Nadchodzi najbardziej wyczekiwany przeze mnie moment na blogu, czyli post na temat makijażowych ulubieńców roku. To doskonały moment na podsumowanie i docenienie kosmetyków, które towarzyszyły mi przez ostatnie miesiące (a czasem i lata!). Do grona moich stałych ulubieńców dołączyły w zeszłym roku nowe produkty. Jesteście ciekawi jakie? 😉
MAKIJAŻOWI ULUBIEŃCY 2025 ROKU
PODKŁAD: REVLON COLORSTAY NORMAL/DRY SKIN
Tak naprawdę najlepiej w minionym roku sprawdził się u mnie Affect Ideal Blur, ale niestety zmienili już jego formułę, więc pokażę drugiego ulubieńca do zadań specjalnych – kultowy Revlon Colorstay do cery normalnej i suchej. Łatwo aplikuje się nawet palcami, ale trzeba go sprawnie rozprowadzać, ponieważ zastyga. Dobrze klei się do skóry, jest mega trwały i nałożony cienką warstwą wygląda naprawdę dobrze – nie podkreśla suchych skórek ani rozszerzonych porów. Gdybym nie miała problemów z niedoskonałościami, pewnie sięgałabym po coś lżejszego, ale jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma 😉
PUDER: AA WINGS OF COLOR GOLDEN HOUR COOLING VELVET POWDER
Puder z limitowanej kolekcji Golden Hour jest bardzo miałki, świetnie utrwala makijaż i optycznie bluruje cerę. Nie wchodzi w zmarszczki, nie tworzy „ciastka” nawet na bardziej przetłuszczającej się brodzie. Ma cudowne aksamitne wykończenie (takie pomiędzy matem a błyskiem) oraz wyjątkową mokrą formułę, dzięki której po naniesieniu na skórę przyjemnie chłodzi.
KOREKTOR NA NIEDOSKONAŁOŚCI: RIMMEL THE MULTI-TASKER CONCEALER
Korektor Rimmel ma bardzo dobrą pigmentację i mocno przylega do skóry, dzięki czemu fantastycznie pokrywa niedoskonałości i jest trwały. Bez problemu radzi sobie też np. z popękanymi naczynkami czy czerwonym od choroby nosem.
KOREKTOR POD OCZY: ASTRA PURE BEAUTY FLUID CONCEALER
Pod oczami nie wymagam dużego krycia, raczej wolę subtelnie rozświetlenie. Moje oczekiwania idealnie spełnia korektor Astra Pure Beauty. Ma małe krycie, ale pięknie rozświetla i optycznie odmładza skórę pod oczami, co jest niezwykle istotne zwłaszcza przed czterdziestką 😉 Nie ciastkuje się, nie podkreśla zmarszczek i nie daje efektu „skóry słonia”.
PUDER POD OCZY: EVELINE COSMETICS BETTER THAN PERFECT WYGŁADZAJĄCO-KORYGUJĄCY PUDER POD OCZY
Świetnie utrwala korektory pod oczami i nie przesusza skóry. Jest praktycznie niewidoczny, a optycznie wygładza i pięknie odbija światło.
CIENIE: STARS FROM THE STARS X WEDEL PALETA CIENI NADZIANA DESEROWA
Żałuję, że nie wrzuciłam jej do ulubieńców poprzedniego roku („przegrała” z cieniami marki Natasha Denona), bo tak naprawdę to właśnie po „Wedla” sięgałam najczęściej! To idealne połączenie bazowych cieni z mocnym kolorowym akcentem. Maty są mega napigmentowane, a błyski widoczne z kosmosu. „Deserowy” brąz idealnie przyciemnia zewnętrzny kącik w każdym makijażu i perfekcyjnie „zagęszcza” linię rzęs. Jeśli miałabym wybrać jedną paletę do końca życia, myślę, że ta by mi wystarczyła, ponieważ w ostatnich miesiącach sięgałam po nią codziennie. Perfekcyjnie sprawdza się nawet na tłustych powiekach. PS. Tak, na dodatek pachnie czekoladą!
BAZA POD BŁYSKI: NYX GLITTER PRIMER
Lubię błysk na powiekach, ale moje są niestety „tłuste” i perfekcyjnie rozpuszczają każdy makijaż. W tej sytuacji jedynym ratunkiem jest zastosowanie Glitter Primera z NYX. To idealny „klej” do cieni, który trzyma je w niezmienionym stanie przez kilkanaście godzin i bajecznie podbija ich pigmentację.
KREDKA NA GÓRNĄ LINIĘ RZĘS: BOURJOIS CONTOUR CLUBBING WATERPROOF ULTRA BLACK
Kredka z Bourjois ma klasyczną temperowalną formę i żelową formułę, dzięki której jest miękka i bardzo dobrze napigmentowana. Odcień „Ultra Black” to idealna czerń, która bezbłędnie „wjeżdża” między górne rzęsy optycznie je zagęszczając i przyciemniając.
KREDKA NA DOLNĄ LINIĘ RZĘS: MAYBELLINE COLOR TATTOO LINER
Widoczny na zdjęciu czarny „ogryzek” to mój wieloletni ulubieniec z Maybelline (któryś egzemplarz z kolei). Kredka nie dość, że jest zabójczo napigmentowana, to jako jedyna naprawdę nie znika z mojej skóry w ciągu dnia (aplikuję ją poniżej linii rzęs, by „optycznie” powiększyć oczy). Pro tip: najlepiej dodatkowo utrwalić ją ciemnym cieniem.
TUSZ DO RZĘS 1: LOVELY LASHMANIA MASCARA
Moim tuszem numer 1 (bo aplikowanym zawsze jako pierwszym) jest Lashmania od Lovely. To w zasadzie mój ulubieniec od 2021 roku. Jego silikonowa szczoteczka wyposażona jest w długie wypustki, które idealnie rozdzielają i wydłużają rzęsy, a formuła pozwala na dokładanie kolejnych warstw bez efektu „pajęczych nóżek”.
TUSZ DO RZĘS 2: WIBO BURLESQUE MASCARA
Tuszem, który aplikuję jako drugi, jest Burlesque od Wibo. To doskonałe uzupełnienie wspomnianej wyżej Lashmanii. Burlesque zagęszcza rzęsy od nasady i pogrubia je po same końce. Również pozwala na dokładanie kolejnych warstw, aż do uzyskania efektu wachlarza sztucznych rzęs. Mój stały ulubieniec od 2019 roku.
BRONZER MATOWY: STARS FROM THE STARS X WEDEL BRONZER CZEKOLADOWY
Uwielbiam czekoladę, więc obecność w Ulubieńcach 2025 czekoladowego bronzera pachnącego czekoladowym Ptasim Mleczkiem nie powinna nikogo dziwić 😉 A tak serio – bronzer ma cudowną aksamitną konsystencję, piękny naturalny odcień, łatwo blenduje się na skórze i jest trwały.
BRONZER Z POŁYSKIEM: GOLDEN ROSE TERRACOTTA POWDER 04
Historia z cyklu: Mamo! Kup mi puder z Hourglass! Mama: Mamy puder z Hourglass w domu… Tak, znany od wielu lat Terracotta Powder z powodzeniem może konkurować z kultowymi pudrami wykończeniowymi z Hourglass. Wiem, co mówię, bo w tym roku skusiłam się na Hourglass 😉 Ten z Golden Rose w odcieniu 04 od lat służy mi do blendowania innych bronzerów i nadawania skórze bardziej rozświetlonego i gładkiego wykończenia. Sprawdza się w tej roli fenomenalnie, a cały makijaż od razu wskakuje na wyższy, droższy level.
PALETA DO MODELOWANIA TWARZY: TARTE GLOW SQUAD VOLUME II
Zamówiłam ją ponad rok temu na poświątecznej wyprzedaży w Tarte i spodziewałam się czegoś zupełnie innego… Gdy przyszła do mnie cała błyszcząca, byłam przerażona perspektywą dyskotekowej kuli na twarzy. Nic bardziej mylnego! Bronzer przepięknie blenduje się z matowymi bronzerami i optycznie odmładza twarz, róż nadaje cerze zdrowego rumieńca, szampański rozświetlacz przepięknie odbija światło, a ten w odcieniu miedzianym wygląda nieziemsko na powiekach. Na dodatek są to produkty wypiekane, a więc pieruńsko wydajne.
PALETA RÓŻÓW: YVES SAINT LAURENT GOLDEN OASIS
Tak naprawdę w palecie znajdują się 3 róże i 3 rozświetlacze, ale kupiłam ją dla boskich różów Make Me Blush, które wiosną skradły internety. W palecie znajdują się moje wymarzone odcienie: 93 Restless Rose, 44 Nude Lavaliere i 54 Berry Bang. Mają uniwersalne odcienie i wyglądają naprawdę pięknie, promiennie i „drogo” na skórze. Zakochałam się również w szampańskim rozświetlaczu z palety, który stanowi idealnie dopełnienie różów.
KREDKA DO BRWI: MAYBELLINE EXPRESS BROW SATIN DUO
Na moich brwiach od lat rządzi puder w formie gąbeczki od Maybelline. Pozwala na naprawdę ekspresowe i bezproblemowe wypełnienie brwi. Wystarczy delikatnie przeciągnąć gąbeczką po łuku, by wypełnić luki i nadać brwiom odpowiedni kształt. Po drugiej stronie znajduje się kredka w rysiku, ale dla mnie jest zbędna, bo puder odwala całą robotę.
ŻEL DO BRWI: ANASTASIA BEVERLY HILLS DIPBROW GEL
Jeśli potrzebuję przyciemnić i utrwalić włoski, to sięgam po kultowy Dipbrow Gel od ABH. Ma precyzyjną „włochatą” szczoteczkę i dość suchą konsystencję, dzięki czemu nie muszę się obawiać, że zrobię na skórze „kleksa”. Żel naturalnie podkreśla i utrwala włoski, choć wiadomo, że przezroczyste żele utrwalają mocniej od niego.
USTA: TARTE MARACUJA JUICY LIP
Mam ciary na plecach, gdy przypominam sobie początki beauty youtuba, gdy wszystkie youtuberki stosowały mega suche matowe pomadki… To nigdy nie były moje klimaty, dlatego jestem przeszczęśliwa, że nastała era pomadek w formie „klikacza” i olejkowych formuł. Maracuja Juicy Lip to pierwowzór wszechobecnych „klikaczy”, który pięknie podkreśla usta optycznie je powiększając błyskiem, a jednocześnie pielęgnuje i chroni. No i nie potrzeba żadnego lusterka, by dobrze go zaaplikować 😉
Znacie moich makijażowych ulubieńców 2025? Czy któryś jest dla Was zaskoczeniem?
















Najbardziej zaskoczył i zaciekawił mnie korektor Astra - pierwszy raz go widzę. Ale jest dostępny chyba tylko online? Także wszystko jasne :D Puder AA też ciekawy, choć nie wiem czy do końca dla mnie jest wykończenie. No i oczywiście tusze niezmiennie mam ochotę sprawdzić - może kiedyś się uda :D A znam tylko korektor Rimmel, ale dla mnie za ciężki.
OdpowiedzUsuńNie znam totalnie ANI JEDNEGO (!) produktu z Twoich ulubieńców. Mega podoba mi się paletka cieni Wedla :)
OdpowiedzUsuńZnam korektor z Rimmel i puder pod oczy z Eveline - to też moi ulubieńcy 😀 Maskarę z Wibo miałam, ale nie sprawdzała mi się tak dobrze jak u ciebie reszty nie znam 😀
OdpowiedzUsuń