2019/11/06

BOTANIC SKINFOOD BOGATY KREM POD OCZY Z GUARANĄ


Mam bzika na punkcie testowania pewnych grup kosmetyków – trzeba to w końcu powiedzieć otwarcie. Chodzi tutaj głównie o tusze do rzęs, korektory i kremy pod oczy. Skąd to się bierze? Pewnie spodziewaliście się odpowiedzi w stylu „nie mam pojęcia”, ale prawda jest taka, że doskonale zdaję sobie sprawę, skąd to się wzięło. Wszystko ma związek z moimi małymi, głęboko osadzonymi oczami i suchą skórą – to główne powody moich poszukiwań mascar, które maksymalnie wydłużą rzęsy, korektorów, które ukryją zasinienia oraz kremów, które nawilżą przesuszony obszar pod moimi oczami. W trakcie zakupów w Drogerii Natura sięgnęłam po Bogaty krem pod oczy Botanic SkinFood. Jak wypadł na mojej problematycznej skórze?

BOTANIC SKINFOOD BOGATY KREM POD OCZY Z GUARANĄ



Serię kosmetyków Botanic SkinFood pokazywałam Wam w tym wpisie. Produkty Botanic SkinFood mają naturalne składy i dostępne są jedynie w Drogerii Natura. Znajdziecie wśród nich, m.in. hydrolat lawendowy do skóry i włosów, peeling do twarzy z pestkami malin i eukaliptusem, kremy do twarzy, maseczki, odmładzającą esencję, herbaciany płyn micelarny czy oczyszczający żel do twarzy. A to wszystko w przystępnych cenach!

Bogaty krem pod oczy, który jest bohaterem dzisiejszego wpisu, nabyłam gdy tylko pojawił się na drogeryjnej półce. Skusiła mnie jego bogata konsystencja, dobry skład oraz świetny stosunek ceny do pojemności -  za 30 ml zapłacimy ok. 22 zł. Kosmetyk zapakowany jest w tekturowy kartonik, na którym znajdziemy wszystkie niezbędne informacje dotyczące jego przeznaczenia, składu oraz sposobu stosowania. Wszystko mamy więc podane dosłownie na tacy ;) Sam krem umieszczony został w słoiczku wykonanym z grubego ciemnego szkła, który chroni go przed negatywnym działaniem światła. Produkt należy zużyć w ciągu 6 mies. od otwarcia.


Bogaty krem pod oczy Botanic SkinFood jak sama nazwa wskazuje ma treściwą konsystencję, ale również jest bogaty w składniki odżywcze zwane potocznie superfood. Zgodnie z informacją zawartą na opakowaniu:

Receptura kremu jest wypełniona składnikami aktywnymi, które karmią skórę dobroczynnymi witaminami, minerałami i antyoksydantami. Dzięki temu niweluje oznaki zmęczenia i intensywnego trybu życia. Doskonale wygładza skórę, spowalnia procesy jej starzenia i zmniejsza opuchnięcia. Ekstrakty z konopi i nasion guarany łagodzą delikatną skórę wokół oczu i ją nawilżają. Olej ze słodkich migdałów oraz masło shea natłuszczają i uelastyczniają powierzchnię skóry.

Ogromnym plusem kosmetyków Botanic SkinFood jest rozpisywanie na opakowaniu poszczególnych składników produktów. Marka przyczynia się tym samym do edukacji i wzrostu świadomości konsumentów. Podążając tym tropem w Bogatym kremie pod oczy znajdziemy: czystą wodę, olej ze słodkich migdałów (nawilża, wygładza i wzmacnia naturalną barierę ochronną naskórka), masło shea (odżywia, zmiękcza oraz natłuszcza skórę), olej z awokado (regeneruje, odżywia i łagodzi), roślinną glicerynę (nawilża i wspomaga transport składników w głąb skóry), emulgatory z oliwy z oliwek (tworzą emulsję oraz pielęgnują skórę), mleczan sodu (zmiękcza i zapewnia właściwe pH kremu), alkohol cetylostearylowy (tzw. „dobry alkohol”, czyli emolient, który tworzy warstwę ochronną), ekstrakt z konopi (działa nawilżająco i łagodząco), esktrakt z nasion guarany (działa rewitalizująco, napinająco i przeciwobrzękowo, poprawia krążenie), gumę ksantanową (naturalny zagęstnik), antyoksydanty takie jak wit. C i E oraz emulgatory (spowalniają procesy starzenia i zapewniają trwałość kremu), konserwanty (zapobiegają namnażaniu się bakterii) oraz kompozycję zapachową. W sumie krem zawiera 98% naturalnych składników.




Nie wspomniałam jeszcze, że Bogaty krem pod oczy Botanic SkinFood przeznaczony jest do skóry suchej, wiotkiej i wrażliwej, czyli takiej jak moja ;) Można używać go zarówno w pielęgnacji dziennej jak i nocnej (a nawet trzeba, bo ma aż 30 ml pojemności – tyle co dwa zwykłe opakowania kremu pod oczy!). Kosmetyk jest dodatkowo zabezpieczony sreberkiem, by nie dostały się do niego niepowołane paluchy. A jeśli już mowa o paluchach – opakowanie w formie słoiczka ma swoje wady, ponieważ jest mniej higieniczne niż te w formie tubki. Przy tak gęstej konsystencji trudno jednak byłoby wyciskać ten krem z tubki. Kosmetyk ma naprawdę przyjemny lekko owocowy zapach i puszysto-kremową konsystencję. Łatwo aplikuje się na skórę, jedynie leciutko bieli, ale fajnie przywiera do skóry i nie migruje. Nawet po kilku godzinach od aplikacji skóra pod oczami pozostaje lekko lepka. Sama aplikuję go głównie na noc, grubszą warstwą, ponieważ nie do końca sprawdza mi się pod makijaż – niektóre korektory pod oczy potrafią się na nim rozwarstwiać.

Po użyciu kremu skóra jest w dotyku miękka i napięta, przy dłuższym stosowaniu cienie pod oczami są odrobinę jaśniejsze, zaobserwowałam również zmniejszenie porannej opuchlizny. Widocznie wyczuwalny jest wzrost nawilżenia i odżywienia obszaru pod oczami. Ważne, że przy całej swojej treściwości krem nie zapycha delikatnej skóry. Dla niewymagającej skóry będzie prawdziwą petardą, jednak dla mojego „sucharka” w okresie grzewczym swoim działaniem „ciut” niedomaga – brakuje mi rano poczucia, że coś jeszcze „siedzi” na skórze, że została jeszcze choć jedna cieniutka warstewka, która chroni moją skórę przed ogrzewaniem.


Podsumowując: jestem bardzo zadowolona z działania Bogatego kremu pod oczy Botanic SkinFood, który posiada praktycznie same zalety: jest tani, dostępny w drogerii, ma dobry skład, bogatą konsystencję, odpowiednio nawilża, odżywia i napina skórę oraz zmniejsza opuchliznę. Z punktu widzenia mojej bardzo przesuszonej skóry pod oczami ma tylko jeden mały minusik – nie pozostawia rano delikatnej warstewki na skórze, która chroniłaby ją przed zgubnym wpływem ogrzewania. Można więc rzec, że sprawdził się u mnie w 95%, a to oznacza, że jest to produkt bliski ideału!








Stosujecie regularnie kremy pod oczy?







22 komentarze :

  1. Nie znam jeszcze tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój aktualny krem pod oczy się kończy, a tym mnie mega zainteresowałaś :) Na pewno wypróbuję!

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie właśnie ten krem stał się ideałem i obecnie męczę już drugie opakowanie 😉

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawi mnie ta seria, aż chyba pokuszę się o zamówienie :) W sumie to krem pod oczy mi się kończy, więc może to jest najlepszy moment :)

    OdpowiedzUsuń
  5. aktualnie stosuje masełko kawowe i szybko go nie wykończę, ale sobei zapisze ten kremik. Co jak co, ale krem pod oczy musi być!

    OdpowiedzUsuń
  6. Markę tę widuję na blogach, nie znam osobiście :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie stosuję w ogóle kremów pod oczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie z regularnością stosowania kremów pod oczy bywa różnie, ale czas to zmienić. Zainteresował mnie ten kremik.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobry krem pod oczy to podstawa :). Spodziewałam się, że dobrze wypadnie. Miałam kilka produktów tej marki i wszystkie miło wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo zainteresował mnie ten krem, mam nadzieję, że uda mi się go wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kremy pod oczy też testuję w sporych ilościach ;p bardzo mi się podoba to, że właśnie na opakowaniach jest wszystko rozpisane, akurat tego kremu nie miałam, ale serię już poznałam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja również uwielbiam testować kremy pod oczy, ale tego akurat nie znam -chętnie poznam ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Polubiłam tę serię. Wprawdzie od kremów pod oczy mam wielkie oczekiwania, ale ten mógłby im sprostać :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zaciekawiła mnie ta seria i ten krem 😉

    OdpowiedzUsuń
  15. Może kiedyś z ciekawości się na niego skuszę :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy konstruktywny komentarz!