niedziela, 28 sierpnia 2016

ULUBIEŃCY SIERPNIA 2016 – DUŻO ULUBIEŃCÓW LATA!


Ulubieńcy sierpnia są dość nieszczęsnym tematem, bo w trakcie robienia zdjęć się rozchorowałam, ale ostatecznie udało mi się wykonać je na raty (#ciężkieżycieblogera). Wpis przygotowuję przebywając oczywiście w pozycji horyzontalnej, ale mam nadzieję, że nie wpłynie to na jego jakość ;) Dość marudzenia, pora przejść do sedna sprawy, czyli ulubieńców sierpnia, którzy nierozłącznie wiążą się z moim urlopem!

ULUBIEŃCY SIERPNIA





LOVELY CURLING PUMP UP MASCARA





Wspominałam Wam już o niej w poście dotyczącym 5 produktów do makijażu za +/- 10 zł, które polecam. Żeby nie być gołosłowną zarazem udowadniam, że rzeczywiście sama tej maskary używam ;) Zabrałam ją ze sobą nad nasze polskie morze i nie rozmazywała się ani nie kruszyła od wilgotnego powietrza i upalnych wizyt na plaży. Pięknie podkreślała rzęsy i je podkręcała, bardzo łatwo i szybko się ją aplikowało rano oraz dobrze zmywało pod koniec dnia. Czego więcej chcieć od tuszu za ok. 10 zł?



KOREKTOR MAYBELLINE AFFINITONE





Jest to dość specyficzny korektor, ponieważ ma bardziej postać wody niż tradycyjnego kremowego korektora, jest bardzo rzadki. Przez swoją specyficzną konsystencję potrafi niestety strasznie podkreślać wszelkie przesuszenia pod oczami, dlatego wydaje mi się być odpowiedni jedynie latem, gdy raczej skóra jest przetłuszczona, a nie przesuszona. Nie ryzykowałabym z nim jesienią czy zimą. Dlatego też zdecydowałam się na dość ciemny odcień 03 Sand, który okazał się być idealny do letniej opalenizny. Oczywiście używałam go jedynie pod oczy (+ czasem pod łuk brwiowy), raczej nie nadaje się do kamuflowania niedoskonałości. Jest bardzo leciutki, ale przy opaleniźnie cienie nie wymagają wielkiego krycia, więc nie sprawiał problemów. Jak dla mnie idealny lekki korektor na lato.



ESTEE LAUDER ADVANCED NIGHT REPAIR EYE SYNCHORNIZED COMPLEX II






Kremowy żel pod oczy, który nie należy do tanich. Udało mi się nabyć dwie miniaturki tego kremu, ponieważ byłam ciekawa jego działania, a nie chciałam ryzykować wyrzucenia dużej ilości pieniędzy w błoto. Krem ma konsystencję lekkiego żelu, który może sugerować słabe właściwości nawilżające. Jest to krem do skóry dojrzałej, której ja oczywiście nie posiadam (jestem raczej 30-). Stosuję go zaledwie od kilku tygodni, więc nie jestem jeszcze gotowa na pełną recenzję, ale muszę przyznać, że nawilża zdecydowanie lepiej od kremów pod oczy z drogeryjnych półek. Naprawdę pozytywnie mnie zaskoczył.




ORGANIQUE PEELING ETERNAL GOLD






Jest to mój ulubiony peeling, zdecydowanie najlepszy produkt z jakim miałam do czynienia. Pachnie obłędnie, słodko, luksusowo – mogłabym go wąchać godzinami! Jego zapach długo utrzymuje się na skórze. Jest to mocny zdzierak na bazie cukru, który ma dodatkowo bardzo mocne właściwości nawilżające i odżywcze. Pozostawia na skórze przyjemną tłustą warstwę, nie wymaga nałożenia balsamu. Nie zapycha skóry, nie podrażnia jej, jest wydajny. Uwielbiam!


BALEA ŻEL POD PRYSZNIC TROPICAL SUNSHINE





Żel pod prysznic o zapachu mango po prostu musi znaleźć się w ulubieńcach! Ten pachniał wyjątkowo – teoretycznie powinien być mieszanką zapachu mango i pomarańczy, ale w praktyce w trakcie kąpieli wyczuwam w nim również nutkę „chłodnego” melona. Uwielbiam zapach mango w kosmetykach, a ten naprawdę przypadł mi do gustu. Żel Balea ma bajeczne opakowanie i jaskrawozielony kolor, który umilał mi kąpiele w trakcie urlopu nad morzem. A to wszystko za mniej niż 3 zł ;)



THE BALM BAHAMA MAMA





O bronzerze Bahama Mama pisałam w poście porównującym oryginał The Balm z tańszym odpowiednikiem z AlliExpress za ok. 10 zł tutaj. Jak wiecie nie przepadam za tym bronzerem przez większość roku, ponieważ uważam, że ładnie prezentuje się jedynie na opalonej skórze. Na „białaskach” (czyli na mnie przez większość roku :P) wygląda po prostu niczym cegła. Ale jako, że złapałam latem trochę słońca, to bronzer pozwolił mi na cudowne podkreślenie opalenizny oraz ładne konturowanie twarzy. Bahama Mama będzie na pewno powracać w ulubieńcach w każde wakacje ;)



TOO FACED CHOCOLATE SOLEIL MEDIUM/DEEP





Miniatura czekoladowego bronzera od Too Faced. Pisałam o nim w zbiorczym poście porównującym wszystkie produkty marki Too Faced, które posiadam tutaj. Nie wiem jeszcze, jak będzie spisywał się na bladziochach, bowiem dołączył do mojej kolekcji już w trakcie letnich miesięcy, ale póki co uważam, że jest lepszy od Bahama Mama, ponieważ jest trwalszy i nie robi plam. I do tego oczywiście pachnie czekoladą! Ze względu na swój minirozmiar idealnie sprawdził się w mojej urlopowej kosmetyczce ;)




To już wszyscy ulubieńcy sierpnia. Jakie produkty sprawdziły się u Was?







66 komentarzy :

  1. jak to możliwe, że przez tyle lat miałam tyle kosmetyków, a jak patrzę na Twoich ulubieńców, to znam z nich raptem dwa:P?!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też lubię tę maskarę z Lovely i często do niej powracam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepszy tusz w tak niskiej cenie ;) A na promocji za 4,50 zł, to już w ogóle :D

      Usuń
  3. Uwielbiam Organique i kremy EL :) Too Faced mnie ciekawi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Krem pod oczy, peeling, żel i brązer TF też lubie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten bronzer z Too Faced prezentuje się bosko! <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam brązer Bahama Mama <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pałam do niego miłością jedynie latem :P

      Usuń
  7. Och ten krem pod oczy tez bym chetnie wypróbowała. A Too faced mnie nie zachwycił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krem pod oczy z każdym dniem spisuje się coraz lepiej :D

      Usuń
  8. tusz był dla mnie dość sredni ;/ korektor lubilam :) bahame mame uzywam od czasu do czasu i tez lubie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tusz jak poleży kilka dni, to jest lepszy ;)

      Usuń
  9. Tusz Lovely muszę nareszcie spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej na promocji w Rossku za 4,50 zł ;))

      Usuń
  10. Korektor na pewno wyląduje u mnie bo jestem go niesamowicie ciekawa :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Same perełki w Twoich ulubieńcach się znalazły :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przypomniałaś mi jak bardzo lubiłam maskarę z Lovely. Teraz mam ochotę do niej wrócić. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście nie zrujnuje portfela :D

      Usuń
  13. Ten tusz nas zaciekawił i konieczni musimy go wypróbować bo czas na nową maskarę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Znam tusz, korektor i peeling - i wszystkich polubiłam! Nie miałam już tej mascary z Lovely już bardzo dawno i chyba muszę sobie przypomnieć jej działanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również dawno jej nie miałam, a przynajmniej tak mi się wydaje :D

      Usuń
  15. korektor z Maybelline używam z dobre kilka lat i jestem z niego zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to dopiero pierwsze podejście ;)

      Usuń
  16. Tusz z Lovely jest także moim ulubieńcem :) Reszty kosmetyków nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  17. żółty tusz Lovely jest bezkonkurencyjny, muszę znowu go kupić

    OdpowiedzUsuń
  18. Odpowiedzi
    1. Ojej :/ Słyszałam kilka takich opinii, ale u mnie się nic nie dzieje ;)

      Usuń
  19. same wspaniałości widzę tu u Ciebie :D

    OdpowiedzUsuń
  20. nie miałam nic, ale ten tusz muszę w końcu wypróbować - wszędzie go chwalą :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Gdybym nie wygrała w rozdaniu blogowym mascary LOVELY CURLING PUMP UP , to pewnie nigdy bym po nią nie sięgnęła . nie mogłam uwierzyć, ze coś tak taniego może robić cuda z rzęsami. Teraz ją uwielbiam. Jestem bardzo napalona na kosmetyki ESTEE LAUDER

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tę maskarę namówiły mnie inne blogerki ;)

      Usuń
  22. Dla mnie to najgorszy tusz jaki miałam.

    OdpowiedzUsuń
  23. This is so inspiring! I love the post:)

    irenethayer.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Aż zatęskniłam za zapachem żelu Balea <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze mogę się nim napawać :D

      Usuń
  25. Mam ten tusz z lovely i bardzo polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  26. O tej masaże z Lovely słyszałam dużo dobrego, ale nie miałam jeszcze okazji wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  27. Z Twoich ulubieńcow znam tylko tusz z Lovely, który zresztą też lubię :) Bronzer z TooFaced to takie moje małe kosmetyczne marzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Z Twoich ulubieńcow znam tylko tusz z Lovely, który zresztą też lubię :) Bronzer z TooFaced to takie moje małe kosmetyczne marzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Tusz z Lovely też mogłabym określić mianem ulubieńca. I bardzo zaciekawił mnie peeling z Organique! ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Do moich ulubieńców na pierwszym miejscu mogę również wpisać maskarę z Lovely :) Rzęsy wspaniale wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Tusz Lovely to już klasyk, reszta produktów również godnych uwagi.
    Miłego dnia! :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy konstruktywny komentarz!