2021/04/08

CUKROWY PEELING DO CIAŁA TUTTI FRUTTI BANAN I AGREST

 


Moda na stosowanie peelingów opartych na działaniu zmielonych ziaren kawy nieco wyparła tradycyjne peelingi cukrowe. Nie ma się co temu dziwić, ponieważ kawowe peelingi mają często większą moc zdzierania, choć z drugiej strony trzeba więcej po nich sprzątać. Sama lubię od czasu do czasu wypróbować nowy peeling cukrowy, zwłaszcza jeśli ma ciekawy zapach. W marcu sięgnęłam po odżywczy peeling do ciała Farmona Tutti Frutti Banan i Agrest. Czy było warto?


FARMONA PEELING TUTTI FRUTTI BANAN I AGREST


Odżywczy cukrowy peeling do ciała Farmona Tutti Frutti Banan i Agrest zamknięty jest w (teoretycznie!) klasycznym plastikowym słoiczku, w którym zastosowano kilka ciekawych rozwiązań. Po pierwsze, produkt zabezpieczony jest sreberkiem, które ochroni zawartość przed drogeryjnymi macaczami. Po drugie, aby wydobyć peeling z opakowania możemy odkręcić wieczko lub po prostu je otworzyć, ponieważ zawiera u góry dodatkową klapkę na zatrzask. To bardzo praktyczne i wygodne rozwiązanie zwłaszcza, jeśli kosmetyku używamy pod prysznicem i mamy mokre dłonie. Słoiczek skrywa 300 gramów produktu, które należy zużyć w ciągu 6 miesięcy od otwarcia.


Opis zamieszczony na opakowaniu niezwykle mnie rozbawił:

Sama słodycz, myślisz, patrząc jak do portowej tawerny w Hamburgu wkracza uśmiechnięty Bananio, przystojny Ekwadorczyk, który właśnie zszedł na ląd z pokładu kontenerowca. I zanim zdążyłaś podejść, już tańczy z nim ta lokalna zielonooka piękność, o nieco okrągłych kształtach i cierpkim spojrzeniu. Ich taniec Cię uwodzi i zniewala zmysły w rytmie przyciągających się przeciwieństw. Pozwól, by także Twoje ciało tej frajdy doznało!


Konsystencja peelingu przypomina obtoczoną w cukrze galaretkę – jest mocno zbita, ale sam kosmetyk można z łatwością wydobyć z opakowania. Tuż po otwarciu klapki w moje nozdrza uderzył intensywny owocowy zapach. Wyczuwam w nim mega słodkiego dojrzałego banana połączonego z równie słodkim i dorodnym agrestem. Typowo kwaskowe, cierpkie agrestowe nuty pozostają w tyle, dając pole do popisu słodkiemu aromatowi, ale i tak przy każdym otwarciu opakowania moje ślinianki wskakują na wyższe obroty 😉

Skład:

Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), Sucrose, Sodium Chloride, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Petrolatum, Caprylic/Capric Triglyceride, Silica, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil, Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Polysorbate 20, PEG-20 Glyceryl Laurate, Aqua (Water), Tocopherol, Linoleic Acid, Retinyl Palmitate, Propylene Glycol, Musa Sapientum (Banana) Fruit Extract, Glycerin, Paraffin, C10-C18 Triglyceride, Cera Alba (Beeswax), Stearic Acid, Pumice, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Parfum (Fragrance), Limonene, BHA, CI 19140, CI 16255.

Na początku składu znajdziemy nieszczęsną parafinę, następnie cukier i… sól. Nie jest to więc typowy peeling cukrowy. Żeby było zabawniej, dalej mamy do kompletu wazelinę i dopiero po niej substancje takie jak odżywcze masło shea, olej z pestek malin, olej z pestek moreli czy olej z pestek winogron. Daleko w tyle pozostaje tytułowy banan okraszony kolejną porcją parafiny.


Kosmetyk stosuję na suche ciało, ponieważ lubię „wyciągać” z tego typu produktów maksymalne możliwości zdzierające. Odżywczy peeling Tutti Frutti Banan i Agrest zakwalifikowałabym do średnich zdzieraków pod względem złuszczania naskórka. Przyjemnie masuje się nim skórę, nic nie drapie ani nie szczypie (pomimo zawartości soli), a cały proces umila nam dodatkowo cudowny owocowy zapach. Drobinki szybko się rozpuszczają i całość produktu można szybko zmyć ze skóry bez konieczności późniejszego szorowania wanny. Niestety na ciele pozostaje charakterystyczny „plastikowy” film, który jest spowodowany obecnością dużej ilości parafiny i wazeliny. Daje on mylne wrażenie nawilżonego ciała, ponieważ (jeśli nie naniesiemy na nie balsamu) rano możemy po prostu zastać przesuszoną skórę.

Uważam, że peeling cukrowy Farmona Tutti Frutti Banan i Agrest ma naprawdę spory potencjał na bycie świetnym produktem do ciała ze względu na praktyczne opakowanie, dobre zdzieranie oraz cudowny zapach. Niestety wszystko psuje obecność obrzydliwych zapychaczy (parafina, wazelina), które oblepiają skórę utrudniając dalszą pielęgnację. Czasem niewiele potrzeba, by zepsuć dobry kosmetyk.




Znacie serię Tutti Frutti?





17 komentarzy :

  1. Nie znam, jedynie z blogów. Kojarzę te produkty, że charakteryzują się bardzo ładnym zapachem, mimo że lubię peelingi nie wiem, czy na ten bym się zdecydowała, ze względu na tę jak to napisałaś „plastikowy” film.

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam kiedyś peeling tej marki ale akurat nie o takim zapachu. Był fajny, dobrze złuszcza. Uwielbiam owocowe zapachy w tego typu kosmetykach wiec niewykluczone, że skusze się również na te wersje zapachowa 😀

    OdpowiedzUsuń
  3. Super ze jest dodatkowe zamknięcie . Zaciekawiłaś mnie tym bardziej ze lubię ta firmę

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś często kupowałam peelingi tej marki, mają piękne zapachy

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam kiedyś jakąś wersję tego peelingu i też przeszkadzała mi parafina. Jak włosy dotknęły skóry to też robiły się tłuste, nawet po wysuszeniu i musialam je później jeszcze emulować odżywką, żeby pozbyć się tego efektu :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny pomysł z dodatkowym zamknięciem, szkoda, że peeling pozostawia plastikowy film, raczej się nie skusżę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Używałam produktów z tej serii lata temu, na początku przygody z blogiem. Pamiętam, że zapachy były fajne i w sumie tyle :D Ciekawe jakby teraz się sprawdziły, choć na peeling z parafiną i wazeliną pewnie bym się nie zdecydowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Znam tę serię i bardzo lubię ten peeling o zapachu gruszka-żurawina. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie do końca mnie przekonuje. Wolę mocne zdzieraki z nieco lepszym składem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam dokładnie takie samo zdanie na temat tego peelingu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda, że w składzie ma takie rzeczy. Zapach ma na pewno cudny, lubię cukrowe peelingi : )
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. uwielbiam peelengi, zele i wszystko z tutti frutti <3 tego zapachu nie mialam, ale jak wpadnie w moje raczki, na bank go kupie :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam wszystko z serii Tutti Frutti :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam takie peelingi 😊

    OdpowiedzUsuń
  15. Mialam masło do ciała tej marki i bylo genialne :) Ten peeling też bym chętnie wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wieki temu testowałam chyba wszystkie możliwe produkty jakie wyszły z tej serii w brzoskwinowym zapachu. Uwielbiałam nawilżacze, ale peeling też miałam i wydaje mi się (ze zdjęcia) że miał inną konsystencję, że było w nim widać więcej drobinek niż "płynu". Wtedy byłam z niego zadowolona, ciekawa jestem czy dalej miałabym o nim pozytywne zdanie.. Tak w ogóle to chyba banan i agrest to nowe kombo zapachowe... Chyba że wcześniej nie zwróciłam na nie uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  17. Tego zapachu nie miałam, ale wydaje się bardzo ciekawy! Szkoda, że skład już nie. Ale kiedyś nałogowo kupowałam te peelingi w małych butelkach i je wręcz uwielbiałam. Te słoiczkowe chyba też miałam :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy konstruktywny komentarz!