sobota, 28 marca 2015

DENKO MARZEC 2015 (DUŻO ZDJĘĆ!)



Pierwsze denko (styczniowe) było bardzo słabe, ponieważ dopiero uczyłam się wyrabiać w sobie nawyk kończenia otwartych kosmetyków ;) Obecnie z miesiąca na miesiąc obserwuję coraz większy progres w zużywaniu produktów, co będziecie mieli okazję zobaczyć na dzisiejszych zdjęciach… Zaczynamy!



ZAPACHY



Szczęśliwie marcowe zapachy okazały się być w większości trafione ;) Champaca Blossom od Yankee Candle jest jednym z najpiękniejszych zapachów marki. Nie jestem osobą, która lubuje się w kwiatowych zapachach, ale ten wosk zrobił na mnie naprawdę wielkie wrażenie :)) Po jego podgrzaniu odnosimy wrażenie, że znajdujemy się w cudownie pachnącym magnolią ogrodzie… Jest to zapach intensywny, ale nie powodujący bólu głowy. Uwielbiam go! Jeśli szykujecie się do rozpoczęcia przygody z woskami, to ten wosk jest zdecydowanym pewniakiem ;) Kupię ponownie.



Z kolei wosk Yankee Candle Paradise Spice przeniesie Was do bananowego raju ;) Zapach bananów i wanilii jest bardzo mocno wyczuwalny w pierwszej fazie palenia wosku. Nie wyczuwam w nim żadnych silnych przypraw, ale po dłuższym paleniu wosk zaczyna pachnieć… perfumami ;) Z tego powodu mam troszkę mieszane uczucia, ale ogólnie zapach oceniam bardzo dobrze. Nie pachnie najintensywniej, ale też aromat nie jest słaby. Nie powoduje bólu głowy. Kupię ponownie.



Zapach Garden Sweet Pea ma łączyć w sobie wonie pachnącego groszku, gruszki, brzoskwini, frezji oraz drzewa różanego. Mieszanka jest na tyle wybuchowa, że nie jestem w stanie stwierdzić, czym tak naprawdę pachnie ten wosk… Dla mnie jest to po prostu słodko-kwiatowy zapach, który jest naprawdę przyjemny. Jego intensywność określiłabym na granicy bólu głowy. Zaliczam go do kwiatowych zapachów, które mimo wszystko przypadły mi do gustu. Kupię ponownie.


Czwarty wosk z rodzinki Yankee Candle okazał się być dla mnie niewypałem. Red Velvet miał w teorii pachnieć kremowym ciastem, wanilią, cukrem trzcinowym i kakao, ale ja jako doświadczony cukiernik-amator muszę stwierdzić, że koło ciasta ten wosk nawet nie leżał :P Zapach jest słodki, jeśli miałabym przyrównać go do jakiś wypieków, to ewentualnie do sztucznych napompowanych babeczek pakowanych w masowe opakowania ;) Nie kupię ponownie.



Piąty wosk jest nowym nabytkiem z nieznanej mi wcześniej firmy. Bliżej o woskach tej firmy napiszę w którymś z kolejnych postów. Na razie zajmiemy się woskiem eukaliptusowym. Od razu uprzedzę, że woski są o wiele słabsze od tych z Yankee Candle. Przyznam, że do zapachu Eucaliptus byłam dosyć sceptycznie nastawiona, bo obawiałam się, że będzie przypominał miętę. Całe szczęście ma mocno cytrusowe nuty, które czynią go świeżym, ale nie powodującym mdłości. Zapach jest wyczuwalny jedynie przez jakieś 2 może 3h, nie jest bardzo intensywny, ale wosk kosztuje o wiele mniej od YC (ok. 2,50zł/szt. za małą wersję) i nie powoduje bólu głowy. Wszystkie wersje wosków, jakie posiadam z tej serii, mają formę mini-tart i podgrzewam je w całości. Kupię ponownie.


KOLORÓWKA




Na pierwszy ogień w kolorówce idzie tusz, który ukrywał mi się gdzieś w zakamarku od wakacji ;P Jest to po prostu wodoodporna wersja mojego ulubionego tuszu z L’Oreal Mega Volume Collagene 24hr. Oczywiście, jak to zwykle bywa z wodoodpornymi formułami, nie dorównują jakością i efektom oryginałowi. Niemniej jestem bardzo zadowolona, że nad morzem nie muszę martwić się o swoje rzęsy, bo mogę zawsze zaopatrzyć się w wersję woodoporną ulubionego tuszu, a nie kupować przypadkowego wodoodpornego bubelka ;) Kupię ponownie.


O produkcie Eyebrow Filler z Catrice możecie przeczytać tutaj. W skrócie – na moich długich włoskach się nie sprawdził, bo latały jak chciały ;) Nie kupię ponownie.




Catrice Eyeliner Pen Waterproof, to największy bubelek świata… Kupiłam go, gdy w drogerii zabrakło mojego ulubieńca z Essence. Opakowanie jest bardzo podobne, cena i końcówka eyelinera również. Więc dlaczego pen z Essence kocham, a ten z Catrice znienawidziłam? Różni je mały szczegół – Essence używałam przez kilka miesięcy, a Catrice zasechł po tygodniu od otwarcia… Nie wiem, czy tylko mi się tak zdarzyło? Nie kupię ponownie.




Catrice Lash Brow Designer kupiłam już dawno temu, gdy szukałam produktu, który ujarzmi moje brwi. Podobnie jak Eyebrow Filler nie podołał jednak zadaniu i nie był w stanie utrzymać moich brwi w ryzach. Żel jest przezroczysty i posiada aplikator o zróżnicowanym włosiu – z jednej strony krótkie, z drugiej długie. Nie kupię ponownie.



Cień w musie Be Beauty jest produktem, z którym zdecydowanie będę tęsknić. Niska cena, piękny kolor, długa trwałość – czego chcieć więcej? Niestety była to seria limitowana z Biedronki… Więcej przeczytacie o nim tutaj. Jeśli zobaczę, to na pewno kupię ponownie.
  

PIELĘGNACJA




W pielęgnacji znajdą się dwa mydełka. Pierwszego z nich nie znajdziecie na zdjęciach, było to bowiem zafoliowane mydełko hand made z grudniowego Shinyboxa (znajdziecie je tutaj). Organique cynamonowe mydło glicerynowe było jednym z najprzyjemniejszych mydeł, jakie miałam. Pachniało świętami, było aksamitne w dotyku i wyglądało przeuroczo! Cynamonowy zapach unosił się przez kilka dni w całej łazience. Kupię ponownie.



O wiele tańszym produktem jest mydło w płynie z Biedronki marki Linda o zapachu poziomkowo-winogronowym (skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Sodium Chloride, Cocamide DEA, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Parfum, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Citric Acid, Tetrasodium EDTA, Propylene Glycol, Vitis Vinifera Fruit Extract, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, CI 19140, CI 42090). Zapach poziomki nie jest specjalnie wyczuwalny, ale bardzo intensywnie pachnie winogronami. Jest to specyficzny zapach, jaki można wywąchać w sokach winogronowych. Jest to sztuczny aromat, ale jest jednocześnie miłą odskocznią od mdławych mydlanych zapachów ;) Może kupię ponownie.



Żel pod prysznic Original Source jak zazwyczaj mnie nie zawiódł ;) Zapach Orange&Liquirice od razu po otwarciu przywiódł mi na myśl lody Manhattan o smaku pomarańczowym – po prostu cudo! Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Sodium Chloride, Cocamidopropyl Betaine, Parfum, Polyquaternium-7, Cinnamomum Zeylanicum (Cinnamon) Bark Extract, Citrus Aurantium Amara (Orange) Peel Extract, Lactic Acid, Sodium Benzoate, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Styrene/Acrylates Copolymer, Benzotriazolyl Dodecyl p-Cresol, Limonene, CI 15510. Kupię ponownie.



Yves Rocher Culture Bio Fresh Shower Gel with Organic Aloe Vera ma lepszy skład od tego z Original Source: Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Ammonium Lauryl Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Polyglceryl-4 Caprate, Caprylyl/Capryl Glucoside, Sodium Chloride, Sodium Benzoate, Citric Acid, Parfum/Fragrance, Salicylic Acid, Limonene. Żel jest bezbarwny, trudno zauważyć go na dłoni po aplikacji ;) Dobrze się pieni i pachnie cytrusowo – coś jak tabletki musujące z wit. C ;) Szału nie robi, ale przynajmniej to nie SLS ;) Może kupię ponownie.



Płyn miceralny z Vichy bardzo lubię, ponieważ odświeża cerę i nie pachnie ;) Kiedyś kosztował poniżej 20 zł, obecnie ponoć prawie dwa razy tyle :P Nie powodował żadnych niespodzianek na twarzy, nie przesuszał, koił skórę. Skład: Aqua, Hexylene Glycol, Glycerin, Poloxamer 184, Disodium EDTA, Panthenol, Polyaminopropyl Biguanide, Parfum/Fragrance. Może kupię ponownie.



L’Biotica aktywne serum do rzęs – moje ulubione serum, używam już chyba z 9 miesięcy. Ma bardzo fajną szczoteczkę, którą wykorzystuję później do innych celów (np. do nakładania na rzęsy pomadki Alterry). Szczoteczka jest gumowa, łatwo się ją myje. Po serum moje rzęsy zdecydowanie urosły, jest ich więcej i są troszkę ciemniejsze. Łatwy w aplikacji, nie szczypie w oczy. Kupię ponownie.



Na koniec dwa kremowe przeciwieństwa do pielęgnacji dłoni z Avonu. Pierwszy z nich, nawilżający krem do rąk Wanilia, zasiał spustoszenie na moich dłoniach. Pomagał jedynie doraźnie, a efekt długofalowy był taki, że moje dłonie przypominały tarkę. Skórki zaczęły zadzierać się przy paznokciach. Zapach waniliowy z kategorii mdłych. Skład: Aqua, Glyceryl Stearate SE, Cetyl Alcohol, Dimethicone, Mineral Oil, Parfum, Imidazolidinyl Urea, Sodium Lauryl Sulfate, Disodium EDTA, Methylparaben. Bubel jakich mało, nie kupię ponownie.

Z drugiej strony mamy Odżywczy krem do rąk Kakao i Kwiat Lotosu, który odratował moje dłonie po waniliowym bublu. Myślałam, że będzie pachniał kakao, ale wyczuwalna jest w nim jedynie kwiatowa nuta. Bardzo fajnie nawilża dłonie i efekt ten utrzymuje się na dłużej. Niestety ma mega długi skład: Aqua, Glyceryl Stearate SE, Cetyl Alcohol, Dimethicone, Mineral Oil, Parfum, Imidazolidinyl Urea, Sodium Lauryl Sulfate, Disodium EDTA, Methylparaben, Alcohol Denat., Nelumbo Nucifera Flower Extract, Theobroma Cacao (Cocoa) Extract, Melia Azadirachta Seed Extract, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Extract, Vitis Vinifera (Grape) Seed Extract, CI 19140, CI 17200, CI 42090, Hydroxycitronellal, Coumarin, Hydroxyisohexyl, 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Citronellol, Limonene. Dużo alkoholu w składzie. Może kupię ponownie.



To tyle jeśli chodzi o marcowe denko. Mieliście jakiś z wyżej wymienionych produktów?:)

59 komentarzy :

  1. Z Twojego denka miałam tylko trzy produkty: mydło Linda ( miałam chyba lawendowe i całkiem nieźle sobie dawało radę), odżywkę L'biotica, którą lubiłam i kemowe cienie z Bebeauty (zieleń i chyba róż) - które po jakiś 3 miesiącach powędrowały w świat - nie sprawdzały mi się kompletnie, zbierały się w załamaniu, kruszyły i co najważniejsze powodowały szczypanie oczu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurczę :P Widać te same produkty zupełnie odmiennie działają na różnych ludzi :P Ja jestem mega zadowolona z tego cienia ;)

      Usuń
    2. I to jest najważniejsze. Ja żałuję, że mi się nie sprawdziły bo sam koncept produktu bardzo mi się podoba i lubię.

      Usuń
  2. Tak strasznie lubiłam ten cień w musie Be Beauty! Niestety, musiałam go wyrzucić, bo pacynka oderwała się od tego kijka (o rety, jak to brzmi) i została w środku. Nic się nie dało już niestety z tym zrobić, ani też wydobyć resztę cienia. Szkoda, bo bardzo go lubiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również go lubiłam, ale ma krótki termin przydatności od otwarcia (6mies.) :P

      Usuń
  3. Jak dla mnie to jest już spore denko, ja zużywam o wiele mniej kosmetyków miesięcznie ;) Woski uwielbiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się staram ;) Jak nie otwieram wszystkiego naraz, to łatwiej osiągnąć denka :D

      Usuń
  4. Polecam ci żel do brwi z L'oreal :) trzyma włoski bardzo mocno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie używam WIBO, ale ten z L'Oreala też wpadł mi w oko ;)

      Usuń
  5. Mydełko z biedronki własnie używam i podoba mi się jego zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo fajne denko ;) mam ten żel orginalo tym zapachu w zapasach ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fane denko. Ja też kupuję mydła w płynie Linda :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. sporo tego... tezmusze sie za swoje wziac bo w siatce sie juz nie mieszcza :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ale pozużywałaś :) no brawo mi w marcu idzie kiepsko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz jest lepiej, a raz gorzej ;) Pewnie w kwietniu pójdzie mi za to cieniutko :P

      Usuń
  10. Miałam to serum do rzęs z L'Bioticy i również je polubiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajne denko ale nie miałam żadnej rzeczy :) Zapraszam do mnie na denko też wyrabiam w sobie nawyk zużywania do końca kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda, że Red Velvet nie powala, a ten inny wosk mnie zaciekawił! Czekam na notke!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No szkoda, bo uwielbiam muffinowe zapachy ;) Notkę z nowymi woskami wciąż odkładam na później (już od ok. 8 marca :P) :D Bo zawsze coś jest "ważniejsze" ;)

      Usuń
  13. Aktualnie mam ten krem waniliowy, ale u mnie sprawdza się nawet ok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie niestety tragedia :P im więcej, tym gorzej ;)

      Usuń
  14. Zaintrygował mnie serum do rzęs...Szukam czegoś co poprawi ich stan...No i kominek po raz kolejny się kłania...Napewno zapachy są piękne..:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Hmm, chętnie bym wypróbowała Rec Velvet, bo jestem maniaczką Yankee a akurat tego zapachu jeszcze nie mam w swojej kolekcji :D Trochę się boję, bo takie ciastkowe zapachy to nie moja bajka, ale zawsze warto się przekonać, a nóż, może się okaże piękny :D Szkoda, że nie jest już dostępny w regularnej sprzedaży :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Też mam to serum z L'Biotica, ale nie używam do rzęs, tylko do brwi ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. u mnei zaczął się sezon palenia wosków cytrusowych :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Strasznie dużo tego, u mnie denko będzie malutkie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Porządne denko, tylko pogratulować:) Również lubię żele z Original Source

    OdpowiedzUsuń
  20. Wow, ale dużo wosków wypaliłaś, chyba też muszę zacząć dokładać je do projektu denko :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam żele pod prysznic OS ;) Ładne zużycie :))
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie miałam niczego z powyższych :) Miałam jakiś inny żel OS, ale nie do końca przypadł mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nic nie miałam z tych produktów, które pokazujesz :) A denko rzeczywiście ładne! Ja się muszę w końcu przezwyciężyć i nauczyć zużywać otwarte produkty ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Cien z Biedry ma piękny odcień! :) Woski super, tez mam parę nowych, muszę obfocić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudowny :) Ciekawe, czy znowu kiedyś będą w Biedrze ;) Cykaj fotki woskom i pisz jak pachną, bo jak mi się skończą, to znowu zrobię zamówienie na pół roku ;)

      Usuń
  25. Red Velvet mnie ciekawi choć wgl nie przepadam za woskami, a żel OS uwielbiam!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  26. Ooo nie Red Velvet złamało mi serce:( miałam taką ochotę na ten wosk no idealny dla mnie - uwielbiam to ciastko jeść :D zapach o rany w mojej głowie to ideał szkoda, że rzeczywistość okazała się taka brutalna :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, każdy ma inny gust, ale ja babeczko-maniaczka czuję w tym wosku samą słodką sztuczność :P

      Usuń
  27. za wyjątkiem 2 wosków to reszty nie znam :). Miałam OS ale w innej wersji :).

    OdpowiedzUsuń
  28. Jeśli chodzi o woski YC to mam Garden Sweet Pea, ale nie paliłam jeszcze, miałam sampler Paradise Spice i teraz świeca za mną chodzi ;)
    Miałam Champaca Blossom i zachwyciła mnie, ale w świecy kompletnie rozczarowała :(
    Miałam również kiedyś ten tusz Loreal i był najlepszy na świece, choć miałam wersję nie wodoodporną.
    Znam też żele OS, ale jakoś za nimi nie przepadam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tego tuszu z L'Oreala w oryginalnej wersji używam cały czas ;) Jest świetny :)

      Usuń
  29. Nic z tych produktów nie używałam.

    OdpowiedzUsuń
  30. Ładnie Ci poszło. Ja też mam mocne postanowienie wykanczania woskow:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Miałam wosk Paradise Spice i wiesz co.. mi pachniał jak herbata :D Raczej to dziwne, ale ja tak go odbierałam, bardzo go lubiłam :) Zaciekawiłaś mnie ty Sweet Garden Pea :)
    Denko ogólnie nieźle Ci poszło! :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Gratuluję że udało Ci się doprowadzić do denka tak dużo produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  33. właśnie zastanawiała się nad tuszem z l'oreal i chyba się skuszę na niego:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Ciekawa jestem tego serum do rzęs :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Żel do brwi mnie zaciekawił :) a ten eyeliner z catrice muszę dorwać :)
    Obserwuję!

    OdpowiedzUsuń
  36. Nie znam nic z Twoich zdenkowańców. Ale gratuluje zuzyc w kolorówce - u mnie idzie po mału

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy konstruktywny komentarz!