12/05/2021

DENKO LISTOPADA 2021 (ZA PONAD 600 ZŁ!)

 


W listopadzie miałam mniej pracy, złapałam tym samym nieco więcej oddechu i mogłam cieszyć się wolnym czasem. Sprzyjało to denkowaniu maseczek do twarzy, zapachów oraz miniatur kosmetyków. Zużyłam też kilka kosmetycznych hitów, do których powracam regularnie niczym bumerang. Uwaga spoiler! Nie będzie ani jednego bubla ;)


KOSMETYCZNE ZUŻYCIA LISTOPADA


SEYO MYDŁO W PŁYNIE SWEET VANILLA PUMPKIN – liczyłam na więcej dyni, a dostałam więcej waniliowej słodyczy. Ogólnie mydło przyzwoite, robiło co miało robić. MOŻE BYĆ

BALEA ŻEL POD PRYSZNIC SILKY DIAMOND – miał najcudowniejszy jesienny zapach, jaki mogłam sobie wymarzyć! Idealne połączenie słodkiego otulającego karmelu z kwaśnymi jagodami leśnymi. Mogłabym wcinać muffiny o takim smaku 😉 POLECAM


L’OREAL PREFERENCE FARBA DO WŁOSÓW – uwielbiam tę farbę, efekt podoba mi się bardziej niż po wizycie u fryzjera na profesjonalnej koloryzacji. Odcień 3.0 Brasilia jest nie do podrobienia! Przepiękny, głęboki chłodny brąz niczym gorzka czekolada. Włosy po farbowaniu cudownie lśnią i są mięciutkie. Do każdego opakowania dołączona jest tubka odżywki, którą możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej. Wystarcza na kilka tygodni użytkowania. Idealnie wygładza włosy, dociąża je i ułatwia rozczesywanie. HIT!!!


NATURA SIBERICA ŻEL DO MYCIA TWARZY BEAR HUG – świetny produkt, skutecznie oczyszcza twarz i nie przesusza skóry. POLECAMY


LUPILU CHUSTECZKI NAWILŻANE – używam ich w trakcie wykonywania makijażu do doczyszczania dłoni. Są dobrze nasączone, nie rwą się i nie wysychają aż do momentu zużycia całego opakowania. POLECAM


BE BEAUTY CARE KULE DO KĄPIELI – to biedronkowy odpowiednik kul z rossmannowskiej Manufaktury Piękna. Mają świetne zapachy, szybko się rozpuszczają i przyjemnie natłuszczają wodę, dzięki czemu skóra jest mięciutka i odżywiona. Można w trakcie kąpieli spokojnie golić nogi bez pianki 😉 POLECAM


AVON PŁYN DO KĄPIELI WHITE LILY – wiernie odwzorowywał zapach konwalii <3 Poza tym jak to płyny z Avonu – tworzył fajną i trwałą pianę. POLECAM


BIELENDA SKIN SHOT MATCHA TEA – miała formę kapsułki wypełnionej gotową maseczką z zieloną glinką i matchą. Przyjemnie chłodziła, łatwo się rozprowadzała, jednak trzeba było uważać, bo zastygała na skórze. Świetnie oczyściła i odświeżała skórę. Bardzo byłam z niej zadowolona. POLECAM

BIELENDA SKIN SHOT RICE POWDER – peeling enzymatyczny podobnie jak maseczka powyżej został zamknięty w charakterystycznej kapsułce. Fajnie złuszczył martwy naskórek i wygładził cerę nie podrażniając jej. Warto jednak nadmienić, że wbrew obietnicom producenta kapsułka raczej nie wystarcza na dwie aplikacje :P POLECAM


BIELENDA PŁYN MICELARNY FRESH JUICE YUZU – miniatura uzupełnienia płynu micelarnego w wersji Yuzu okazała się być super skuteczna i przyjemna w użytkowaniu. Sprawnie domywa nawet wodoodporny makijaż i nie szczypie w oczy. POLECAM

COLGATE MAX WHITE PASTA DO ZĘBÓW – klasyczna pasta wzbogacona węglem aktywnym. Dobrze myła, ale niczym mnie nie zachwyciła. MOŻE BYĆ

AVON CARE KREM DO RĄK ROYAL JELLY – żółta wersja kremu do rąk z Avon nie do końca mi podeszła. Nie była jakoś super nawilżająca, a dłonie po jej użyciu trochę się lepiły. Nie było najgorzej, ale mogło być lepiej. MOŻE BYĆ


MARION KREMOWA MASECZKA DO TWARZY ZIMOWY RELAKS Z ŻURAWINĄ I MAKIEM – nie porwała mnie zapachem ani działaniem. Była całkiem poprawna – trochę nawilżyła skórę, trochę ją odżywiła i nie zapychała. MOŻE BYĆ

ORIENTANA KREM DO TWARZY DRZEWO SANDAŁOWE I KURKUMA – miał intensywny zapach drogich perfum (to przez tytułowe drzewo sandałowe), był treściwy i fajnie sprawdzał się jako krem na noc. Odżywiał skórę, regenerował ją i nie zapychał. Z przyjemnością wypróbowałabym pełnowymiarowe opakowanie. POLECAM

D’ALCHEMY NECK & DECOLLETAGE WRINKLE REFILL – próbka (a w zasadzie próbeczka) wypełniacza zmarszczek do szyi i dekoltu d’Alchemy była tak niewielka, że nie wystarczyła nawet na jedno użycie, więc ciężko mówić o jakimkolwiek działaniu.


MYDLARNIA CZTERY SZPAKI SZAMPON W KOSTCE UNIWERSALNY – moim skromnym zdaniem najlepszy szampon w kostce ever. Skutecznie domywa włosy jednocześnie je odżywiając i zmiękczając. Nie ma problemu z pienieniem się, ani spłukiwaniem. Pisałam o nim we wpisie Mydlarnia Cztery Szpaki Uniwersalny szampon. POLECAM

KRINGLE CANDLE WOSK APPLE CIDER DONUT – pachniał mokrymi, tłustymi pączkami z jabłkami i cynamonem. Idealny wybór dla wielbicieli słodyczy, ponieważ wypełnia pomieszczenie zapachem świeżych wypieków! POLECAM


L’OREAL PARIS PODKŁAD INFAILLIBLE FRESH WEAR – przekozacki drogeryjny podkład o mocnym kryciu bez efektu maski. Wizualnie wygładza skórę, zakrywa wszelkie niedoskonałości i jest ultratrwały. Pisałam o nim na blogu we wpisie L’Oreal Infaillible. Już mam kolejne opakowanie. POLECAM

LANCOME TEINT IDOLE ULTRA WEAR – często przy kosmetykach z wyższej półki mam wrażenie, że produkt nie jest wart swojej ceny. Ale nie w tym przypadku! Teint Idole Ultra Wear idealnie wtapia się w skórę, dając naturalne aksamitne wykończenie. Serwuje również efekt photoshopa ujednolicając cerę, a pod względem trwałości daje radę nawet w najbardziej upalne dni. Jeśli szukacie dobrego podkładu z wyższej półki, to mogę go Wam szczerze polecić. Pisałam o nim we wpisie Podkład Lancome Teint Idole Ultra Wear. POLECAM


AVON LITTLE BLACK DRESS EAU FRAICHE – świeży cytrusowy zapach idealny na sezon wiosenno-letni. Był mega lekki, więc i trwałością nie grzeszył, ale bardzo go lubiłam. POLECAM


ORIGINS MASKA CLEAR IMPROVEMENT – maseczka z węglem aktywnym dobrze oczyszczała skórę, choć miałam wrażenie, że było to powierzchowne oczyszczenie. Na pory nie działała. Skóra była mocno ściągnięta po jej użyciu. Za tę cenę szału nie ma. MOŻE BYĆ

ORIGINS MEGA-MUSHROOM RELIEF & RESILLENCE – jest kremowa i ma pieczarkowy zapach. Działa na skórę kojąco i odświeżająco oraz lekko nawilża. Mojego serca nie podbiła. MOŻE BYĆ

ORIGINS DRINK UP INTENSIVE OVERNIGHT HYDRATING MASK – niegdyś moja ulubiona maska do twarzy, niestety zmienili jej skład i zapycha mi czoło ;( Pozostawia się ją na twarzy na całą noc, a rano skóra jest idealnie „rozpulchniona”, niebywale mięciutka i odżywiona. Na tak zregenerowaną skórę makijaż nakłada się później jak marzenie! Gdyby tylko nie to zapychanie… MOŻE BYĆ


WIBO I CHOOSE WHAT I WANT BRONZER 01 SWEET COFFEE – najlepszy bronzer ever, jeśli chodzi o naturalny kontur. Ma odcień kawy z mlekiem, jest ultra mięciutki, świetnie transferuje się na pędzel i idealnie rozciera. HIT!!!

WIBO I CHOOSE WHAT I WANT RÓŻ CAYENNE – odcień nie do końca mi przypasował, dlatego rzadko po niego sięgałam. Nie mam mu jednak nic do zarzucenia pod względem technicznym. MOŻE BYĆ


WIBO BURLESQUE MASCARA – mój najulubieńszy tusz, zużyłam już pewnie z 8 opakowań. Dzięki silikonowej szczoteczce z dwoma rodzajami wypustek idealnie rozczesuje rzęsy, utrwala ich podkręcenie, wydłuża, pogrubia i zagęszcza u nasady. No cudo po prostu! HIT!!!

SENSIQUE HIGH COVERAGE LIQUID CONCEALER – najlepszy korektor do kamuflowania niedoskonałości. Świetnie kryje, nie warzy się w problematycznych miejscach i jest trwały. HIT!!!


Ile kosmetyków udało Wam się zużyć w listopadzie?



34 komentarze:

  1. Świetne zużycia, u mnie niestety w listopadzie słabo poszło. Z Twojego denka znam kule do kąpieli i bardzo je lubię. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdemu zdarzają się słabsze miesiące, jeśli chodzi o zużycia kosmetyczne :) A kule do kąpieli tej marki uwielbiam :)

      Usuń
  2. Ładne denko i przede wszystkim udane, bo kosmetyki były minimum zadowalające. Dobrze, że udało się zużyć trochę saszetek, bo mówiłaś kiedyś, że masz z nimi 'problem' :D Sama znam żel balea i jak kiedyś wspominałam lubiłam go :) Ten tusz MUSZĘ kupić, ale co chwila akurat wskakuje coś innego. Ogólnie zużywam dużo wolniej tusze od Ciebie, że będzie ciężko.. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Denko było naprawdę wyjątkowo pozytywne :) Z maseczkami w formie saszetek zeszłam prawie do zera, ale na święta dostałam z 10 nowych, więc zabawa zaczyna się od nowa :P Jeśli chodzi o tusze, to aplikuję codziennie z 3-4 warstwy, więc sporo ich zużywam :)

      Usuń
  3. Te maseczki z Origins mnie trochę rozczarowały❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również - biorąc pod uwagę cenę za pełnowymiarowe opakowanie, liczyłam na coś więcej :P

      Usuń
  4. troszkę się tego nazbierało ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w grudniu jeszcze więcej :D Najlepsze, że styczeń będzie podobny, bo sporo miniatur mi się kończy ;)

      Usuń
  5. Zgadzam się, ten płyn jest idealnie liliowy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli ktoś lubuje się w tego typu zapachach, na pewno będzie zadowolony :)

      Usuń
  6. Bardoz dużo tego, super :) Ja też próbuję zużywać kosmetyki, których mam nadmiar :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze, jeśli fajny kosmetyk się zmarnuje przez przegapienie daty ważności :P

      Usuń
  7. Miałam kule do kąpieli bebeauty i wspominam bardzo dobrze 👍 Akurat wpadły mi owocowe. Korektor Sensique to i mój hit. Po prostu go uwielbiam 😍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W te kule zaopatruję się regularnie, gdy tylko pojawiają się w Biedronce ;) Na razie robię sobie przerwę od korektora Sensique, żeby zużyć pozostałe zapasy :P

      Usuń
  8. Kule do kąpieli z biedry były super. Miło je wspominam. Nawet niedawno zużyłam ostatnią sztukę jaką posiadałam. Właśnie testuję płyn micelarny bielendy z pomarańczą i mi też bardzo fajnie się sprawdza. A jaki ma zapach, identyczny co żywa, smakowita pomarańcza :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten pomarańczowy zapach był obłędny, miał w sobie coś z Mirindy :D Jeśli chodzi o kule do kąpieli, to sięgam po nie regularnie, bo niewiele kosztują, a pięknie pachną :)

      Usuń
  9. Little Black Dress - uwielbiam tego klasyka z Avon :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klasyczną wersję również posiadam :) Faktycznie pachnie przyjemnie :)

      Usuń
  10. miałam ten podkład z lancome - dla mojej tłustej cery się on kurcze nie nadaje:( lepszy jest Double Wear

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Double Wear to już naprawdę ciężki kaliber ;) Lancome wygląda na skórze lżej

      Usuń
  11. Uwielbiam żele pod prysznic Balea :D Sama używam ich na potęgę! Kojarzę też te płyny do kąpieli z Avonu... Kiedyś kupowałam mamie regularnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żele Balea to życie :D Uwielbiam otaczać się kosmetykami o pięknym zapachu ;)

      Usuń
  12. Ciekawe czy uda mi się jeszcze natrafić na te kule do kąpieli ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pojawiają się w Biedronce regularnie, więc warto się za nimi rozglądać ;)

      Usuń
  13. Super denko :D Najbardziej zaciekawiła mnie ta farba z L’OREAL :D
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Farba jest świetna - kolor jest niepowtarzalny, a włosy pięknie lśnią :)

      Usuń
  14. U mnie w listopadzie rekord zużyć, kończyło się wszystko po kolei :D Z Twoich znam tylko krem Orientana, kiedyś bardzo go lubiłam, miałam kilka opakowań :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Identyczną sytuację mam teraz na przełomie grudnia i stycznia, bo kosmetyki kończą się jeden po drugim :)

      Usuń
  15. lubie maski origins oraz te farby loreal

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żałuję, że zmienili tę maskę całonocną Drink Up Intensive, bo kiedyś była lepsza ;)

      Usuń

Serdecznie dziękuję za każdy konstruktywny komentarz!

Copyright © MAKE-UP FULL OF COLORS , Blogger