10/14/2021

KULTOWY KREM POD OCZY CLINIQUE ALL ABOUT EYES – CZY WART SWOJEJ CENY?

 


Od wieków nie publikowałam na blogu klasycznej recenzji, więc najwyższa pora nadrobić to niedopatrzenie. Na tapet wzięłam tym razem kosmetyk kultowy, który pamiętam jeszcze z początków urodowego YouTuba w Polsce, czyli krem pod oczy Clinique All About Eyes. Jak po latach sprawdził się u mnie pielęgnacyjny hit youtuberek?


CLINIQUE ALL ABOUT EYES



Na początku muszę wspomnieć, że miałam już okazję poznać bogatszą wersję kremu, czyli Clinique All About Eyes Rich. Pod nazwą kremu podlinkowałam jego recenzję, więc śmiało możecie tam zajrzeć. Jednocześnie pozwolę sobie w dzisiejszej recenzji robić porównawcze wtręty dotyczące obu wersji. Jeśli chodzi o opakowanie, to niewiele się różni – papierowe opakowanie ma delikatny pistacjowy kolor i jest tego samego rozmiaru. Jedyną różnicę w przypadku bogatszej wersji stanowi słowo „rich” zamieszczone na froncie kartonika, więc łatwo jest się pomylić w momencie zakupu.


Krem zamknięty jest w plastikowym słoiczku o brzoskwiniowym odcieniu. Dodatkowe zabezpieczenie stanowi biały krążek usytuowany wewnątrz słoiczka, między jego brzegiem a nakrętką. Ogranicza on ewentualne przemieszczenie się kremu. Konsystencja kosmetyku jest kremowa, a w zasadzie niemalże „budyniowa” – jest dosyć zwarta i zachowuje wszelkie odbite kształty, np. wgłębienia po wpychanych doń paluchach. Miło mnie zaskoczyła, ponieważ obawiałam się o to, że produkt będzie lekki i żelowy, a jest naprawdę treściwy (choć oczywiście mniej zbity niż bogatsza wersja „rich”). Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób konieczność wkładania palców do opakowania może okazać się ze względów czysto higienicznych kwestią nie do przeskoczenia.



Krem Clinique All About Eyes nie wyróżnia się jakoś szczególnie ani pod względem zapachu, ani koloru – jest neutralny. Na początku składu znajdziemy silikony i emolienty, które nie są pochodzenia naturalnego. Niemniej w kremie znajdują się również substancje aktywne takie jak ekstrakt z korzenia morwy, kofeina, oliwa z oliwek, ekstrakt z zielonej herbaty, cholesterol, witamina E, kwas linolowy, sacharoza czy ceramidy. Nieco gorzej na tym tle wypada obecność takich składników jak wazelina czy konserwant Disodium EDTA. W żadnym wypadku nie jest to więc naturalny krem pod oczy.

Cyclopentasiloxane, Water\Aqua\Eau, Isostearyl Palmitate, Polyethylene, Butylene Glycol, Polysilicone-11, Ethylene/Acrylic Acid Copolymer, Morus Bombycis (Mulberry) Root Extract, Caffeine, Phytosphingosine, Triticum Vulgare (Wheat Bran) Extract, Scutellaria Baicalensis Root Extract, Whey Protein\Lactis Protein\Proteine Du Petit-Lait, Olea Europaea (Olive) Fruit Extract, Camellia Sinensis (Green Tea) Leaf Extract, Cholesterol, Linoleic Acid, Tocopheryl Acetate, Magnesium Ascorbyl Phosphate, Pyridoxine Dipalmitate, Sucrose, Glycerin, Dimethicone, Glyceryl Laurate, Peg/Ppg-18/18 Dimethicone, Quaternium-18 Bentonite, Petrolatum, Cetyl Peg/Ppg-10/1 Dimethicone, Propylene Carbonate, Sodium Chloride, Disodium EDTA, Sodium Sulfite, Sodium Metabisulfite, Iron Oxides (Ci 77491, Ci 77492, Ci 77499).


Jeśli chodzi o obietnice producenta, to krem Clinique All About Eyes określony został mianem lekkiego kremu pod oczy, który ma zmniejszać widoczność opuchnięć, cieni i drobnych linii. Kremowo-żelowa formuła sprawia, że makijaż oczu dłużej się utrzymuje. Do stosowania rano i wieczorem, pod oczy i na powieki. Przetestowany okulistycznie.

Tak jak wspominałam wcześniej Clinique All Abou Eyes ma kremową konsystencję, dzięki której przyjemnie aplikuje się na skórę. Krem stosuję codziennie rano pod makijaż i niestety „gryzł się” z zastygającym korektorem pod oczy, który się na nim warzył. Jednak gdy zmieniłam korektor na bardziej lekki i rozświetlający, problem zniknął. Należy jednak wziąć pod uwagę, że nie z każdym produktem do makijażu musi się polubić.


W trakcie dnia krem nie migruje do oczu, nie podrażnia ich i nie powoduje uczucia łzawienia. Szybko przynosi ukojenie przesuszonej skórze i pozostawia na niej przyjemną ochronną powłoczkę (to zapewne silikony). Nie roluje się i nie zapycha skóry. Odnośnie czasu wchłaniania plasuje się mniej więcej pośrodku skali – nie znika ekspresowo, ale też nie trzeba czekać nie wiadomo ile, żeby nałożyć makijaż. Ogólnie jestem zadowolona z działania kremu, ponieważ spełnia swoją rolę – nawilża skórę i sprawia, że pozostaje w pozytywny sposób napięta (elastyczna). Nie zauważyłam wpływu na cienie pod oczami, ale przed stosowaniem kremu również nie miałam zbyt wielkich „podkówek”. 

Jaka jest więc różnica między wersją All About Eyes i All About Eyes Rich? Ta druga pod względem konsystencji jest zdecydowanie „cięższa”, nadaje się jedyne do stosowania na noc, a na początku składu ma masło shea, więc jest bardziej odżywcza. Natomiast klasyczny All About Eyes dobrze nawilża skórę i współgra z niektórymi produktami do makijażu, a więc można go stosować na dzień.

Czy warto więc zainwestować w niego ok. 180 zł? Z jednej strony krem Clinique All About Eyes naprawdę spełnia swoje zadanie, ale z drugiej nie współpracuje ze wszystkimi produktami do makijażu. Nie robi też niczego nadzwyczajnego, czego nie robiłyby kremy z drogeryjnej półki. Decyzję o jego zakupie pozostawiam więc Wam 😉




Stosujecie kremy pod oczy?




11 komentarzy:

  1. Bez kremu pod oczy nie mogę żyć od dobrych kilku lat, ale na ten egzemplarz mnie nie kusi. Znam tańsze produkty z przyjemniejszym składem 😉

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam duże wymagania w tym temacie, tego kremu nawet nie znałam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tego produktu nie znałam, ale cena wydaje mi się być trochę wygórowana ;p
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja go lubię ;) i mam w sumie ochotę na wersję Rich na noc.

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam markę, ale nie produktu. Myślę, że jest wiele lepsztch kosmetyków za nizsza cenę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. mamy ten sam szablon (:
    co do kremiku, nie wiesz czy mogą stosować go przyszłe mamy?
    OBSERWUJĘ I ZAPRASZAM.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwszy raz słyszę o tym kremie i jakoś mnie nie kusi 😀

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie pewnie by się nie sprawdził, już prędzej ta druga wersja z masłem shea. Ogólnie wolę tańsze kremy z naturalnym, bogatszym składem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Już dawno nie miałam nic z Clinique, ale no jednak cena dla mnie zbyt wygórowana :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bałabym się go wypróbować właśnie przez wzgląd na to, że nie że wszystkimi korektorami współpracuje

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy konstruktywny komentarz!

Copyright © MAKE-UP FULL OF COLORS , Blogger