miałam ich kilka produktów i wiele z nich składy ma nie za ciekawe ;/
OdpowiedzUsuńMi najbardziej alkohol w toniku przeszkadza :P
UsuńLubię kosmetyki tej marki i bardzo mile wspominam każdy z nich :)
OdpowiedzUsuńLubię serię Magic Rose :)
UsuńDziwi mnie, że firmy kosmetyczne cały czas pchają alkohol do swoich składów. Konsumenci stają się coraz bardziej świadomi i na prawdę nie chcą palić skóry żywym etanolem... Mam nadzieję, że Evree poprawi ten skład.
OdpowiedzUsuńRównież mam taką nadzieję :)
UsuńMiałam wersję różaną, która była super :) Twoja o której piszesz miło, że nie znałam składu jakoś nie do końca mnie od poczatku przekonywała :D
OdpowiedzUsuńRóżaną lubiłam :)
Usuńja z kolei lubie przecierac wacikiem wiec zawsze zmieniam psikacz na pompke
OdpowiedzUsuńZależy jak komu wygodniej :)
UsuńJa miałam tonik różany i szału nie było.
OdpowiedzUsuńTeraz testowałam neroli jak dla mnie taki przeciętniak. Nie wiem dlaczego,a le szypie mnie czasem po nim skóra,c o komfortowe nie jest.
Na grupach FB często widzę, jak dziewczyny komentują nieciekawy skład tych kosmetyków.
Mnie po żadnym nie szczypała skóra ;)
UsuńZdecydowanie jest to coś, czego chcę spróbować!
OdpowiedzUsuńNigdy się nie spotkałam z taką wersją tego toniku.
Świetna propozycja.
Mam ten różany od Evree.
Pozdrowionka popołudniowe :)
Różany bardzo lubię :)
UsuńJa miałam z tej serii różany, był fajny puki nie dostał się do oczu ;) szczypał mnie koszmarnie :P szkoda, że ten opiera się na alkoholu.
OdpowiedzUsuńMnie nie szczypał :D
UsuńDużo dobrego słyszę o tych tonikach :)
OdpowiedzUsuńFaktycznie, było o nich głośno :)
UsuńJakoś mnie ta wersja toniku Evree nigdy nie zainteresowała ;)
OdpowiedzUsuńTo chyba dobrze w tym przypadku :P
UsuńNawet nie wiedziałam, że ma alkohol, nie zaglądałam do składu :)
OdpowiedzUsuńJa właśnie też nie i to był błąd :P
UsuńUżywam wersji różanej , kiedyś się nad nim zastanawiałam, ale ostatecznie nie kupiłam :)
OdpowiedzUsuńRóżana jak dla mnie zdecydowanie lepsza :)
UsuńChyba nie miałam nigdy nic tej marki. Ale dobrze wiedzieć, że lepiej omijać ten konkretny produkt :)
OdpowiedzUsuńCo do toniku różanego natomiast niedawno kupiłam mgiełkę różaną z Make me Bio i jestem w niej zakochana, a mam cerę mieszaną.
Mam chrapkę na tę mgiełkę Make Me Bio :)
UsuńNie miałam go, ale wersja z alkoholem nie zachęca do używania.
OdpowiedzUsuńDokładnie :P
UsuńJa lubiłam różową wersję, ale okazało się, że ma formaldehyd w składzie
OdpowiedzUsuńPochodną formaldehydu :P Niestety wiem :P
UsuńJa jakoś nie przepadam za ich produktami.
OdpowiedzUsuńRozumiem :)
UsuńNie miałam go i ogólnie po twojej opinii nie kusi mnie, Neroli mam i mieszane uczucia wywołuje..
OdpowiedzUsuńJa jeszcze Neroli nie testowałam, ale chociaż nie ma alkoholu :D
Usuńskład w ogóle masakryczny... bym nawet nie spojrzała nań
OdpowiedzUsuńDomyślam się ;)
UsuńNeroli chętnie bym wypróbowała, ta wersja ze względu na alkohol odpada! <3
OdpowiedzUsuńMądre podejście :)
UsuńSama forma atomizera bardzo mi się podoba, ale ze względu na ten skład raczej się nie skuszę... ;)
OdpowiedzUsuńOpakowanie jest super, mgiełka po prostu idealna ;)
UsuńMoże i ma ten alkohol i inne nieciekawie rzeczy, ale dla mojej mieszanej cery był zdecydowanie delikatniejszy niż wersja Neroli = ) Ta pomarańczowa wersja dopiero potrafi szczypać i piec =)
OdpowiedzUsuńOjej, nie strasz :D
UsuńOczar w pielęgnacji mojej cery to zbawienie ale silny alkohol już niestety nie więc póki co pozostanę przy swoim czystym hydrolacie z oczaru.
OdpowiedzUsuńDla mojej suchej cery chyba nawet oczar nie jest wskazany :P
UsuńNie miałam toniku z tej firmy i na tę wersję na pewno się nie skuszę :)
OdpowiedzUsuńPolecam różaną :)
UsuńNawet nie wiesz jak bardzo irytują mnie producenci, którzy praktycznie do każdego produktu przeznaczonego dla skóry trądzikowej lub tłustej upychają alkohol. Tak jak piszesz może on wyrządzić więcej złego niż dobrego i zawsze staram się trzymać od niego z daleka. U mnie tylko początkowo pomaga uporać się z niedoskonałościami, ale po kilku dniach skóra jest tak sucha, że produkuje więcej sebum przez co wypryski wychodzą jeszcze częściej. Po prostu porażka...
OdpowiedzUsuńJuż dawno powinno się odejść od takich praktyk...
Usuńa ja bardzo go lubię
OdpowiedzUsuńTo świetnie :)
UsuńTonik rozany bardzo lubiłam. Tego nie kupiłam ze względu na alkohol. Wersje z neroli mam ale już mnie tak nie przekonuje. Nie wiem czy jeszcze wrócę do tych tonikow bo jednak za to cene mogę dostać lepsze. ;)
OdpowiedzUsuńU mnie Neroli czeka w zapasie ;)
Usuńwłaśnie przez alkohol nie kupiłam tego toniku :/
OdpowiedzUsuńMnie nikt nie ostrzegł :D
UsuńRozany mam i bardzo lubię ale chętniej sięgam po czysty rozany hydrolat. Wersja hammelisowa i neroli mnie nie ciekawi gdyż mam skórę suchą.
OdpowiedzUsuńTeż mam skórę suchą, więc stawiałam na różany w pierwszej kolejności i byłam zadowolona :)
UsuńPo uzyciu rozowej wersji, koniecznie chcialam wyprobowac te, ale tym alkoholem totalnie mnie zniechecilas. Nienawidze alkoholu w kosmetykach, a moja skora ma sie po nich okropnie.
OdpowiedzUsuńLepiej pozostać przy różanym :P
UsuńSzkoda że ma alkohol w składzie!
OdpowiedzUsuńnie lubię kosmetyków do twarzy z alkoholem w składzie :(
OdpowiedzUsuń