2018/02/11

NOWOŚCI KOSMETYCZNE


Na dzisiejszy dzień miałam zaplanowany post z cyklu denko, ale doszłam do wniosku, że część zdenkowanych produktów nawet nie zdążyła pojawić się w blogowych nowościach (tak wiem, mam zapłon niczym diesel na mrozie…), więc kolejność wpisów musiała zostać nieco zmodyfikowana, by stanowić logiczny ciąg zdarzeń ;) Ogólnie cierpię na nadmiar pomysłów na wpisy, mnóstwo zdjęć i postów czeka na publikację od miesięcy, a ja nie mogę się wyrobić z robotą. Często czytam o kryzysach twórczych, zawieszaniu blogów na jakiś czas z powodu braku pomysłów, chęci czy weny, a u mnie jest zupełnie na odwrót – desperacko próbuję jak najwięcej publikować, by zminimalizować wpisowy zator i zwolnić miejsce na moim zapchanym do granic możliwości dysku. Tym samym zapraszam na nowości kosmetyczne ostatnich miesięcy!

NOWOŚCI KOSMETYCZNE




LEFROSCH PILARIX KREM MOCZNIKOWY

Jest to zgodnie z obietnicą producenta „nowoczesny preparat skutecznie zapobiegający nadmiernemu rogowaceniu skóry. Poprzez zwiększenie nawilżenia warstwy rogowej naskórka przyspiesza procesy regeneracji skóry w przebiegu wielu dermatoz, działa przeciwzapalnie”. W składzie zawiera, m.in. kwas salicylowy, mocznik, panthenol, alantoinę i masło shea. Można go stosować przy rogowaceniu okołomieszkowym, na wypryski w fazie nadmiernego łuszczenia, przy przewlekłej suchości skóry, między okresami sterydoterapii zewnętrznej czy po depilacji mechanicznej. Pilarix zakupiłam by dalej zwalczać rogowacenie okołomieszkowe na mojej skórze (to popularna wysypka występująca przykładowo na ramionach). Dopiero rozpoczęłam testy, ale produkt zapowiada się dość obiecująco. Aplikuję go jedynie miejscowo na zmienioną chorobowo skórę. Pilarix w zależności od pojemności (50/100 ml) kosztuje od 15 do 25 zł w aptekach.


CIEN PIANKA DO MYCIA RĄK KUSZĄCA WANILIA

Jak już zapewne część z Was wie, nie jestem specjalną fanką pianek do rąk. Wręcz postanowiłam ich unikać, ponieważ wiecznie mnie rozczarowywały. Na ich niekorzyść przemawiała głównie stosunkowo wysoka cena w porównaniu do ceny zwykłego mydła w płynie. Udało mi się jednak trafić na tanie pianki w Lidlu, więc postanowiłam je przetestować. Skusiłam się na dwa spośród trzech dostępnych wariantów: Mango oraz Wanilię (dostępna jest jeszcze morela). Mango mam już za sobą, obecnie w użyciu jest widoczna na zdjęciu Wanilia. Nie pachnie zbyt intensywnie, nie jest przesłodzona, nie jest też tak puszysta jak wersja Mango. Kosztuje ok. 4 zł w Lidlu.


JOANNA MULTILASHES ŻELE DO BRWI

W ramach współpracy otrzymałam w grudniu koloryzujące korektory do brwi w trzech odcieniach: czarny, jasny oraz ciemny brąz. Dodatkowo w zestawie znalazł się bezbarwny żel stylizujący do brwi. Żele mają wygodne w użytkowaniu tradycyjne szczoteczki o dwóch długościach włosia – po jednej stronie jest ono krótsze, po drugiej dłuższe. Możemy więc wybrać, która strona szczoteczki lepiej podkreśla nasze brwi. Jako, że moje włoski są bardzo długie i grube, to dzięki tym dłuższym wypustkom mogę dotrzeć do głębiej położonych partii brwi. Kolor jaki uzyskujemy dzięki koloryzującym korektorom nie jest „agresywny” – aktualnie używam czarnego odcienia i moje brwi nie zamieniły się w kruczoczarne krzaki. Korektor po prostu „podbija” i przyciemnia mój kolor włosków, nie obklejając ich przy tym. Planuję osobny wpis na temat tych produktów ;) Możecie je nabyć za ok. 11 zł/szt.



JOANNA MULTILASHES TUSZE Z CZYNNIKIEM STYMULUJĄCYM WZROST RZĘS

Oprócz opisanych wcześniej żeli do brwi, otrzymałam również dwa czarne tusze, których dodatkowym zadaniem jest stymulowanie wzrostu rzęs. Tusze różnią się między sobą rodzajem szczoteczki – do wyboru mamy wersję ze szczoteczką tradycyjną lub silikonową. Moje serce zazwyczaj skradają szczoteczki tradycyjne i tak też było tym razem. Maskara nie daje co prawda efektu sztucznych rzęs i możemy liczyć jedynie na naturalny look, ale w jakiś cudowny sposób nigdy nie skleja moich rzęs, nie tworzy grudek, idealnie rozdziela rzęsy i pięknie je wydłuża (niestety prawie bez pogrubienia). Stanowi idealną „bazę” pod inny tusz. O tuszach również pojawi się wpis, w którym zaprezentuję Wam szczoteczki i efekt na rzęsach. Kosztują ok. 10 zł/szt. PS. W przesyłce otrzymałam również widoczne na zdjęciu złote kalendarze – są przepiękne!


MARION CHUSTECZKI ODŚWIEŻAJĄCE GREEN TEA

Nie jest to moje pierwsze opakowanie chusteczek Marion, o wszystkich wariantach zapachowych pisałam tutaj. Uwielbiam je za przyjemny zapach oraz efektywne zmywanie podkładów i innych kosmetyków do makijażu z dłoni. Kosztują ok. 3-4 zł w Drogerii Natura. W opakowaniu znajduje się 15 bardzo dobrze nasączonych chusteczek.


CIEN NAWILŻANE CHUSTECZKI ODŚWIEŻAJĄCE FRESH & LEMON

Idąc za ciosem postanowiłam testować chusteczki odświeżające innych marek. Mój wybór padł, m.in. na tanie jak barszcz chusteczki z Lidla o cytrynowym zapachu (notabene przypominającym odświeżacz do toalet). Chusteczki są o wiele cieńsze od tych z Marion oraz słabiej nawilżone. Mimo wszystko dobrze zmywają produkty do makijażu z dłoni i kosztują jedyne 99 groszy (w opakowaniu znajduje się 15 chusteczek).


ISANA MYDŁO W PŁYNIE LOVELY WINTER

Zapach wanilii i kwiatów tabaki w teorii nie bardzo do mnie przemawiał, ale mydło kosztowało jakieś 3 zł, więc żal było nie wypróbować. I cieszę się, że to zrobiłam! Zapach okazał się być bardzo zaskakujący, nie przesłodzony, intensywny, z przyjemną świeżą nutką. Zdecydowanie dominują w nim kwiaty. Przyznam, że nie jest to zapach, który kojarzyłby mi się z zimą ;) Lovely Winter kosztuje ok. 3-4 zł w Rossmannie.


SPLAT PASTA DO ZĘBÓW BIOCALCIUM

Pasta wybielająca do zębów bez fluoru, ale za to z wapniem pochodzącym ze skorupek jaj, który ma wpływać na odbudowę powierzchni zębów. W zasadzie nie wiem, co o niej więcej napisać, więc napiszę krótko – w smaku i użytkowaniu jest jak każda normalna pasta. Nie zauważyłam efektu wybielającego. Kosztuje ok. 17 zł w Drogerii Natura.


ISANA ŻEL POD PRYSZNIC SWEET FEELINGS

Choć nie przepadam za kosmetykami o zapachu wiśni, to jednak sięgnęłam po żel Sweet Feelings o zapachu wiśni i lukrecji. Lukrecja kojarzy mi się z lukrecjowymi cukierkami (te czarne żelki), za którymi notabene również nie przepadam. Mimo wszystko takie połączenie zapachowe okazało się być dość udane i przywodzi mi na myśl wiśniową mambę lub po prostu landrynki. Jest to dość przesłodzony zapach, idealny dla 5 letnich dziewczynek ;) Żel kosztuje ok. 3-4 zł w Rossmannie.


PUREDERM MASECZKA KOLAGENOWA Z AWOKADO

Zdążyłam ją już zużyć i szczerze mówiąc nie zrobiła na mnie żadnego wrażenia. Płachta okazała się być wyjątkowo niedopasowana do mojej twarzy – nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło. Efektów również ciężko się dopatrzyć – skóra była lekko wygładzona i napięta, ale był to chwilowy efekt. Spektakularnego nawilżenia również nie zauważyłam. W międzyczasie dokupiłam kilka innych maseczek w płachcie Purederm, więc możecie spodziewać się postu zbiorczego ze składami i efektami. W Biedronce kosztują ok. 4-5 zł/szt.


PUREDERM MASECZKA KOLAGENOWA Z MALINAMI

Zakupiłam ją wraz z powyższą wersją awokado. Jeszcze nie testowałam. Ma być nasączona prawdziwymi owocami malin, kolagenem i witaminą E oraz sprawiać, że skóra będzie odżywiona, a koloryt wyrównany. Sprawdzę to! ;)


A’PIEU COCONUT MILK ONE PACK

Po bardzo udanej maseczce bananowej z tej serii (przepięknie pachnie!) skusiłam się na wersję kokosową. Na razie czeka w zapasie na swoją kolej. Ma intensywnie nawilżać nawet suchą skórę (czyli moją!) i być oparta na ekstrakcie z kokosa, błonniku i witaminie B. Maseczka kosztuje ok. 12 zł, np. w Mintishop.



BH COSMETICS CARLI BYBEL DELUXE EDITION

Wspominam o niej na blogu po raz trzeci i już sama nie wiem, co więcej mogłabym na jej temat napisać, bo jest w fazie testów ;) Paleta ma cudowny marmurowy wzór, wielkie lustro i zawiera 15 cieni oraz 6 rozświetlaczy. Kolorystyka palety jest zdecydowanie ciepła, opiera się na brązach, różach, brzoskwiniach oraz złocie. Cienie oraz rozświetlacze przepięknie się mienią, maty świetnie się blendują i są trwałe, a cienie o błyszczącym wykończeniu robią zazwyczaj całą robotę. Na pewno pojawi się na jej temat osobny wpis ze swatchami. Możecie ją zakupić na Mintishop.


L’BIOTICA KOLAGENOWE PŁATKI POD OCZY NA CIENIE I OBRZĘKI

Opakowanie zawiera 3 pary płatków pod oczy. Zdążyłam zużyć jedną parę i póki co mam mieszane uczucia – płatki mają dziwną klejącą konsystencję, są suche i przylegają do skóry niczym klej dość mocno ją naciągając. W zasadzie co chwilę musiałam je odrywać, bo czułam, że nieprzyjemnie naciągają skórę. Nie spotkałam się jeszcze z taką formą kolagenowych płatków. Będę je jeszcze testować. Opakowanie kosztuje ok. 12 zł w Drogerii Natura.


CZTERY PORY ROKU KREM DO RĄK MASŁO MANGO I MASŁO SHEA

Przed tytułowym masłem mango i masłem shea krem ma w składzie glicerynę i parafinę. Stosunkowo szybko się wchłania jak na tak treściwą konsystencję. Nie wydaje mi się, żeby okazał się hitem, ale zbyt krótko go stosuję, żeby ostatecznie ocenić. Pachnie owocami tropikalnymi, jednak wyczuwam w tym zapachu sztuczność. Za dużą tubkę 150 ml zapłaciłam ok. 4 zł w promocji w Rossmannie.


MAYBELLINE LASH SENSATIONAL MASCARA

„Podstawowa” wersja tuszu Lash Sensational spisuje się u mnie bardzo dobrze. Ma silikonową wygiętą w łuk szczoteczkę, bardzo mocno wydłuża i pogrubia rzęsy, jednak lubi je też skleić, dlatego zawsze wyczesuję tusz czystą szczoteczkę do rzęs. Efekt jest wart zachodu. Maskara nie odbija się na górnej powiece, ciężko się zmywa, nie osypuje się w ciągu dnia. Pojawiła się już w ulubieńcach stycznia. Jedna z lepszych drogeryjnych maskar, na równi z tymi z L’Oreal. Kosztuje ok. 30 zł.


BATISTE SUCHY SZAMPON BEAUTIFUL BRUNETTE

Szampon pojawił się już w ulubieńcach grudnia. Poprzedni egzemplarz dobija powoli dna, więc skusiłam się na kolejny, ponieważ często jest wyprzedany w drogeriach i trzeba było skorzystać, póki była świeża dostawa ;) Szampon nie pozostawia białego osadu na włosach jak pozostałe wersje, nie farbuje też skóry na brązowo. Lubię odświeżać nim grzywkę, która przetłuszcza się z natury szybciej niż reszta włosów. Szampon kosztuje ok. 16 zł w drogeriach.


GAL SERUM POD OCZY

Rozpoczęłam jakiś czas temu testowanie tego serum w formie tzw. „rybek”, ale początki były trudne. Przede wszystkim nie przepadam za „rybkami”, ampułkami, itp., ponieważ jednorazowo używam zazwyczaj małej porcji kosmetyku i albo muszę wyrzucić połowę zawartości takiej ampułki albo kombinować jak przechować ją do kolejnego dnia. Serum GAL oprócz niewygodnej formy ma również olejową formułę, która często wchodzi mi do oczu powodując zamglenie. Jak widać nie polubiliśmy się, ale planuję drugie podejście, bo jakoś trzeba rybki wykorzystać – najwyżej popływają w wannie ;)


FLOSLEK WAZELINKA WINTER COOKIE

Zazwyczaj kupuję wazelinki, by chronić skrzydełka nosa w trakcie kataru. Z tego powodu zawsze mam jakąś w zapasie. Tym razem padło na wersję Winter Cookie, która w momencie otwarcia pachniała piernikowymi ciasteczkami, ale zapach szybko uległ zmianie… na gorsze. Nie wiem, ile czasu wazelinka leżała na półce od otwarcia, może 1-2 miesiące i po tym czasie po zimowych ciasteczkach nie zostało nic. Wazelina zaczęła śmierdzieć spalonym popcornem, więc musiałam się jej pozbyć, choć miała jeszcze długi termin ważności. Bubel.







Jak zwykle wyszedł mi post-tasiemiec, ale mam nadzieję, że był (nomen omen) „do przełknięcia” ;)










96 komentarzy :

  1. Zdecydowanie do przełknięcia:D dużo fajnych nowości. Krem do rąk cztery pory roku na moich dłoniach się sprawdził natomiast moja mama narzekała że wysuszył jej dłonie jeszcze bardziej:D
    Zaciekawił mnie Pilarix

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie ten krem wypada tak jakoś pośrodku - nie przesusza, ale też szału nie ma ;)

      Usuń
  2. Szkoda, że wazelina zaczęła śmierdzić. Wersja zapachowa sama w sobie wydaje się fajna, zwłaszcza zimą. Lubię edycje limitowane Isany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego też się na nią skusiłam, ale coś poszło nie tak :P

      Usuń
  3. U mnie zawsze jakiś Batiste gości, tego zaś nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta wersja Batiste będzie moją ulubioną na długo :D

      Usuń
  4. Mnóstwo tego :) Znam jedynie krem do rąk, który bardzo dobrze wspominam oraz chusteczki odświeżające Marion :) Ciekawią mnie te maski w płachcie, gdyż sama zakupiłam niedawno pierwszą i udało mi się ją zużyć nawet już i powiem szczerze, że zaczynam czuć tego bluesa i mam ochotę na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, jak to zwykle z maseczkami bywa, te w płachcie również nie zawsze są udane :)

      Usuń
  5. Skusiłam się na wszystkie trzy pianki z Lidla, ta waniliowa jest całkiem przyjemna :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny post :) Mam tą maseczkę malinową w zapasach

    OdpowiedzUsuń
  7. Żele isana z zimowej limitki wąchałam w R. oprócz śliwki - zapachem mnie nie porwały, więc nie kupiłam :) Za to maseczka w kształcie kartonika wygląda przeuroczo! Dodatkowo jest kokosowa - więc jako fanka kokosa czuje się mega zachęcona :S

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie niestety tej cudownej śliwki w Rossku nie było ;)

      Usuń
  8. Miałam tę pastę do zębów i tak jak jest wiele "zwykłych past takich sobie" tak tę zapamiętałam szczególnie dlatego, że strasznie mi chlapała. Za każdym razem musiałam zmieniać bluzkę, bo cała była brudna ( korzystam ze szczoteczki elektrycznej). I w smaku też nie była specjalna, źle wspominam oj źle!

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja uwielbiam krem do rąk z czterech pór roku! Co prawda mam czerwoną wersję, ale bardzo chwalę. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ciekawiła mnie ta maseczka kolagenowa ale już raczej po nią nie sięgnę :) dzięki za recenzję!

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie te żele stylizujące do brwi Joanny dają prawie niewidoczny efekt :P Najbardziej widać było czarny tusz, ale też nie zrobił efektu wow, bo wyłącznie leciutko przyciemnił włoski. Na pianki z Lidla też się skusiłam. Wzięłam wersję waniliową i morelową. Morela bardzo ładnie pachnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarną wersję polubiłam za ochładzanie rudości w innych produktach do brwi ;)

      Usuń
  12. Ale wspaniała paleta.

    www.natalia-i-jej-świat.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. Znam to, ja mam w kalendarzu rozpisane posty na prawie 3 miesiece do przodu codziennie po jednym, a jeszcze tyle w zapasie :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Jaki ogrom nowości! Dla mniezapachtej waniliowej pianki z lidla niezbyt przypadł do gustu...
    Btw rzeczywiście niezły tasiemiec :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jakoś wyszło, choć staram się zawsze tasiemce skracać ;)

      Usuń
  15. Znam tylko tusz do rzęs z Maybelline ;) U mnie niestety się nie sprawdził ;) Aj, no i szampony Batiste, bo kupuję regularnie ;) No i pędzle ze zdjęć kojarzę :D Ale to chyba nie tego post dotyczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajne te maseczki robią teraz, co jedna kusi żeby spróbować - tą kokosową w kształcie kartonu mleka muszę mieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najchętniej wypróbowałabym wszystkie maseczki a la kartony :D

      Usuń
  17. Ile wspaniałych nowości masz. Uwielbiam poznawać nowości kosmetyczne .

    OdpowiedzUsuń
  18. rdzo lubię maskarę z Maybelline tą co pokazujesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dla mnie ten tusz szału nie robi ;D

    OdpowiedzUsuń
  20. Fajne nowości, większości nie znam, choć Pilarix kiedyś miałam i lubiłam, ale jednak nie wróciłam 😜

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pilarix zaczęłam używać regularnie, ale potem na chorobowym przestałam i teraz muszę zaczynać od nowa :P

      Usuń
  21. Bardzo lubię te kremy do rąk są tanie i ładnie pachną, ale mnie zaciekawiły maseczki:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Fajne nowości, żel do brwi bardzo mnie zaciekawił :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo podoba mi się maseczka z awokado.
    Sama za takimi przepadam, więc to moja bajka.
    Pozdrawiam serdecznie! Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo dużo ciekawych nowości, nie miałam chyba niczego z nich, choć niektóre znam z widzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Mam takie same odczucia wobec tej pasty, nie widzę różnicy między innymi zwyczajnymi pastami a tą. Zaciekawiły mnie maseczki, dużo ciekawych produktów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że maseczki zainteresowały wiele osób ;)

      Usuń
  26. u Ciebie zawsze fajne nowości

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie znam żadnego z tych produktów, u mnie zdecydowanie biedniej jeśli chodzi o nowości kosmetyczne :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Pianki z Lidla polubiłam i faktycznie każda między sobą różnią się ww puszystości :) najbardziej polubiłam Mango :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Wow, rzeczywiście sporo tego! Najbardziej zaciekawił mnie ten krem mocznikowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Testuję go od nowa, bo przez chorobowe nie miałam siły na nic poza szybkim prysznicem :P

      Usuń
  30. Właśnie porównując inne mydełka piankowe i te z Lidla, to te z Cien pachną ale bardzo słabo. Waniliowej wersji nie miałam, ale chcę kupić z ciekawości :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ta maseczka z malinami pachnie przecudnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Great post dear :) ♥
    I'm following you, visit my blog♥

    janalukic.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  33. co za cudowna paletka:D:D:D gdybym nie miała 5 innych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam też 5 innych, ale musiałam ją kupić :D

      Usuń
  34. Jeśli chodzi o wstęp, to mam bardzo podobnie - dużo pomysłów, a za mało czasu i niektóre wpisy przekładam po dziesięć razy :D Ta paleta BH Cosmetics wygląda cudownie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie tylko ja gromadzę posty w nieskończoność :D

      Usuń
  35. Tusz do rzęs z maybelline jest świetny, ostatnio tylko on u mnie króluje. Co do maseczek .., ostatnio robiłam test malinowej i również nie było widać większych efektów, a ta z avocado też mnie kusiła , jednak dobrze że jej nie kupiłam.

    OdpowiedzUsuń
  36. Dobrze, że nie cierpisz z powodu kryzysu twórczego. Mnóstwo pomysłów na notki i częste publikacje napędzają do działania :) Życzę tylko więcej czasu, sobie zresztą też ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Pięknie się prezentuje paleta BH :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Cienie wyglądają zachęcająco, czekam na więcej informacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety na tłustych powiekach lepiej trzymają się maty od tych połyskujących :P

      Usuń
  39. Jestem ciekawa zapachu tego żelu z Isany.
    Zachwyciła mnie ta paletka z wyglądu!

    OdpowiedzUsuń
  40. Świetne nowości! Oczywiście produkty z isany2sa mi dobrze znane , maseczki również przetestowałam i dla mnie na plus jednak paletki jestem bardzo ciekawa - piękne kolorki ❤
    Pozdrawiam i zapraszam do Siebie na nowy post 😍

    OdpowiedzUsuń
  41. U mnie te płatki kolagenowe wylądowały w bublach, a następnie w śmieciach. Zużyłam jedną parę płatków ;). Podziwiam, że chce się z nimi męczyć ;) Tylko nie zrób sobie krzywdy ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. Znam tusz Maybelline Sensational, chusteczki Marion i Pilarix. Pilarix Kupiłam na wrastające włoski, miał niby działać, ale niestety nie działał i poniewiera się gdzieś w domu.

    OdpowiedzUsuń
  43. Sporo fajnych nowości. Lubię ten krem firmy Pilarix.
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma fajną zgrabną tubkę, która ułatwia aplikację :)

      Usuń
  44. Maseczka malinowa czeka u mnie w kolejce

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy konstruktywny komentarz!