piątek, 1 września 2017

SŁYNNY TUSZ DO RZĘS WIBO GROWING LASHES – HIT CZY KIT?

Wibo growing lashes mascara, wibo stimulator mascara

Korzystając ze słynnej promocji w Rossmannie -49% na kolorówkę zaopatrzyłam się w porządną dawkę nieznanych mi wcześniej tuszy do rzęs. Swoje wybory oparłam głównie na opiniach znalezionych w internecie. Jednym z blogowych hitów, który cieszył się niemalże samymi pozytywnymi recenzjami, był tusz do rzęs Wibo Growing Lashes Stimulator Mascara. Jako, że kosztował niewiele, bo ok. 12 zł w cenie regularnej a w promocji dosłownie grosze, to wrzuciłam go do koszyka. Czy na pewno dobrze zrobiłam?

WIBO GROWING LASHES STIMULATOR MASCARA



OPAKOWANIE

Wibo growing lashes mascara, wibo stimulator mascara

Opakowanie tuszu nie jest jakoś szczególnie piękne. Wizualnie króluje w nim minimalizm, ale neonowy odcień robi swoje i przyciąga wzrok. Wykonanie określiłabym jako średnie, ale przyzwoite. Cena regularna maskary to ok. 12 zł/8 g. Jest ważna 6 mies. od otwarcia.

KOLOR/ZAPACH/SZCZOTECZKA

Wibo growing lashes mascara, wibo stimulator mascara

Maskara dostępna jest w kolorze czarnym. Ma typowy dla tanich tuszy chemiczny zapach. Szczoteczka jest silikonowa, ma wypustki o regularnym kształcie.

SKŁAD

Wibo growing lashes mascara, wibo stimulator mascara

Aqua, Paraffin Wax, Glyceryl Stearate, Synthetic Beeswax, Acacia Senegal Gum, Stearic Acid, Butylene Glycol, Oryza Sativa Cera, Palmitic Acid, Polybutene, Ozokerite, VP/Eicosene Copolymer, Hydrogenated Vegetable Oil, Copernicia Cerifera Cera, Aminomethyl Propanol, Stearyl Stearate, Phenoxyethanol, Propylparaben, Hydroxyethylcellulose, [+/-]: CI 77499.

MOJA OPINIA

Wibo growing lashes mascara, wibo stimulator mascara

Maskara Wibo Growing Lashes jak sama nazwa wskazuje, ma za zadanie stymulować wzrost rzęs. Nie mam zamiaru trzymać Was w niepewności, więc od razu dementuję - nie zauważyłam żadnego przyspieszenia wzrostu rzęs w trakcie użytkowania tuszu. W sumie nawet na to nie liczyłam. Miałam jednak nadzieję, że tusz porządnie wydłuży i pogrubi moje rzęsy, zgodnie z recenzjami, jakie czytałam na blogach. Już na samym wstępie nabrałam wątpliwości co do rodzaju szczoteczki – jest silikonowa, a ja preferuję tradycyjne szczoty. Mimo wszystko postanowiłam dać jej szansę, skoro daje tak cudowne efekty…

Wibo growing lashes mascara, wibo stimulator mascara

Już przy pierwszym użyciu tusz koszmarnie skleił moje rzęsy – a w zasadzie zamienił je w jedną grubą rzęsę-kołtun. Nie ukrywam, że mocno mnie to przeraziło, ale pomyślałam, że może tusz musi „poleżakować” trochę w kosmetycznym czyśćcu, by formuła lekko stężała. Niestety czas leciał, a jakie były tego efekty, każdy widzi:

Wibo growing lashes mascara, wibo stimulator mascara
Tusz wciąż skleja rzęsy i wywija je we wszystkie strony. Nie pomaga nawet wyczesywanie nadmiaru  produktu suchą szczoteczką. Jakby tego było mało, koszmarnie się osypuje. W ciągu dnia z każdą godziną coraz bardziej rozwija się u mnie „panda” pod oczami. Po przyjściu z pracy mam w zasadzie ok. 50% tego, co nałożyłam rano na rzęsy. Same rzęsy sterczą niczym smutne kikuty. Zwykłe przetarcie palcem po oku sprawia, że tusz „ulatnia” się niczym kamfora z dolnych rzęs. W zasadzie jedynym plusem tego tuszu jest łatwy demakijaż. Maskara wytrzymała ok. 2 miesiące, zanim całkiem zaschła.

PODSUMOWANIE

Wibo growing lashes mascara, wibo stimulator mascara

Niestety, ale „hit” blogosfery okazał się być w moim przypadku totalnym nieporozumieniem. Tusz obrzydliwie skleja rzęsy, osypuje się w ciągu dnia i sprawia, że nie możemy być pewni tego, jak rzęsy będą wyglądały po powrocie do domu. Zupełnie nie dogaduje się z moimi rzęsami. Jestem na „nie”, dla mnie to kit.




Mieliście ten tusz? Jakie polecacie?





94 komentarze :

  1. Nie miałam tuszu z Wibo chyba nigdy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie również zupełnie się nie sprawdził... Tragedia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam, że tylko u mnie tak wyszło ;)

      Usuń
  3. Nie miałam tego tuszu, ale szkoda, że się u Ciebie nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
  4. ten tusz był świent jak nie był sławny jak zaczął być opisywany tak i jakoś jego się pogorszyła.,,,,

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja go nawet nie próbowałam..

    OdpowiedzUsuń
  6. Tuszu nie znam i ogólnie mało kiedy sięgam po produkty Wibo, ale ostatnio kupiłam sypki puder bananowy, który absolutnie uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam go i nie będę mieć. Totalna klapa. :-/

    OdpowiedzUsuń
  8. Niby hit a nie pamiętam żebym o nim czytała, widzisz jak to jest czasami to co jest dla niektórych perełką dla innego może być bublem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest o nim głośno przed promkami w Rossmannie ;)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. No proszę, coraz więcej osób niezadowolonych ;)

      Usuń
  10. Tuszu nie miałam okazji jeszcze poznać i po Twojej recenzji zdecydowanie nie ciągnie mnie do niego. Sama szczoteczka wydaje mi się być fajna, ale ze słabą formułą nawet najlepsza szczoteczka nie da sobie rady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet takiej szczotki nie lubię ;)

      Usuń
  11. U mnie też ten "hit" się nie sprawdził :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba podchodzić z dystansem do tych wszystkich ochów i achów :P

      Usuń
  12. Nie miałam tego "hitu" ale szukam czegoś co wydłuży i podkręci moje rzęsy ale przy tym nie poskleja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli na pewno nie szukasz takiego tuszu :D

      Usuń
  13. W takim razie się wstrzymam z jego zakupem.
    Słyszałam o nim kiedyś.
    Nie kupię na pewno.
    Pozdrawiam piątkowo :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja lubiłam go do dolnych rzęs, bo ma małą szczoteczkę ;) Ale kupiłam tylko jedną sztukę i już do niego nie wróciłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do dolnych faktycznie wygodnie się go używało ;)

      Usuń
  15. Nie miałam go jeszcze, ale chyba nie prędko wymienię swój Clinique :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam nigdy tuszu od Clinique ;)

      Usuń
  16. Miałam go, ale w sumie dawno i nie pamiętam dokładnie jak się sprawdził :D Więc pewnie słabo/przeciętnie, na pewno dużo lepszy jest już ten z Lovely :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby był świetny, to pewnie byś pamiętała ;)

      Usuń
  17. Nie miałam, ale będę o nim pamiętała żeby unikać ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. tego nie miałam, ale miałam żółty który jest moim hitem :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kiedyś byłam z niego bardzo zadowolona, ale to było laaaata temu :D Dla mnie kitem jest So Couture...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie So Couture sprawdził się bardzo dobrze, jeśli chodzi o efekt na rzęsach, ale zmycie go wieczorem było katorgą :/

      Usuń
  20. Nawet o nim nie słyszałam, ale nie będę próbować. Kiedy stawiałam na tusze z Avonu, ale w pewnym momencie przestały mi pasować, więc skusiłam się na Maybelline i na razie jestem mu wierna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja stawiam zazwyczaj na tusze L'Oreal ;)

      Usuń
  21. Nie miałam okazji używać tego tuszu. Z moich faworytów serdecznie polecam Loreal So Couture i Miss Baby Roll.

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie miałam go i... już chyba się nie skuszę =) U mnie świetnie sprawdzał się taki zielono - żółty z Lovely i po ostatnich eksperymentach żałuję, że go zdradziłam =)

    OdpowiedzUsuń
  23. Miałam go dawno temu,ale nie powalił na kolana...nawet go jakoś mało pamiętam :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie miałam go nigdy, ale chyba z ciekawości czystej kiedyś wypróbuję, choć najbardziej na świecie lubię maskary Miss Sporty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Miss Sporty na razie testowałam jedną i była całkiem fajna :D

      Usuń
  25. ojej koszmarek, ale jak pięknie wygląda na tym zeszycie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, chociaż ładnie się komponuje ;)

      Usuń
  26. Fajna czerń i wydłużenie, ale nie znoszę, kiedy tusz skleja rzęsy i się kruszy...

    OdpowiedzUsuń
  27. Nigdy nie miałam tego tuszu, ale mam już swojego ulubieńca ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. U mnie niestety te tanie, polecane tusze się nie sprawdzają ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie ulegam szałom kosmetykowym i zawsze sięgam po sprawdzone maskary :)

    OdpowiedzUsuń
  30. U mnie był bardzo przeciętny mimo, że lubię takie szczoteczki i miałam spore oczekiwania.

    OdpowiedzUsuń
  31. uwielbiam go u mnie sprawuje sie cudownie:)

    OdpowiedzUsuń
  32. jakoś mnie nie kuszą takie tanie tusze i nie dlatego, że burżuj ze mnie, ale na 100% kupionych tanich tuszy moze 10% mnie bardzo pozytywnie zaskoczyła i są to dosłownie 2 tusze :D Eveline Celebrity i Lovely Pump czy jakos tam :) reszta nie nie ... :)

    OdpowiedzUsuń
  33. W sumie na zdjęciu źle nie jest - pamiętajmy, że to kosmetyk a nie cud świata ;p

    OdpowiedzUsuń
  34. Bardzo fajne zbliżenia na oko, mi ciągle nie wychodzą. Nie miałam tego tuszu, ale jakoś mnie nie ciągnie, tym bardziej po Twoich słowach :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też nigdy nie wychodziły, ale teraz siadam przy parapecie (dobre światło) i ustawiam przed sobą lusterko, by widzieć swój obraz w aparacie :P

      Usuń
  35. Nie miałam go, ale mnie nie kusi. Inny hit żółty lovely się u mnie nie sprawdził, więc i ten nie kusi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie się żółty sprawdził z kolei ;)

      Usuń
  36. Dość mizerny efekt, nie rozumiem tych zachwytów nad nim

    OdpowiedzUsuń
  37. Nie miałam tego tuszu, ale po Twojej recenzji chyba bym też nie chciała go mieć.

    OdpowiedzUsuń
  38. Miałam ten tusz i również nie byłam nim zachwycona.

    OdpowiedzUsuń
  39. W moim przypadku bardzo podobny efekt, niestety rowniez kit!

    OdpowiedzUsuń
  40. Miałam go kiedyś kupić z czystej ciekawości ale akurat nie było go w sklepie. Jak widać - całe szczęście ;)

    OdpowiedzUsuń
  41. Nie skuszę się na niego. W sumie nawet nie wiedziałam ze jest lubiany. A efekt na rzesach średni :(

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy konstruktywny komentarz!