środa, 22 lutego 2017

NOWOŚCI KOSMETYCZNE – SEPHORA, TOO FACED, YVES ROCHER I WIELE INNYCH (MNÓSTWO ZDJĘĆ!)


W styczniu mój minimalizm kosmetyczny niemalże zupełnie poległ… A wszystko to za sprawą kupna 6 paletek cieni do powiek. Taka ilość starczyłaby mi co najmniej na rok! Ale jeśli spojrzeć trochę szerzej, to w rzeczywistości chyba niczego więcej nie kupiłam, bo większość z prezentowanych dziś produktów pochodzi jeszcze z zakupów grudniowych. Jak będziecie mogli zauważyć, wśród moich zakupów wyjątkowo pod względem ilości przeważała kolorówka. I choć od chwili zakupu tych kosmetyków minęło już trochę czasu, to jednak nie ma tego złego – przynajmniej mogę od razu napisać, czy się sprawdziły ;) Nie przedłużając – zapraszam!

NOWOŚCI KOSMETYCZNE




BELL DŁUGOTRWAŁY CIEŃ DO POWIEK W KREMIE


Najpierw skusiłam się na odcień nr 1 z myślą o podkreślaniu brwi jak za pomocą pomady Inglota, ale odcień ten okazał się mieć sporo fioletowych podtonów. Wówczas zakupiłam odcień nr 3, który z kolei okazał się być zbyt ciemny ;) Jak pech to pech, cóż zrobić… Będę testować je jeszcze jako bazy pod cienie, może mnie mile zaskoczą. Zakupiłam je w Biedronce za ok. 8 zł/szt.


MY SECRET FACE STROBING


Ten produkt pojawi się niedługo w poście o produktach, których już więcej nie kupię ;) Nie mogę jednak napisać, że rozświetlacz w kremie od My Secret to bubel. Ma naprawdę ładny, szampański odcień, ale cały problem tkwi w moim codziennym makijażu… Gdy próbuję zaaplikować Face Strobing na moje policzki po wykonaniu makijażu, to cały puder, podkład, róż lub cokolwiek co mam nałożone na twarz zaczyna znikać plamami w momencie nakładania rozświetlacza w kremie. Wynika to z prostej zasady mówiącej: najpierw nakładamy produkty mokre, potem suche. A ja nie chcę nakładać rozświetlacza pod puder :P Dlatego też radzę Wam przemyśleć zakup rozświetlacza w jakiejkolwiek „mokrej” formie. Zapłaciłam za niego ok. 7 zł na promocji w Naturze (normalna cena to ok. 15 zł).



LIVE LOVE HD CONTOUR EXPERT


Pudrowa paletka do konturowania od siostrzanej firmy Makeup Revolution okazała się być naprawdę dobrym produktem! Do wyboru mamy w niej 4 bronzery (tudzież produkty do konturowania), biały puder oraz rozświetlacz. Dwa środkowe odcienie idealnie nadają się do konturowania twarzy na jaśniejszych karnacjach, a dwa dolne do konturowania twarzy, gdy jesteśmy bardziej opalone. Bronzery nie plamią, są dobrze zmielone, świetnie napigmentowane i trwałe. Niestety mocno pylą, co widać po wyglądzie paletki. W zasadzie można za ich pomocą wykonać nawet makijaż oczu, więc to takie 2w1 ;) Kupiłam ją w Rossmannie za ok. 35 zł.



LIVE LOVE PALETKA CIENI LOVE NAKED


Paletka zawiera wewnątrz 18 cieni o różnych wykończeniach. Najbardziej podoba mi się w niej to, że matowe cienie bazowe są większe od innych odcieni. Wiadomo, że to ich używamy najczęściej ;) Paletka utrzymana jest w różowo-fioletowo-brązowej delikatnej tonacji i pozwala na wykonanie „make-up no make-up”. W razie potrzeby znajdzie się też kilka ciemniejszych cieni. Pigmentacja cieni jest dobra. Więcej szczegółów pojawi się na pewno za jakiś czas na blogu. Paletkę zakupiłam w Rossmannie za ok. 35 zł.


LINDA MYDŁO W PŁYNIE BIAŁA CZEKOLADA Z ORZECHAMI


Nic dodać, nic ująć – mydełkowy niewypał. Zapach miało nijaki, na dodatek trochę przesuszało dłonie.  Szkoda na nie nawet tych 3 zł :P


VICHY NAWILŻAJĄCA MASKA MINERALNA


Pisałam o niej już w denku. Najbardziej podoba mi się w niej to, że nie trzeba jej zmywać (dla mnie nawilżające maski, które trzeba zmyć po iluś minutach, to śmiech na sali!). Efekty może nie były jakieś spektakularne, ale nawilżenie było wyczuwalne w dotyku, ponadto skóra wydawała się być bardzo elastyczna i miękka. Można ją kupić już za 8 zł.


VICHY PEELINGUJĄCA MASKA ROZŚWIETLAJĄCA


Nazwa idealnie oddaje działanie maski – zawarte w niej drobinki i kwasy AHA naprawdę dobrze zdzierają naskórek, skóra staje się zdecydowanie bardziej miękka, świeża, po prostu niczym pupcia niemowlęcia. Bardzo skuteczna. Można ją kupić już za 8 zł.


BIOCOSMETICS KWAS HIALURONOWY 1%


Mój najnowszy Święty Graal w pielęgnacji twarzy! Ma lekką żelową konsystencję, ekspresowo się wchłania, nadaje się jako „serum” pod krem, czy pod makijaż, a do tego sprawia, że skóra staje się po prostu aksamitna i nieziemsko miękka! Moja sucha cera dzięki niemu jest znów normalna. A to wszystko za ok. 13 zł.


GARNIER MASKA KOMPRES SUPER NAWILŻENIE I WYGŁADZENIE


Mam co do niej mieszane uczucia. Z jednej strony lubię maski w płachcie za to, że nie trzeba ich zmywać, a maska Garniera była naprawdę porządnie nasączona, a z drugiej strony po jej ściągnięciu zamiast ulgi poczułam mega ściągnięcie. Początkowo twarz wydawała się być nawilżona, ale po dłuższej chwili znów była taka jak przedtem. Szału nie było. Maska kosztuje ok. 8 zł.


GARNIER MASKA KOMPRES SUPER NAWILŻENIE I UKOJENIE


To jedyny produkt z nowości, którego jeszcze nie użyłam ;) Mam nadzieję, że sprawdzi mi się lepiej niż jej niebieska siostra. Różowa maska w płachcie przeznaczona jest do cery suchej i wrażliwej (czyli mojej!). W składzie zawiera glicerynę (może zapychać, jeśli jej nie tolerujecie), ekstrakt z rumianku pospolitego oraz kwas hialuronowy, a także dużo chemii, więc naturalną maseczką nazwać jej nie można. Maska kosztuje ok. 8 zł.



SEPHORA PALETKA CIENI THE DELICATE


Ten mały i niepozorny trójkącik, skrywa naprawdę piękne cienie! Bez wątpienia wszystkie odcienie mogłabym określić jako „moje”. Paletka pozwala na wykonanie ekspresowego makijażu oka, cienie są dobrze napigmentowane i trzymają się nawet na moich tłustych powiekach. Nie jest to co prawda najlepsza jakość na świecie, ale jak za 20 zł w promocji, to nie mam czego żałować ;) Bardzo ją polubiłam i eksploatowałam od początku tego roku. Wydaje mi się, że Sephora wypuściła obecnie tę paletkę drugi raz, ale pod nazwą „Hello Lovely” w cenie 39 zł.



SEPHORA THE ENCHANTING


Na tę paletkę skusiłam się, ponieważ teoretycznie jest to paletka „wszystko w jednym”. Zawiera zarówno cienie do powiek, jak i cieć do podkreślania brwi, róż oraz dwa rozświetlacze (złoty i różowy). Mimo wszystko muszę napisać, że jest trochę nudna i cienie wydają się być nieco gorszej jakości niż w trójkątnej „The Delicate”. Nie jest to zła paletka, ale tyłka nie urywa. Kosztowała mnie ok. 30 zł w promocji.



SEPHORA PALETA CIENI SUNBLEACHED FILTER


Ta paletka zbiera chyba największe cięgi w internecie. Część osób twierdzi, że odcienie inaczej wyglądają w opakowaniu, a inaczej na powiekach, inni z kolei zarzucają jej, że cienie są do siebie bardzo podobne i zlewają się na oku. U mnie nie ma miejsca ani jedno, ani drugie, cienie dobrze się sprawują, mają idealne odcienie do wykonania makijażu do pracy. Z Sunbleached Filter nie muszę się obawiać, że rano mnie poniesie i zamiast delikatnego makijażu machnę sobie niechcący do pracy smokey eyes :D Paletka jest poprawna, ale na pewno nie warta swojej regularnej ceny (ok. 110 zł). Swoją zakupiłam za 59 zł i nie żałuję.



MY SECRET NATURAL BEAUTY SAND DUNES


Paletka niepozornych cieni, która wylądowała już w ulubieńcach stycznia. Cienie jakościowo porównałabym do cieni marki KOBO, są suche, bardzo dobrze napigmentowane i świetnie trzymają się moich tłustych powiek na bazie od rana do nocy. Gdy nie wiem, jak się pomalować, od razu sięgam po tę paletkę, bo to „bezpieczna” pozycja ;) Regularna cena paletki to ok. 14 zł, ja swoją zakupiłam na promocji za ok. 7 zł.




PALETKI TOO FACED GINGERBREAD COOKIE I EGGNOG LATTE


„Pachnące” paletki od Too Faced z limitowanej edycji świątecznej. Wersja Eggnog Latte faktycznie pachnie intensywnie latte (ma być to ajerkoniakowe latte) i pobudza apetyt przy każdym otwarciu opakowania, ale Gingerbread Cookie jak na mój węch nie pachnie wcale, a szkoda :P W każdej paletce znajdziemy maty, satyny i, uwaga, cudowne cienie foliowe. Ponadto jedna z paletek zawiera róż, a druga bronzer. Jakość cieni typowa dla Too Faced. Za obie zapłaciłam ok. 100 zł.


VIANEK PŁYN MICELARNY TONIK 2W1


Pisałam już o nim tutaj. Jak dla mnie był to naprawdę skuteczny micel, ponieważ rozpuszczał bez trudu nawet makijaż oczu, ale ciężko było ten cały „brud” potem przenieść na płatek kosmetyczny za co zgarnął małego minusa. Za to naturalny skład jak najbardziej na plus, podobnie jak ukojenie i brak podrażnień. Cena regularna to ok. 17 zł/200 ml.



YVES ROCHER VANILLE NOIR


Zapach ten znalazł się już w ulubieńcach listopada, więc ładna mi to nowość :D Ale uważam, że zasługuje na ponowne wspomnienie na blogu, ponieważ cudownie pachnie wanilią, ale nie jest to zapach tylko i wyłącznie słodki, ma w sobie coś „mrocznego”. Zgodnie z informacją zawartą na stronie producenta, zapach zawiera następujące nuty: Nuta głowy: absolut wanilii bourbon, mandarynka; Nuta serca: absolut wanilii z Tahiti, mimoza; Nuta głębi: absolut wanilii z Ugandy, cedr.



BELL HYPOALLERGENIC KOREKTOR ROZŚWIETLAJĄCY POD OCZY


Pisałam już o nim tutaj. Z początku wydawał się być całkiem ok, bo w miarę dobrze krył, nie wchodził w zmarszczki, nie warzył się, nie podrażniał. Niestety z czasem okazało się, że pod wpływem łez zamieniał się w nieprzyjemne ciacho pod okiem :/ Kosztował ok. 11 zł.


YVES ROCHER PŁYN DWUFAZOWY PUR BLEUET


Lubię ten płyn do demakijażu oczu, to moje drugie opakowanie. Z tego co zauważyłam, to produkt ten zmienił już szatę graficzną i kształt opakowania. Mam nadzieję, że producent w żaden sposób nie próbował go „ulepszyć”, bo był całkiem skuteczny w demakijażu oczu. Nie szczypał, nie tworzył mi mgły na oczach. Kosztuje ok. 22 zł, lecz często można go dostać w promocji.


YVES ROCHER SZAMPON HAMAMELISOWY


Już kiedyś miałam z nim styczność, jednak bałam się regularnie używać ze względu na ALS w składzie. Muszę bowiem unikać silnych detergentów w szamponach. Po przygodzie z szamponem Volume tej marki, który również ma w składzie ALS i krzywdy mi nie zrobił, postanowiłam zaryzykować z kolejnym szamponem i nie zawiodłam się – obecnie szampon hamamelisowy używam regularnie i nie wywołał u mnie żadnych podrażnień ani łupieżu. Naprawdę skutecznie oczyszcza włosy, dobrze się pieni. Jeżeli wziąć pod uwagę, że przez dwa lata stosował regularnie jedynie szampon Babydream, bo wszystkie inne wywoływały u mnie łupież, to naprawdę cud, że odnalazłam aż dwa szampony Yves Rocher, które mi nie szkodzą. Jestem bardzo zadowolona. Kosztuje ok. 12 zł.


YVES ROCHER SZAMPON OCZYSZCZAJĄCY Z POKRZYWĄ


Ten szampon zbiera naprawdę mieszane recenzje w internecie. U jednych super domywa włosy, u innych przyspiesza ich przetłuszczanie. Zawiera w składzie ALS podobnie jak moje ulubione wersje Volume i hamamelisowa, ale niestety ten gagatek miał zły wpływ na mój skalp i włosy. Wersja oczyszczająca wzmogła bowiem przetłuszczanie moich włosów (nie domywała ich, czy co?), a na dodatek po tygodniu stosowania wywołała u mnie swędzenie skóry głowy i silny łupież. Z tego powodu więcej się na pewno nie spotkamy. Cena regularna to ok. 14 zł.




Chyba już wystarczy na dziś, choć to jeszcze nie wszystkie zaległe nowości ;) Znacie coś?





82 komentarze :

  1. Świetne nowości:) Szczególnie paletki cieni:) Cień z Bell mam i jakoś nie do końca mi pasuje... Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Jeszcze nie mam zdania o cieniach z Bell ;)

      Usuń
  2. wow sporo,ile cieni <3 znam tylko korektor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam chyba manię kupowania paletek cieni do powiek :P

      Usuń
  3. Sporo tego. Z cieni do powiek znam paletkę My Secret ale wersji Morning Dew akurat :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajne są te paletki, bo cienie idealnie trzymają się na moich tłustych powiekach ;)

      Usuń
  4. Ogromna ilość nowości, masz co testować :) Ciekawi mnie ta paletka do konturowanie od Live&Love :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paletka bardzo praktyczna, lubię nią konturować twarz :)

      Usuń
  5. Paletka cieni The Delicate jest prześliczna. Kolory jak wprost stworzone dla mnie. Oj zawróciłaś mi nią w głowie :)
    A co do maski z Garniera i ja się na nią czaję, ale jeszcze nie wpadła w moje łapki.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. The Delicate naprawdę świetnie utrzymuje się na moich tłustych powiekach :)

      Usuń
  6. Sporo tego, testowania masz na długi czas :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę dużo świetnych produktów, i kilka z nich już zapisałam na swoją listę. Ciekawią mnie najbardziej maseczki w płachcie z Garnier. Miłego testowania :)
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Druga ciągle jeszcze czeka na swoją kolej :P

      Usuń
  8. Też mam to kwas hialuronowy, jest genialny, a to że szybko się wchłania jest jak najbardziej na plus :)

    OdpowiedzUsuń
  9. kilka produktów pielęgnacyjnych z chęcią bym poznała :)
    "niepozorny trójkącik" z cieniami rewelacyjny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie mi szkoda jak moja trójkątna paletka się skończy :P

      Usuń
  10. No cieniami poszalałaś. Tez wydaje mi się, że Sephora wypościła drugi raz dokładnie to samo, edycja świąteczna była dostępna na przecenie i w tym samym czasie dają to samo w regularnej cenie, wtf ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby było zabawniej, ta sama paleta na stronie kosztuje 59 zł, a w sklepie 109 ;)

      Usuń
  11. Kwas hialuronowy uwielbiam i bardzo chętnie stosuję :) Szkoda, że maseczka Garnier nie do końca się sprawdziła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwas hialuronowy to czyste dobro :)

      Usuń
  12. Bardzo dużo ciekawych produktów. Szkoda tego mydła, bo biała czekolada brzmiała zachęcająco... Jak sprawdza się używanie tych trójkątnych opakowań cieni z Sephory? Bo na pierwszy rzut oka mam wrażenie, że to mało ergonomiczny kształt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cienie są małe, ale na własne potrzeby wystarczające, pędzle do oczu idealnie mieszczą mi się w tych trójkącikach :)

      Usuń
  13. Znam ten zapach YR. Bardzo fajny, fakt, że ciut ciemny.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam jeden z tych długotrwałych cieni z Bell, niestety do końca mi nie leży, w ogóle nie współpracuje z innymi i szybko wysycha...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znowu zapomniałam go przetestować :/ Może w weekend wypróbuję go jako bazy pod cienie :P

      Usuń
  15. Ojejku, ile cudowności! Te paletki z Sephory prezentują się świetnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paletki są piękne, nie da się ukryć ;)

      Usuń
  16. Perfumy z YR są super. Kuszą mnie cienie Too Faced :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie polecam Chocolate Bar, cienie słabo się trzymają na powiekach ;)

      Usuń
  17. Mnie też nie zachwycił zapach biedronkowego mydła.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie przepadam za bardzo za płynem dwufazowym, a szamponu pokrzywowego nie cierpię! Bardzo wysuszył mi włosy i na dodatek zaczęły mi wypadać w dużej ilości - po zmianie szamponu problem znikł. ;)
    Bardzo zaszalałaś z kolorówką, ja nie pamiętam, kiedy ostatnio kupiłam jakąś paletkę. A paletka LOVE NAKED mnie zauroczyła:)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie cierpimy tego samego szamponu :P

      Usuń
  19. Dawno nie miałam nic z YR :) ale paletkowo to Ty zaszalałaś ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie mi odbiło na punkcie paletek cieni w styczniu :P

      Usuń
  20. Faktycznie poszalałaś ;) Z kremowych rozświetlaczy mam Laverę i lubię ją - nie zauważyłam, żeby psuła makijaż. Lubię ją też do kącików oka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to ja nieumiejętnie nakładam :D

      Usuń
  21. Podziel się :) szczególnie tymi paletami z Sephory :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Faktycznie zaszalałaś z paletkami:) Też muszę za jakiś czas zrobić zakupy w Yves Roche, bardzo lubię ich szampony i m.in ten płyn dwufazowy, który kupiłaś:)W zeszłym roku używałam ten sam kwas hialuronowy 1% i niestety nic u mnie nie robił. Podejrzewam, że na tak zachłannej nawilżenia skórze kwas 3% spisałby się lepiej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może też kolejny kupię już 3% ;) Tak na spróbowanie ;)

      Usuń
  23. Świetna jest ta paletka Sephory :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja się zbyt późno ogarnęłam, bo też chciałam kupić te cienie Wanted ^^ Teraz jednak już ich nie ma. Paletek faktycznie sporo nakupiłaś :D U mnie w ubiegłym miesiącu pojawiły się tylko/aż 2 nowe :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest właśnie największy minus, że te serie Bell w Biedronce są limitowane :P

      Usuń
  25. mam t trójkątne pslety sephora są słabszej pigmentacji.. co do saszetek vichy nie znam ich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na pigmentację nie narzekam ;)

      Usuń
  26. Z tymi paletkami to poszalałaś :) mi by wystarczyły na jakieś 10 lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi pewnie też, ale kobieta zmienną jest :D

      Usuń
  27. Zastanawiałam się kilka razem nad zakupem tych perfum z Yves Rocher :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz słodkie waniliowe nuty, to mogłyby Ci się spodobać ;)

      Usuń
  28. Ogrom nowości, a mi wpadła w oko najbardziej SEPHORA PALETA CIENI SUNBLEACHED FILTER :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze jakiś czas temu była dostępna ;) Nie wiem jak dziś :D

      Usuń
  29. Jadę w dół, jadę, a post się nie kończy :D Ale się obkupiłaś ;))) Te trójkąciki z Sephory baaaaaardzo mnie chwytają za serce. Kupiłam też ten szampon z YR, ale jeszcze nie próbowałam, mam nadzieję że u mnie sprawdzi się lepiej, gdyż jak dotąd trafiałam na te "lepsze" recenzje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie poszalałam na przełomie roku ;) I gdzie ten kosmetyczny minimalizm, ehh... ;)

      Usuń
  30. Sporo tego :) paletki fajne :) ja sama wszystkich swoich mam 4 i w sumie nie planuje zakupów nowych (mimo że mnie kuszą )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja chyba jestem jakąś maniaczką makijażu oczu :D

      Usuń
  31. Piękne te paletki z Sephory! Co do kremowych rozświetlaczy, to jeśli takie lubisz, a chcesz aplikować na skończony makijaż, to polecam Joko Glow Primer. Zostawia piękne, mokre wykończenie na wiele godzin, ale w żaden sposób nie wpływa na makijaż. Nie narusza go kompletnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słaby mam dostęp do Joko obecnie, ale w razie czego będę pamiętać, dzięki! :)

      Usuń
  32. Kilka z Twoich nowości i u mnie w ostatnim czasie się pojawiło :) Muszę się przejść do Sephory! Świetne te paletki ♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cienie z trójkątnej paletki męczę niemal codziennie :D

      Usuń
  33. Szkoda, że to "apetyczne" mydełko z czekoladą okazało się słabe :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety czasem trafi się taki niewypał :P

      Usuń
  34. Fajne nowości! Z paletami zaszalałaś konkretnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję się bez bicia do paletkowego szaleństwa :P

      Usuń
  35. No, rzeczywiście cieni sporo zgarnęłaś. :) Sama bym je przygarnęła.;)
    Miałam płyn dwufazowy z YR (uwielbiam) i szampony z YR (nie cierpię) oraz maski w płachcie z Garniera (bez rewelacji).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba zacznę odchodzić od dwufaz, bo wiele miceli świetnie daje sobie radę z makijażem oka ;)

      Usuń
  36. piekne te paletki ale ja sie nie kusze na palety bo nie uzywam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mogę żyć bez cieni do powiek ;))

      Usuń
  37. Szampony z YR to zdecydowanie nie moja bajka :( Oj, paletki od Too Faced bym przygarnęła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szampony z Yves Rocher mają składy "delikatniejsze" od drogeryjnych, dlatego mogę ich używać ;)

      Usuń
  38. wow, ale zaszalałaś!
    a ile cieni ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, trochę przegięłam ;)

      Usuń
  39. Duzo tych nowosci. Ja nie bylam zadowolona z maseczki od Garniera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę się w końcu wziąć za maseczki, bo mi zakwitną w zapasach ;)

      Usuń
  40. Super kosmetyki :D
    Palety cieni bardzo wpadły mi w oko :D
    Zapraszam;* Odwdzięczam się za każdą obserwacje:D

    grlfashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ogromną słabość do palet cieni ;)

      Usuń

Serdecznie dziękuję za każdy konstruktywny komentarz!