2018/07/11

DOBRY WYBÓR NA LATO? THE BODY SHOP MASŁO MANGO


Praktycznie równo rok temu pisałam na blogu o maśle do ciała The Body Shop Papaya, a tego lata postawiłam na wersję Mango. Przypadek? Nie sądzę. Nie jest bowiem tajemnicą, że zaopatrzyłam się w mnóstwo produktów tej marki i miałam już okazję poznać wspomniane wyżej masło Papaya, masło Moringa, masło Satsuma, masło Chocomania, scrub Moringa, krem do rąk truskawkowy, grapefruitowy, shea i moringa, a w zapasie czekają jeszcze masełka: Strawberry, Coconut, British Rose, Fuji Green Tea, Shea oraz kremiki do rąk Mango i Satsuma. Przyznaję bez bicia, że z ich działaniem bywało różnie – jak więc sprawdziło się masło Mango?

THE BODY SHOP MANGO SOFTENING BODY BUTTER




Masło Mango zamknięte jest w charakterystycznym dla The Body Shop zakręcanym plastikowym słoiczku. Zaletą takiego rozwiązania jest to, że można wykorzystać produkt dosłownie do „ostatniej kropli”, nawet gdy jest gęsty i zbity, ale ma też jedną ogromną wadę – brak sreberka zabezpieczającego! Wystarczy odkręcić opakowanie, by mieć dostęp do produktu. Nie mamy więc pewności, czy nie był wcześniej otwierany. Pełnowymiarowa wersja, którą posiadam, ma 200 ml pojemności i należy ją zużyć w ciągu 12 miesięcy od otwarcia. Z doświadczenia wiem, że przy w miarę regularnym stosowaniu raz dziennie takie opakowanie wystarcza mi na około 3 miesiące użytkowania. Miniatury (50 ml) wystarczają mi zazwyczaj na 3-4 tygodnie.


Jeśli chodzi o skład masła Mango do The Body Shop, to warto zaznaczyć, że nie zawiera parafiny, na jego początku po wodzie znajdziemy, m.in. olej z ziaren mango, masło kakaowe, glicerynę czy olejek ze słodkich migdałów, ale dalej można zauważyć także silikony, fenoksyetanol, parabeny czy Disodium EDTA. Nie jest to więc najbardziej naturalny produkt na rynku.


Nie bez przyczyny we wstępie dzisiejszego wpisu wspominałam o zeszłorocznej recenzji masła Papaja. Mogłabym bowiem z czystym sumieniem zastosować metodę kopiuj/wklej i przekleić recenzję wersji Papaja do dzisiejszego wpisu na temat Mango. Ma ono bowiem identyczną gęstą, treściwą, zbitą, maślaną konsystencję, co zresztą widać na zdjęciach – zużyłam już około połowę opakowania i masło jest w stanie utrzymywać się „w pionie” w drugiej połowie. Takie konsystencje moja sucha skóra lubi najbardziej! Masło idealnie sprawdza się na przesuszenia i podrażnienia po depilacji – nawet następnego dnia gołym okiem można zauważyć, na które parte ciała masło zostało zaaplikowane, ponieważ skóra w tych miejscach ma zupełnie inną jakość, jest miękka, odżywiona, nawilżona i nie ma odstających mikro zadziorków. Działa na skórze przez 24h, nie muszę ponawiać aplikacji rano.


Tym co różni wersję Mango od Papai jest niestety zapach. Szczerze przyznam, że recenzowane dziś Mango ma u mnie w tej kategorii ogromnego minusa. Nie wyczuwam w nim bowiem obiecanego słodkiego mango, a mdłą brzoskwinię. Nie jest to najgorszy zapach na świecie, ale nie tego się spodziewałam – papaja była pod tym względem sto razy lepsza.


PODSUMOWANIE

The Body Shop Mango Softening Body Butter ze względu na treściwą i zbitą konsystencję powinno sprawdzić się u osób borykających się z przesuszeniem i podrażnieniem po depilacji, a także u osób z suchą skórą. Jego aplikacja sprawia, że skóra w dotyku jest bardziej miękka, odżywiona i komfortowa. Sporym minusem jest dla mnie jednak  jego zapach – nie przypomina soczystego tropikalnego mango, a ledwo dojrzałą brzoskwinię.









Mieliście już okazję poznać masła The Body Shop?










26 komentarzy :

  1. Jak mango to mango na nie mdła brzoskwinia ja bym się rozczarowała jako wielka fanka mango!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dużo produktów TBS udało Ci się poznać i jakie zapasy czekają jeszcze na odkrycie :D Ja masło papaja uwielbiam, a mango niezbyt mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ochoczo zaczęłam czytać i zapach mnie zawiódł. Mimo tego samo działanie mnie przekonuje:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam w innych wersjach zapachowych. Z działania byłam zadowolona, mimo, że za mazidłami do ciała nie przepadam :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam nigdy masła z BS, ale już czuje ten zapach :)
    Piękne zdjęcia!
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja to jestem wielką fanką ich masełek.


    www.natalia-i-jej-świat.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. One of my fav brands )

    https://elenabienvenido.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. No faktycznie z tym zapachem można się zawieść, bo czytając wpis już się cieszyłam, że zapewne pięknie pachnie mango, a tu lipton, choć najważniejsze, że działa :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam nigdy produktów tej marki i też jakoś szczególnie mnie do nich nie ciągnie. Na szczęście, bo portfel miałby kiepsko :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O! Trafiłaś tą recenzją idealnie ! Dzisiaj przechodziłam koło The Body Shop i myślałam żeby wstąpić i kupić balsam bo właśnie mi się kończy, ale chciałam wyczytać najpierw opinie, a tu proszę ;D Jutro idę i kupuję !

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam go i lubiłam:) Chociaż nie był o końca mój zapach.

    OdpowiedzUsuń
  12. Te masełka są cudowne, mam obecnie wersję Pinita Colada, ale już kończę właśnie to opakowanie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj, szkoda, że nici z pięknego mango :( Tego nie lubię właśnie w niektórych kosmetykach-producent obiecuje jakiś zapach, a tu kiszka...

    OdpowiedzUsuń
  14. ja bardzo lubię od nich masełka do ciała ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mango jest świetne. Wolę te miękkie, kremowe wersje maseł TBS od skawalonych, choć i te drugie często dają radę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Oczywiście, masła jak i inne kosmetyki z TBS znam dobrze, często tam bywam i kuszę się na różne pachnidła. ;) Masła są super, ale ja wolę lżejsze smarowidła i często kupuję balsamy. Jeśli chodzi o zapachy to na lato lubię Satsumę i Green Tea.

    OdpowiedzUsuń
  17. Liczyłam na to że będzie jak takie soczyste mango w zapachu.. szkoda!

    OdpowiedzUsuń
  18. szkoda że zapach klapa bo mialam nadzieje :(

    OdpowiedzUsuń
  19. Szkoda, że nie pachnie mango bo uwielbiam kosmetyki w tym zapachu, ale dobrze że przynajmniej sprawdza się w swojej roli. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja akurat lubie ich masla choc szkoda ze ten nie pachnie tak jak powinien hihihih, a co do formuly to latem raczej wybieram lzejsze lotiony do ciala :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie miałam jeszcze produktów TBS, muszę w końcu wypróbować :) ale skoro to mango tak ładnie nie pachnie to spróbuję papaje :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ty wypróbowałaś już tyle wersji, a ja jeszcze ani jednej! :O Chyba czas to zmienić!

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy konstruktywny komentarz!