środa, 3 lutego 2016

DENKO-GIGANT STYCZEŃ 2016 – DALEJ WYRZUCAM KOLORÓWKĘ!


Witajcie! Ilość śmieci w mojej szufladzie przekroczyła wszelkie możliwe normy ekologiczne, a to oznacza, że najwyższy czas na pierwsze denko z 2016 r. ;) W styczniowe weekendy miałam natchnienie do robienia generalnych porządków, dzięki czemu odkopałam wiele kosmetyków do makijażu, których już od dawna nie używam i nie ma sensu, by dalej zalegały gdzieś na dnie szuflady, więc w dzisiejszym denku się ich ostatecznie pozbywam!


DENKO STYCZEŃ 2016



1. ŻEL POD PRYSZNIC BEBEAUTY MALINA I WANILIA – kolejny żel z tej serii, który tradycyjnie używam do mycia rąk. Generalnie bardzo je lubię za nieziemskie zapachy, ale niestety ten mnie rozczarował. Nie był tak intensywny jak pozostałe, wyczuwalna była jedynie lekka „jogurtowa” nuta. Bez szału. Zawiera SLS. Tego zapachu NIE KUPIĘ PONOWNIE. Polecam wersję pistacjowe lody i kokos z melonem.


2. KOLAGENOWE PŁATKI POD OCZY Z KWASEM HIALURONOWYM – otrzymałam je jako gratis do zamówienia, nie mają podanej nazwy marki ani daty ważności, jednak podejrzewam, że są to płatki PRESTIGE. Trzymałam je w szufladzie, a mimo wszystko, gdy je otworzyłam, były mega lodowate, idealne do nałożenia pod oczy. Płatki są dosyć grube, galaretowate, ale dobrze trzymają się pod oczami (nie należy ich przesuwać po nałożeniu, bo zaczną spadać). Były bardzo mokre, fajnie nawilżyły okolicę pod oczami. Niestety trzeba w nich siedzieć nieruchomo, a tego nie lubię, więc MOŻE KUPIĘ.


3. BIELENDA ENERGIZUJĄCA MASECZKA DODAJĄCA BLASKU – poza tym, że „rozświetlające mikropigmenty” można zauważyć na twarzy w postaci drobniutkiego brokatu, to maska naprawdę dobrze wpływa na skórę, która staje się po niej nawilżona, miękka, bardziej żywa. Coś jak po podkładzie Rimmel Wake Me Up ;) Jak nie cierpię tego typu jednorazowych maseczek, tak tę KUPIĘ PONOWNIE.


4. KREM DO RĄK BALEA MAKADAMIA – niestety nie wchłaniał się dobrze, nie nadawał się również do torebki, bo po aplikacji dłonie świeciły się i długo pozostawały śliskie. Jeśli chodzi o pielęgnację dłoni, to spisywał się dobrze, choć szału nie było. Nadawał się jedynie na noc, ale nie zimą. MOŻE KUPIĘ PONOWNIE.


5. FLOSLEK BIO-OCHRONNY KREM ZIMOWY – no właśnie: ochronny. Nie nadaje się kompletnie do jakiejkolwiek pielęgnacji dłoni, ponieważ przeznaczony jest zapewne do nakładania na dłonie w trakcie wyjazdu na narty/wyjścia na sanki, bo ma chronić dłonie przed mrozem. W ogóle nie pielęgnuje, to sam „tłuszcz”. Dłonie świecą się po nim, jakby były nawoskowane. NIE KUPIĘ PONOWNIE.


6. YVES ROCHER PRÓBKA ŻELU POD PRYSZNIC O ZAPACHU BZU – uwielbiam zapach kwiatu bzu, ten żel miał bardzo podobną nutę zapachową, ale jednak przy dłuższym używaniu wyczuwało się sztuczność. Bardzo przesuszał skórę i miał w składzie slski. NIE KUPIĘ.

7. YVES ROCHER PRÓBKA ŻELU POD PRYSZNIC O ZAPACHU KWIATU WIŚNI – zapach nie porywał, był sztuczny, żel przesuszał i miał w składzie slski. NIE KUPIĘ.


8.BALEA PŁATKI DO DEMAKIJAŻU WODOODPORNEGO – 50 ultracienkich płatków nasączonych specjalnym płynem do demakijażu. Niestety nie domywały mojego makijażu oczu, a poza tym grawitacja nie oszczędza tego produktu – płatki znajdujące się na górze są niemal suche, a te na dole najbardziej mokre. Próbowałam zużyć je nasączając dodatkowo płynem dwufazowym, ale niestety były zbyt „śliskie” i jedynie rozmazywały makijaż. Wyrzuciłam do kosza. NIE KUPIĘ PONOWNIE, jak dla mnie bubel.


9. PŁYN DWUFAZOWY YVES ROCHER PURBLEUET – jak na razie najlepsza dwufaza jaką miałam, pojawiła się w ulubieńcach 2015 roku. Świetnie domywa makijaż bez tarcia, jej wydajność też jest nienajgorsza. Często można dorwać ją na różnych promocjach, więc cena również niestraszna. KUPIĘ PONOWNIE.


10. SYLVECO LIPOWY PŁYN MICELARNY – kolejny hit mojej pielęgnacji! Był w ulubieńcach 2015 roku. Bardzo polubiłam ten micel i choć już wiem, że Bioderma jest skuteczniejsza w demakijażu oczu, to jednak patrząc na naturalny skład płynu Sylveco, uczucie nawilżenia jakie daje oraz cenę nadal pozostaję jego wierną fanką! KUPIĘ PONOWNIE.


11. FARMONA SWEET SECRET PIERNIKOWY BALSAM DO CIAŁA – pojawił się już w ulubieńcach grudnia. Ma intensywny piernikowy zapach, który idealnie nadaje się do przedświątecznej pielęgnacji ciała. Niestety pod koniec stycznia już trochę mnie męczył swoją monotonią. Mimo wszystko pod koniec roku zapewne KUPIĘ PONOWNIE, bo dobrze zmiękczał skórę.


12. MOKOSH OLEJ JOJOBA – uwielbiam olej jojoba, bo świetnie wpływa na stan mojej skóry. Również i ten od Mokosh cudownie odżywiał skórę, koił ją i zmniejszał zaczerwienienia. Niestety butelka tego olejku była tragiczna – pipeta i nakrętka nie tworzyły jednego elementu, w trakcie użytkowania olej przeciekał, a pipeta odpadała od nakrętki. Dlatego NIE KUPIĘ PONOWNIE.


13. AA PODKŁAD ROZŚWIETLAJĄCY LUMI – odcień tego podkładu, który znalazłam prawdopodobnie w joyboxie chyba nigdy nie będzie dla mnie odpowiedni… Poza tym podkład nie ma nic wspólnego z efektem rozświetlenia, jaki daje np. Rimmel Wake Me Up. Po nałożeniu podkładu LUMI na twarz zamieniam ją po prostu w świecącą tłustą żarówkę. Bleee… Do kosza! NIE KUPIĘ.

14. GARNIER BB CREAM MIRACLE SKIN PERFECTOR – oczywiście ten badziew nie ma niczego wspólnego z prawdziwymi azjatyckimi kremami bb. Jest potwornie pomarańczowy (kolor light!), świeci się na twarzy jak psu…, znika wkrótce po nałożeniu a do tego zapycha. BUBEL. NIE KUPIĘ PONOWNIE.


15 i 16. ESSENCE METAL GLAM EYESHADOW 07 i 08 – nie wiem, co mnie skusiło do zakupu tych cieni… Sam brokat i nic poza tym, bo pigmentacja jest beznadziejna i cień nie nabiera się nawet na palec… NIE KUPIĘ PONOWNIE.


17. RIMMEL PUDER STAY MATTE – blogowy klasyk w odcieniu transparentnym, który kiedyś się u mnie sprawdzał, ale obecnie po kilku miesiącach leżakowania w kufrze strasznie się „zbrylił” i po prostu chyba nie nabiera się na pędzel, albo nie działa. Mam cerę normalną, ale obecnie nie matuje jej wcale. A tak poza tym – żeby od leżenia w toaletce pękło wieczko? :/ No bez przesady! NIE KUPIĘ PONOWNIE.


18. BEBEAUTY SATYNOWY CIEŃ W KREMIE – nic szczególnego, tyłka nie urwało. NIE KUPIĘ PONOWNIE.

19. BAZA POD CIENIE MIYO EYE DO! – bardzo przyjemna baza, nałożona cieniusieńką warstwą bez problemu utrzymywała cienie na mojej tłustej powiece, a poza tym kosztowała jakieś 10 zł w sklepie internetowym. Polecam i KUPIĘ PONOWNIE.


20. PIRAMIDKA PYŁKÓW Z SHINYBOX – nie używam obecnie pyłków, więc lądują w koszu praktycznie nieużywane. NIE KUPIĘ.

21. PIRAMIDKA CIENI W KULKACH SHINY BOX – serio? Po co cienie w kulkach? Nie używałam i NIE KUPIĘ.


22. MAYBELLINE BROW DRAMA – medium brown okazał się być moim idealnym odcieniem. Bardzo polubiłam ten żel do brwi, bo nie nadawał im nachalnego koloru, a trzymał włoski w ryzach cały dzień nie sklejając ich. Z pozoru dziwna okrągła szczoteczka okazała się być bardzo praktyczna. KUPIĘ PONOWNIE.

23. BELL MULTI MINERAL ANTI-AGE CONCEALER – obecnie mój ulubiony korektor pod oczy. Choć nie ma mocnego krycia, to ładnie rozświetla okolicę pod oczami, trzyma się cały dzień bez wchodzenia w zmarszczki i bez poprawek (oczywiście należy zaraz po aplikacji go przypudrować!). Póki co z musu mój ideał ;) Do tego kosztuje jakieś 10 zł w Biedronce. KUPIŁAM PONOWNIE.


24. RIMMEL RÓŻ W KREMIE STAY BLUSHED! – w ostatnim denku pojawiły się dwa inne róże w kremie i teraz dołącza do nich ostatni. Podobnie jak poprzednio – po prostu nie polubiłam sposobu aplikacji róży w kremie, nie chce mi się nakładać ich przed pudrem. NIE KUPIĘ.


25. AVON NATURALS BALSAM Z WOSKIEM PSZCZELIM – kolejny produkt, który kiedyś lubiłam, ale mi się znudził. Słoiczek balsamu jest mniejszy od tego z Tissane, a więc też ciężej się go wydobywa. Na zimę jest zbyt słaby. NIE KUPIĘ PONOWNIE.

26. CIEŃ SENSIQUE DIAMOND SHINE 102 – nie podoba mi się obecnie połyskujące wykończenie tych cieni, więc sukcesywnie wyrzucam. NIE KUPIĘ PONOWNIE.


27. LAKIER DO PAZNOKCI AVON COLORTREND – nie znalazłam dla niego zastosowania. Wyrzucam. NIE KUPIĘ.

28. LAKIER DO PAZNOKCI ASTOR QUICK’N GO! 45 SEC – bardzo lubię lakiery z tej serii. Naprawdę schną błyskawicznie, mają ładne odcienie i są trwałe. Ten się już rozwarstwił ze starości, więc wyrzucam. MOŻE KUPIĘ.

29. LAKIER DO PAZNOKCI ASTOR PRO MANICURE – przeleżał chyba lata zapomniany w szufladzie. Nie pamiętam, jak się sprawował. NIE KUPIĘ.

30.LAKIER DO PAZNOKCI EVELINE MINI MAX – pamiętam, że ten kolor się u mnie nie sprawdził. NIE KUPIĘ.


31, 32 i 33. SENSIQUE GLAMOUR PALETTE 102 I 104 – kiedyś bardzo je lubiłam, ale obecnie w dobie dostępności palet The Balm, Sleek czy MUR na pewno mi się nie przydadzą. NIE KUPIĘ PONOWNIE.


34. MISS SPORTY MINI-ME EYE LINER – konturówka w białym odcieniu, która za bardzo odznaczała się na mojej linii wodnej. NIE KUPIĘ PONOWNIE.

35. KOLEJNA WARSTWA PILNICZKA DO PAZNOKCI Z NATURY – jak w poprzednim denku. NIE KUPIĘ, choć przede mną jeszcze 4 warstwy…

36. PŁATKI CAREA Z BIEDRONKI – tradycyjnie fioletowe płatki z Biedronki. Uwielbiam :) KUPIŁAM PONOWNIE.


37. WOSK YANKEE CANDLE TRANQUIL – jeden z największych woskowych niewypałów. W sumie śmierdział wszystkim po trochę, chciałam go wyrzucić, bo powodował straszny ból głowy. Na pewno nie koił nerwów. Stanowczo go Wam odradzam. NIE KUPIĘ.


No i dobrnęliśmy do końca jakimś cudem ;) Mieliście któryś z tych produktów?



72 komentarze :

  1. Widzę, że porządnie zabrałaś się za przegląd kolorówki.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja lubię ten malinowy żel, ale pistacjowy wygrywa :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Parę rzeczy znam, zapach tego wielkiego biedronkowego żelu malinowego kojarzył mi się raczej z gumą balonową niż z malinami :/
    Krem BB z Garniera też mam, lecz w kolorze "bardzo jasnym" i czasem wygląda fajnie, a czasem jest mega pomarańczowy i się ściera :(
    Lecz korektor Bell Multi Mineral bardzo mi się podoba, lecz ja potrzebuję mocniejszego krycia ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. płyn sylveco również trafił do mich ulubieńców - uwielbiam go jak i wszystkie produkty marki ;-)
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  5. spore denko :) Na razie jeszcze niczego z tych kosmetyków nie miałam, ale w zapasach czeka micel z Sylveco :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam Twoich ulubieńców ;] Klikniesz u mnie w link ?:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobrze ze nie magazynu jesz produktów które Ci się nie przydadzą :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ładny przegląd ;) też powinnam zrobić podobny :( A ten duży żel mam karmelowy i bardzo go lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Poza lakierem Eveline MiniMax (u mnie całkiem dobrze się spisywał, z tym że kolor fuksjowy), tych kosmetyków nie znam.....

    OdpowiedzUsuń
  10. Też uważam, że żele pod prysznic z YR to buble - okropnie przesuszają, zauważyłam to po kilku dniach codziennego używania. Puder Stay Matte z Rimmela to najgorszy puder, z jakim miałam do czynienia. Jeśli chodzi o piernikowy balsam do ciała, muszę go kupić, bo miałam inną wersję zapachową i byłam bardzo zadowolona:).

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda, ze większość produktów się nie sprawdziło. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Sporo tych rzeczy, porządki naprawdę musiały być duże ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. Pięknie podane to Twoje denko ! :) Co do żeli YR widzę mamy podobne odczucia - ostatnio też pisałam, że to niezłe bubelki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zgadzam się w 100% te cienie z Essence są tragiczne :/

    OdpowiedzUsuń
  15. Naprawdę duże denko. Również nie lubię większości produktów. Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  16. No pokaźnie :). Widzę, ze to denko miałaś raczej na NIE. Bywa ;) Mnie ten sylveco lipowy wybitnie nie odpowiadał.

    OdpowiedzUsuń
  17. Miałam balsam do ciała o zapachu bzu od YR, był bardzo mocny.

    OdpowiedzUsuń
  18. W moim styczniowym denku też pojawi się kilka wyrzutków z kolorówki :) Micel Sylveco też polubiłam. Cienie w kulkach z Shinyboxa nawet polubiłam, ale wkurza mnie sposób ich aplikacji...

    OdpowiedzUsuń
  19. Denko niezłe, ale porządki w kolorówce widzę mega dokładne ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. O ja, nie miałam nic z tych rzeczy! meeega dużo :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Faktycznie sporo udało Ci się pozbyć :) U mnie puder Stay Matte Rimmela też się nie sprawdza, bardzo słabo matuje :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Też muszę się wziąć za przegląd kolorówki;) Większości zdenkowanych produktów nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  23. dwufazówkę z YR też bardzo lubię, o czym chyba już kiedyś u Ciebie pisałam:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Gratuluję zużyć:)
    Jestem bardzo ciekawa płynu micelarnego z Sylveco i chętnie go przetestuje;)

    OdpowiedzUsuń
  25. ja cienie wywaliłam także te co mi nie slużyły:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Miałam ten płynicetarny ze sylveco i bardzo brzypadl mi do gustu. 😘

    OdpowiedzUsuń
  27. Wyczyściłaś porządnie szafkę z kolorówką :D A tak na serio, pyłki z Shiny mam zablokowane, nie mogę je otworzyć, ale liczę, że z czasem się poluzują :D Natomiast cienie w kulkach pozytywnie mnie zaskoczyły, uwielbiam je za dobrą pigmetację i świetną trwałość, wytrzymują przez calutki dzień, od 7 rano do 23, bez ścierania, rolowania i blaknięcia, dobrze się blendują. Jakościowo są rewelacyjne, gorzej z podaniem w formie wieżyczki, pojemniczki są dosyć płytkie i za każdym razem po jednej kuleczce tracę.
    Też zauważyłam problem w pipetach olejów Mokosh, nie wiem, dlaczego są tak badziewnie zrobione, ale skutecznie zniechęcają do stosowania. Piernikowy balsam, jak i całą tą linię Farmony UWIELBIAM ♥ Co za zapach, i działanie też świetne, a jeśli lubisz zapach szarlotki z bitą śmietaną, koniecznie wypróbuj tę linię Farmony - balsam, żel, krem do rąk - boskie ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli to faktycznie pachnie szarlotką, to koniecznie muszę wypróbować :D

      Usuń
  28. wow, sporo tego :) mnie by zabrakło miejsca gdybym trzymała wszystko do projektu denko :D mam ten korektor z Bell i tak średnio się u mnie sprawdza - mało kryje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście mam pojemną szufladę w komodzie :D

      Usuń
  29. Nazbierało się :)
    Jedyne co z tego znam to Garnier BB i jestem z niego zadowolona! :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Mi niestety zużycia nie idą-więcej kupuję i rozpoczynam niż kończę :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba i tak więcej kupuję, niż zużywam :P

      Usuń
  31. Wow, faktycznie końca nie widać :) miałam ten krem z balea i całkiem go polubiłam :) szkoda, że nie mam dostępu do tych kosmetyków na co dzień :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tego żałuję :P Zostaje jedynie internet i podróż do Niemiec ;)

      Usuń
  32. Wieczko w pudrze Rimmel zawsze pęka, ale uwielbiam go :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Spore to denko. Faktycznie pozbywasz się sporej ilości kolorówki:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Jakie duże denko! Płyn micelarny Sylveco koniecznie muszę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  35. ojojojjjjj tyle niewypałów... z mokosh zaczęłam Olej Lniany też już jak sdostałam był przeciekający... no cóż. Żele pod prysznic z YR lubię

    OdpowiedzUsuń
  36. też zużyłam plyn lipowy :) jest super!!!

    OdpowiedzUsuń
  37. Ojj..jak tu u Ciebie czerwono :-) U mnie w rozdaniu jest baza pod ciebie Gosha..więc może się skusisz ;-) Zaciekawiłaś mnie produktem do brwi z Maybelline, akurat szukam czegoś dobrego do ich utrwalenia :-)

    OdpowiedzUsuń
  38. tez mialam taki sam problem z rimmel stay matte ... teraz mam nastepne opakowanie i jest lepsze

    OdpowiedzUsuń
  39. mega duże denko :D mam ochote wypróbować tą maseczke z bielendy

    OdpowiedzUsuń
  40. Produkt z Sylveco wydaje się być naprawdę super! :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja ten żel z Bebeauty mam i uważam że jest spoko :) No ale nie mam porównania do innych

    OdpowiedzUsuń
  42. Żele z YR niestety nie są najlepsze, wysuszają potwornie skórę.

    OdpowiedzUsuń
  43. Spore porządki w kosmetykach. Ja się też zabrałam za moje kosmetyki. Ale powoli, od grudnia je przeglądam i zużywam.

    OdpowiedzUsuń
  44. Spore denko, ale znam tylko kilka produktów, głównie z kolorówki i mam o nich takie samo zdanie ja Ty ;)

    OdpowiedzUsuń
  45. Kosmetyki Balea czekają cierpliwie u mnie na półce na swoją kolej. Miłego weekendu :*

    OdpowiedzUsuń
  46. Znam i lubię płyn micelarny z Sylveco i dwufazówkę z YR :)) Co do tego cienia złotego Metal Glam to zgadzam się, że to sam brokat :(

    OdpowiedzUsuń
  47. O kurczę, rzeczywiście spore to denko! Gratuluję przede wszystkim denka kolorówki :)W końcu z nią jest zawsze największy problem ;)

    OdpowiedzUsuń
  48. uuuuuuuuu jakie treściwe denko

    OdpowiedzUsuń
  49. Płyn mirecralny ciekawy kusi:)

    OdpowiedzUsuń
  50. hmm nie widziałem tego be beauty :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Dobrze, ze nie kupiłam sobie kiedyś tych płatków z balea.. bo tak bardzo chcialam :D

    OdpowiedzUsuń
  52. Ja nie umiem denkowac i zawsze to powtarzam :P A co zuzyje to wywalam na biezaco, dlatego denka u mnie nie bylo i nie bedzie :P

    OdpowiedzUsuń
  53. O rety, ale orzeźwiające denko! Dzięki Ci za nie, dobra kobieto. Coraz bardziej uświadamiam sobie, że i mnie czekają takie ostre kolorówkowe cięcia, bo kosmetyki się starzeją, a ja ciągle je traktuję jak kolekcję obrazów, która nigdy nie straci na wartości. Szkoda, że kolorówka nie trwa wiecznie, no ale... nie trwa, co zrobić ;). Dojrzewam do moich porządków i dzięki Tobie jestem już o, tak bliziutko :))).

    Płatki do demakijażu Balei u mnie też lecą do kosza. Nie nadaje się to gówno do niczego. Dwufazówka YR to mój wieloletni ulubieniec, chociaż już mi tak zbrzydł, że z przyjemnością przerzuciłam się na masło do demakijażu The Body Shop, którego używam pod prysznicem i jest nam razem wspaniale :D. BB Garniera lubię w wersji dla cer tłustych – w takiej szczupłej tubie. Wali gorzałą, ale z jakiegoś powodu świetnie dogaduje się z moją cerą. Tylko na wszelki wypadek nie używałam go na co dzień, coby sobie czegoś nie przesuszyć lub nie zapchać.
    Fascynuje mnie też Twoja przygoda z białą kredką Miss Sporty. U mnie okazało się, że w ogóle nie da się nią pracować. Nie wiem, czy kupiłam tak stary egzemplarz, czy co, ale ledwo na ręce dało się nią coś namalować. Na linii wodnej - mission impossible. I niestety kolor morski to taka sama kupa.

    Co do wosków, strzeż się Kringle Candle o zapachu świeżo pieczonego chleba. Takiego smrodu jeszcze nigdy nie doświadczyłam. Coś obrzydliwego.

    OdpowiedzUsuń
  54. Chcę ten piernikowy balsam. ;) Poza tym kupuję płatki w Biedronce, ale te fioletowe strasznie się rozwarstwiają.

    OdpowiedzUsuń
  55. Ja kupiłam melonowy żel BeBeauty:) kosmetyków nie trzymam zużytych bo zdjecia do denka robię bardziej na bieżąco wiec przynajmniej mam porządek :)

    OdpowiedzUsuń
  56. lipowy płyn micelarny używam i bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  57. Ten BB z Garniera to jakaś porażka, również wyrzuciłam. Jednak azjatyckiego BB nie da się tak łatwo podrobić tanimi sposobami.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy konstruktywny komentarz!