7/07/2024

WCALE NIE TAKIE IMPONUJĄCE DENKO CZERWCA 2024

 



Czerwiec minął mi z zawrotną prędkością, nic więc dziwnego, że nie zdążyłam zużyć zbyt wielu kosmetyków 😉 Ciągle jestem w biegu, dlatego mojemu ciału i cerze musi na razie wystarczyć podstawowa pielęgnacja. Summa summarum udało mi się w minionym miesiącu zdenkować 19 produktów wartych prawie 500 złotych. Oto i one!


DENKO CZERWCA 2024



BALEA PŁYN DO KĄPIELI SWEET MOMENTS – pachniał tak, jak wyglądał – słodko, waniliowo z lekką owocową nutką. Pod względem zapachu przypominał mi dwukolorowe niemieckie puddingi z owocowymi sosami. Piana była w porządku, lecz wolę tą z płynów z Avonu. Niemniej płyn kosztował niecałe 7 złotych, więc MOŻE BYĆ


BE BEAUTY CARE PŁATKI KOSMETYCZNE – lubię zarówno te klasyczne jak i w wersji maxi (małe stosuję do demakijażu oczu, większe do twarzy). Bardzo dobrze współpracują z płynem micelarnym i usprawniają demakijaż. Tanie i dobre. POLECAM


BIOLIQ INTENSYWNE SERUM POD OCZY – aplikator serum zakończony był metalowymi kuleczkami, które przyjemnie masowały okolicę pod oczami w trakcie aplikacji kosmetyku. Serum dobrze nawilżało skórę i nadawało się do stosowania pod makijaż, ponieważ dobrze współpracowało z korektorem czy podkładem. Mimo wszystko produkt nie wpłynął jakoś znacząco na kondycję mojej okolicy pod oczami. MOŻE BYĆ

ONLYBIO X WEDEL BALSAM DO UST INSPIROWANY ZAPACHEM WW – koło batona „WW” to nawet nie leżało 😉 Balsam był „zwykłą wazeliną” o czekoladopodobnym zapachu, na dodatek szybko zaczął się rozwarstwiać i osobno wyciekał z niego olej. NIE POLECAM

BE BEAUTY CARE KREM DO RĄK 20% SHEA BUTTER – ponoć ma być zamiennikiem kultowego kremu L’Occitane, ale nie miałam okazji poznać pierwowzoru, więc nie jestem w stanie ich porównać. Krem do rąk z Biedronki miał bardzo gęstą konsystencję i przyjemnie otulał dłonie na całą noc. Dobrze odżywiał skórę, myślę, że w tej półce cenowej to jeden z lepszych możliwych wyborów. POLECAM


BIOELIXIRE JEDWAB + WIT. A – serum aplikowane na końcówki dobrze je dociążało, nabłyszczało, dyscyplinowało i chroniło przed działaniem czynników zewnętrznych. POLECAM


TOŁPA DERMO FACE PEELING 3 ENZYMY – uwielbiam ten peeling za żelową konsystencję, która nie obciąża cery (to istotne zwłaszcza w trakcie upałów!) oraz za jego działanie. Skutecznie złuszcza martwy naskórek, skóra po jego użyciu staje się miękka i promienna. Przy regularnym stosowaniu (u mnie raz w tygodniu) zmniejsza częstotliwość powstawania niedoskonałości. Zaczynam dostrzegać jednak też pewne minusy… po zużyciu trzeciego opakowania peelingu moja skóra chyba zaczęła się uodparniać na taką dawkę enzymów, więc obecnie szukam czegoś silniejszego. POLECAM

ISANA LOVELY COCO BODYLOTION – choć balsam ma piękny kokosowy zapach, to jednak już sama jego wodnista konsystencja powinna sprawić, że zapali się u mnie czerwona lampka… Mam bardzo suchą skórę, a ten balsam nie zrobił na niej praktycznie nic. Ekspresowo się wchłaniał nie dając wyczuwalnego nawilżenia – jakby nie istniał. NIE POLECAM


L’OREAL PREFERENCE FARBA DO WŁOSÓW – moja ulubiona, jestem jej wierna już czwarty lub piąty rok. Perfekcyjnie pokrywa siwe włosy, nadaje im piękny kolor głębokiego i chłodnego brązu oraz pozostawia kosmyki lśniące. HIT!!!


MIYA COSMETICS BEAUTY.LAB SERUM Z WITAMINĄ C – to moje drugie opakowanie i tym razem ostatnie. Serum pięknie odżywia i zmiękcza skórę, ale nie zauważyłam tym razem żadnego spektakularnego działania czy rozjaśnienia przebarwień. Chyba moja skóra też się uodporniła na działanie tego produktu. MOŻE BYĆ

WIBO MERMAID TEARS PRIMER – primer swoim wyglądem faktycznie przypominał syrenie łzy i miał przepiękny odcień holo. Rozświetlenie było widoczne po aplikacji podkładu, ale nie oszukujmy się – wystarczy po prostu użyć rozświetlającego podkładu, by uzyskać taki sam efekt bez nakładania primera. MOŻE BYĆ


MAYBELLINE BROW SATIN DARK BROWN – mój najukochańszy produkt do brwi, nie wyobrażam sobie podkreślania brwi bez niego. Używam jedynie części z gąbeczką z pudrem – wystarczą trzy pociągnięcia, by wypełnić brwi kolorem. Daje bardzo naturalny efekt. HIT!!!

LOVELY LASHMANIA MASCARA – mój ulubiony tusz do rzęs z drogeryjnej półki, który przebija maskary wysokopółkowe. Silikonowa szczoteczka wyposażona w dłuższe wypustki idealnie rozdziela rzęsy pokrywając je formułą od nasady aż po same końce. Dzięki temu rzęsy są mega długie i się nie sklejają. Może dokładać kolejne warstwy tuszu praktycznie bez ograniczeń 😉 HIT!!!

WIBO BURLESQUE MASCARA – drugi mój ulubiony tusz. O ile Lashmania wydłuża i unosi rzęsy, to Burlesque niesamowicie zagęszcza je u nasady i pogrubia dając efekt wachlarza sztucznych rzęs. Również w tym przypadku można nakładać wiele warstw tuszu. HIT!!!

RIMMEL THE MULTI-TASKER CONCEALER – jeden korektor, który potrafi zastąpić wszystkie inne. Nadaje się zarówno pod oczy jak i do tuszowania niedoskonałości i we wszystkich tych rolach spisuje się znakomicie. Ma bardzo mocną pigmentację, dzięki czemu już niewielka ilość korektora zakrywa zasinienia czy popękane naczynka. Jest na tyle trwały, że skutecznie kamufluje niedoskonałości przez cały dzień. HIT!!!

NAM LIP FILLER BALM – polecany przez Maxineczkę balsam do ust okazał się być wart zainteresowania. Jest dość specyficzny, lekko chłodzi, ale zarazem otula usta nawilżająco-odżywczą pierzynką. Idealnie sprawdził się u mnie do stosowania na noc, ponieważ nawet po ośmiu godzinach snu wciąż utrzymywał się na ustach. POLECAM


SORAYA KOMBUCHA DELIKATNY PEELING Z KWASAMI AHA – lekko mnie zdenerwował, ponieważ dla mnie peeling powinien być albo chemiczny albo fizyczny. Innymi słowy – albo ma rozpuszczać naskórek dzięki działaniu kwasów lub enzymów albo niech ściera go za pomocą drobinek. A tu niestety mamy jedno i drugie. Peeling niby jest kwasowy, a jednak zawiera naprawdę ostre drobinki, które siłą rzeczy „drapią” po skórze w trakcie zmywania. Nie można jednak odmówić mu skuteczności, ponieważ skóra po jego użyciu była miękka. MOŻE BYĆ

ORIENTANA PEELING ENZYMATYCZNY KALI MUSLI – trzeci peeling do twarzy w dzisiejszym denku niegdyś był moim ulubionym. Niestety tym razem cera okazała się być kapryśna i oleje zawarte w składzie potrafiły mnie zapchać. Szkoda, bo to naprawdę skuteczny produkt. Tylko z powodu zapchania na razie NIE POLECAM


Znacie produkty z czerwcowego denka?


6 komentarzy:

  1. Ten peeling z tołpy też uwielbiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze wiedzieć, że balsam ww się nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam korektor i uwielbiam. Tusz do rzęs z Wibo u mnie jest ok, serum z Miya takie sobie, ale peeling z Tolpa uwielbiam 😀

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że krem do rąk (chyba z mojego polecenia :D) Ci się sprawdził! Ja uwielbiam :P Miałam też: peeling Soraya - ja wolę chemiczne, ale też nie pasowały mi tam te drobinki złuszczające. Konsystencja była taka śliska - nie lubię takiej :D Korektor Rimmel - dla mnie za ciężki, używam tylko pod oczy, więc pewnie dlatego. Serum miya - całkiem fajne, ale bez wow, choć ta marka też ma gorsze np. fitoaktywne. Peeling Tołpa od początku był dla mnie za słaby :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Przypomniałaś mi o tym tuszu wibo. Chcę sobie zrobić przerwę od maybelline. Trafiłam na niewypał z claresy, więc chętnie wrócę sobie do wibo ;)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy konstruktywny komentarz!

Copyright © MAKE-UP FULL OF COLORS , Blogger