niedziela, 5 marca 2017

DENKO LUTY 2017, CZYLI JAK MASECZKA WARTA NIEMAL 3 STÓWY TRAFIŁA DO KOSZA


Witajcie Kochani w kolejnym denku! Jak zawsze czeka na Was wiele recenzji produktów, pojawią się hity, średniaki i buble. Denko będzie mieszane, znajdzie się w nim pielęgnacja oraz efekty noworocznej czystki w kolorówce. Gościnnie w denku wystąpi również Małgosia Rozenek-Majdan ;)) Zapraszam!

DENKO LUTY 2017




FARMONA SWEET SECRET PIERNICZKOWY PEELING DO CIAŁA – bardzo dobry zdzierak o cukrowej bazie i obłędnie piernikowym zapachu! Jego skład może i nie powala (zawiera parafinę), ale przy jego działaniu i aromatach unoszących się w łazience w trakcie aplikacji taki mały minusik przestaje się liczyć ;) Pojawił się już ulubieńcach grudnia. KUPIĘ PONOWNIE.


LINDA MYDŁO KREMOWE MYDŁO W PŁYNIE Z EKSTRAKTEM Z POMARAŃCZY – mydełko miało pachnieć „świątecznie”, ale niestety zapach był słabowyczuwalny i nijaki… NIE KUPIĘ PONOWNIE.


ON LINE SÓL DO KĄPIELI MORSKA – sól mojego narzeczonego, więc uwaga, będzie krótka recenzja! Sól była zaj…sta, bo sam wybierał :D A tak serio: była wydajna, fajnie barwiła wodę na niebiesko, a skóra po jej użyciu była miękka i łuszczyca szybciej się po niej goiła. Ponadto w składzie ma sól oraz sól morską i nie zawiera SLS. KUPIMY PONOWNIE.


LINDA MYDŁO W PŁYNIE BIAŁA CZEKOLADA Z ORZECHAMI – kolejny mydlany niewypał. Zapach był nijaki, nie było go czuć na dłoniach, a nawet w trakcie mycia. NIE KUPIĘ PONOWNIE.


GARNIER ANTYPERSPIRANT W KULCE ANTI-MARKS – moja pierwsza „kulka” z Garniera okazała się być naprawdę trafnym wyborem. Może nie jest to „bloker”, ale poziom ochrony jaki daje na co dzień mi odpowiada. Wolę kulki Garniera od sztyftów Rexony, które stosowałam do tej pory. Różowa wersja ma przyjemny kwiatowy zapach. KUPIĘ PONOWNIE.


VIANEK PŁYN MICELARNY TONIK 2W1 – bardzo przyjemny micel, miał konsystencję nieco gęstszą od wody. Nie podrażniał, nie przesuszał, nie szczypał w oczy. Dobrze rozpuszczał makijaż, w tym makijaż oczu, ale czasem ciężko było przenieść „resztki” na płatek kosmetyczny. Pisałam o nim tutaj. MOŻE KUPIĘ PONOWNIE.


AVON PŁYN DO KĄPIELI REINDEER ŚLIWKA I WANILIA – jak na płyn do kąpieli miał naprawdę małą pojemność, bo jedynie 250 ml. Miał również beznadziejny ogranicznik, przez który płyn sączył się godzinami po kropelce, ale całe szczęście można było tę część „wydłubać” z butelki i otwór stawał się normalny. Miałam nadzieję, że choć odrobinę będzie pachniał jak moje ukochane mydło Linda Gruszka i Śliwka, ale niestety się zawiodłam… Płyn z Avon, pachnie słodko, waniliowo-owocowo, ale nie jest to jakiś powalający zapach. Robi za to całkiem porządną i trwałą pianę. MOŻE KUPIĘ PONOWNIE.


NUXE PŁYN MICELARNY Z PŁATKAMI RÓŻ – pojawił się w ulubieńcach stycznia. Nie skłamię, jeśli napiszę, że jest skuteczny niczym słynny micel Biodermy. Rozpuszczał cały makijaż w mgnieniu oka! Jeden z bardziej ekspresowych w działaniu miceli. Domywał makijaż oczu, a przy tym nie szczypał i nie podrażniał. Taki mały hit w kategorii demakijażu. Niestety jest stosunkowo drogi, więc MOŻE KUPIĘ PONOWNIE.


BIELENDA ARGAN BRONZER KONCENSTRAT BRĄZUJĄCY – pisałam o nim już rok temu tutaj i swojego zdania nie zmieniłam. Choć skład ma raczej słaby, to działanie wszystko wynagradza. Wystarczy zaaplikować niewielką ilość, by nadać skórze twarzy delikatną opaleniznę. Można dodawać go do kremów, jednak ja używałam koncentratu solo na oczyszczoną skórę twarzy dwa razy w tygodniu na noc. Na dobrze nawilżonej skórze nie robił żadnych plam, nie zamienił mnie nigdy w „marchewkę” czy też „pomarańczkę” ;) Był naprawdę przyjazny w stosowaniu (tylko raz źle go roztarłam i miałam plamkę między brwiami). KUPIĘ PONOWNIE.


KOBO HIGHLIGHTER POWDER MOONLIGHT – w zasadzie nie wiem co o nim napisać… Nie spodobał mi się. Słabo rozświetlał, był praktycznie niewidoczny, więc ciężko dyskutować choćby o trwałości. NIE KUPIĘ PONOWNIE.


ASTOR KOREKTOR PERFECT STAY – miał ładny jasny odcień (001 Ivory) idealny nawet dla bladziochów, ale strasznie podkreślał zmarszczki, więc go nie zużyłam. NIE KUPIĘ PONOWNIE.


MAYBELLINE INSTANT ANTI-AGE EFFECT – pisałam o nim tutaj i zdania nie zmieniłam. To najgorszy korektor, jaki miałam w życiu. Miał obrzydliwy pomarańczowy kolor i wchodził w każdą najmniejszą zmarszczkę. Gdy go aplikowałam moja okolica pod oczami wyglądała jak u stuletniej staruszki. Jeden z droższych bubli jakie miałam. NIE KUPIĘ PONOWNIE.


CIENIE SENSIQUE – miały ładne odcienie, dobrą pigmentację, ale trzymały się średnio. Każdy z nich miał swoje osobne opakowanie, ale „wydłubałam” cienie i przełożyłam do paletki magnetycznej. NIE KUPIĘ PONOWNIE, bo mam zbyt wiele innych cieni.


KOBO MONOEYESHADOW – dwa delikatne róże i niebiesko-butelkowy cień nie są odcieniami dla mnie. NIE KUPIĘ ICH PONOWNIE. Z kolei matowy beż (145 Sandy Beach), w którym widać wyraźne denko, to mój hit wszechczasów, pisałam o nim w kosmetycznych ideałach w 2015 roku(!), używam go codziennie jako cienia bazowego na całą powiekę i wydawało mi się, że nigdy się nie skończy! Ten egzemplarz zużywałam przez ponad rok (codziennie!). Nadeszła pora na nowy egzemplarz, więc KUPIŁAM PONOWNIE. Polecam wszystkim, którzy borykają się z tłustymi i opadającymi powiekami.



MAKEUP REVOLUTION PALETKA BIG LOVE – używałam jej, kiedy miałam fazę na fiolety na oku. Niestety cienie w trakcie dnia strasznie traciły na intensywności. Pisałam o niej jeszcze w czasie moich blogowych początków tutaj, więc najwyższa pora się jej pozbyć. NIE KUPIĘ PONOWNIE.


PERFECTA MINERALNY KREM MYJĄCY-MASKA 2W1 – produkt był dołączony do jakiegoś czasopisma i ląduje w koszu. Dlaczego? Bo oparty jest na parafinie, a ja nie zamierzam myć sobie twarzy parafiną, ani robić sobie z niej maseczek. NIE KUPIĘ.


MARION OLEJKI ORIENTALNE KOKOS TAMANU – używałam tego olejku na końcówki włosów w trakcie zeszłej zimy i początkowo byłam zachwycona, bo wyglądały zdrowo. Niestety, gdy przestałam go używać, moje włosy wyglądały niczym krajobraz po bitwie – olejek w konsekwencji przesuszył moje końcówki niemiłosiernie i musiałam ściąć włosy. Tej zimy ani razu nie użyłam produktu zabezpieczającego końcówki i włosy są piękne i lśniące. Dlatego NIE KUPIĘ PONOWNIE.


LOVELY CURLING PUMP UP MASCARA – nie wiem, które to już opakowanie ;) Bardzo fajna maskara z silikonową szczoteczką, pięknie wydłuża i pogrubia rzęsy, niestety jest zdatna do użycia maksymalnie przez 1,5 miesiąca od otwarcia. Tusz jest trwały, nie osypuje i nie rozmazuje. Opłaca się go kupować za ok. 5 zł na promocji -49% w Rossmannie i wówczas sama go kupuję. KUPIĘ PONOWNIE.



KOBO PIGMENT SEA SHELL – jeden z piękniejszych pigmentów, jakie miałam. Wydaje się być beżowo-złoty, jednak po aplikacji mieni się na różowo-łososiowo niczym prawdziwe wnętrze muszli! Na razie rezygnuję z używania pigmentów, więc MOŻE KUPIĘ PONOWNIE.


LUKSJA KREMOWE MYDŁO PŁATKI RÓŻY – mydło jak mydło, niczym się nie wyróżnia. NIE KUPIĘ PONOWNIE.


BEAUTY FORMULAS TEA TREE PŁATKI OCZYSZCZAJĄCE NA NOS – jedyne płatki, które u mnie faktycznie działają. KUPIĘ PONOWNIE.


GARNIER AQUA BOMB MASKA KOMPRES SUPER NAWILŻENIE I WYGŁADZENIE - Mam co do niej mieszane uczucia. Z jednej strony lubię maski w płachcie za to, że nie trzeba ich zmywać, a maska Garniera była naprawdę porządnie nasączona, a z drugiej strony po jej ściągnięciu zamiast ulgi poczułam mega ściągnięcie. Początkowo twarz wydawała się być nawilżona, ale po dłuższej chwili znów była taka jak przedtem. Szału nie było. NIE KUPIĘ PONOWNIE.


BABYDREAM SZAMPON – przez wiele lat mój ulubiony i JEDYNY szampon, który nie podrażniał mi skóry głowy. Obecnie od niego odchodzę na rzecz szamponów Yves Rocher (Volume i hamamelisowego), ale podoba mi się jak domywa pędzle do makijażu, więc KUPIŁAM PONOWNIE.


YVES ROCHER PŁYN DWUFAZOWY PUR BLEUET – niegdyś mój hit do demakijażu, ale przy obecnym poziomie skuteczności płynów micelarnych, który sprawia, że zmywają nawet makijaż oczu, powoli odchodzę od kupowania dwufaz. Dlatego też MOŻE KUPIĘ PONOWNIE.


ZIAJA KREM POD OCZY PIETRUSZKOWY – początkowo całkiem fajnie nawilżał, ale z czasem zauważyłam, że po jego stosowaniu wzmogło się u mnie łzawienie oczu, często miałam też dziwne „śpiochy” w kącikach (krem aplikowałam na noc), więc w ostateczności go odstawiłam. NIE KUPIĘ PONOWNIE.


NIVEA ODŻYWCZE MLECZKO DO CIAŁA – nie lubię mleczek, nie lubię zapachów Nivea, jestem na NIE.


STRIVECTIN INTENSYWNIE NAWILŻAJĄCA MASECZKA NA NOC – co to jest za bubel! Nie słyszałam wcześniej o tej marce i w życiu bym nie przypuszczała, że ta maska może kosztować aż 279 zł! Miała lekką i nijaką konsystencję, po jej aplikacji nie czuć było żadnego nawilżenia a wręcz przeciwnie – mega ściągnięcie! Koniec końców przesuszyła moją skórę zamiast nawilżyć. Za nic w świecie NIE KUPIĘ.





To sobie pomarudziłam, denko znowu wyszło na „czerwono” i nic mi się nie podoba. Wredna baba ze mnie ;) A tak serio, to aż 8 produktów kupię ponownie, więc nie było tak źle. Znacie coś?







133 komentarze :

  1. Z tymi mydłami z Lindy tak jest, jak wyjdzie jakiś nowy zapach okazjonalny - czyli np. świateczny to w ogóle nie da się wyczuć innego zapachu, jest przez chwile i nic poza tym :c Co do Kobo, co z pozostałymi cieniami, które nie używasz? Ponownie masz ich wiecej, może warto się przełamac do koloru? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z KOBO mam obecnie głównie brązy, beże, ale także złoto, rose gold i mój ulubiony kolorek Papaya Shake ;)

      Usuń
  2. To się nazywa denko ;) Szkoda że tak dużo kosmetyków się nie sprawdziło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, ale kolejne będzie lepsze ;))

      Usuń
  3. super produkty :) vianek i garnier uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że Vianek szybko się skończył :D Przyzwyczaiłam się już do 400 ml opakowań :D

      Usuń
  4. O a właśnie miałam kupować ten krem z Ziai i w ostatnim czasie odłożyłam :) Tą mascarę z Lovely muszę w końcu kupić, bo bardzo dużo osób je poleca. A są takie taniutkie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maskara ma naprawdę dobrą cenę jak za taką jakość :)

      Usuń
  5. Z całego zestawienia znam aż 4 produkty. Maskarę Lovely, którą też bardzo lubię, Szampon Baby Dream, który u mnie też służy do prania pędzli i świetnie się do tego sprawdza, olejek marion ( miałam akurat dwie wersje róża i migdał oraz olejek jojoba i olejek słonecznikowy, obydwie były naprawdę świetne), oraz krem pod oczy Ziaji, ale akurat nie z pietruszką, a z bławatkiem. Używam tego kremu z powodzeniem od stycznia i bardzo go lubię. O tym pietruszkowym też myślałam, ale ostatecznie się nie zdecydowałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maskara Lovely to chyba hit blogosfery, niemal każdy ją miał :D

      Usuń
  6. Ja akurat Nivea lubię ale fakt faktem za tym mleczkiem również nie przepadam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Co do zapachu kosmetyków Nivea też jestem na nie (tych oryginalnych niebieskich). Ale spróbuj balsam w białym opakowaniu a się nie zawiedziesz :)
    Z Marion mam inny olejek macadamia i ylang-ylang i też stosuję go na końcówki, czasami zdarzyło mi się o nim zapomnieć, ale włosy wyglądały bardzo dobrze.
    Szampon Babydream kiedyś umyłam włosy i były strasznie poplątane, teraz używam go do mycia pędzli :D
    Ja tego tuszu nie lubię, dla mnie okazał się być najgorszym tuszem ever ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam, że wszystkie kosmetyki Nivea pachną tak samo :D

      Usuń
  8. MAYBELLINE INSTANT ANTI-AGE EFFECT byłam mega ciekawa tego korektora, szkoda, że się nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
  9. Szampon Babydream kiedyś lubiłam, ale z czasem denerwowało mnie to plątanie :( Tusz Lovely to mój hit, wracam do niego co jakiś czas :) Kulkę Garniera mam chyba w tej samej wersji i również sprawdza się u mnie na co dzień. Zaś jeżeli chodzi o rozświetlacz Kobo, to u mnie jak najbardziej jest widoczny i ja go bardzo lubię właśnie za subtelność :) Mam inne, intensywne rozświetlacze, ale po Kobo sięgam wtedy, kiedy chcę coś delikatnego :) Również mam odmienne zdanie co do korektora Astor, u mnie wygląda bardzo świeżo pod oczami, nie podkreśla zmarszczek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli w większości się zgadzamy :D Reszta to takie "niuansiki" ;)

      Usuń
  10. Duże denko :) znam i lubię szampon BD tusz do rzęs Lovely oraz olejek Marion :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo się nazbierało, ale marcowe też do małych nie będzie należało ;)

      Usuń
  11. używam tej samej mascary i jestem od niej uzależniona! jest świetna xd a co do cieni to może przetestuj z kobo są w takiej samej formnie jak te z sesique ale wydaje mi się ze są extra:) obserwuję i licze na rewanż :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod cieniami Sensique były cienie z KOBO ;)

      Usuń
  12. Thank you for your honest review!
    I`m following ur blog with a great pleasure via GFC
    Please join me
    Sunny Eri: beauty experience

    OdpowiedzUsuń
  13. Muszę w końcu zakupić jakiś peeling farmony, bo tyle o nich słychać a ja jeszcze ich nie próbowałam :D Maskara z Lovely też znalazła się w moim denku ;) Lubię ją, ale jednak znacznie lepiej sprawdzają się u mnie tusze z Eveline.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam jeszcze żadnej maskary z Eveline, ale myślę, że to się zmieni na promocji w Rossmannie ;)

      Usuń
  14. Seria Sweet Secret nie ma super składów, ale nadrabia zapachami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :D Można im wybaczyć skład :D

      Usuń
  15. LOVELY CURLING PUMP UP jest super, od zeszłego roku chodzę na rzęsy ale jeszcze do niego wrócę

    OdpowiedzUsuń
  16. pierniczkowy peeling - cudowny jest!

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytając tytuł wystraszyłam się, że pełnowymiarowe opakowanie maski wylądowało w koszu :P Dobrze, że miałaś okazję przetestować ją w formie próbki, chociaż wiadomo,że to straszny bubel :D Niewiele z tych kosmetyków znam, całkiem pokaźne to Twoje denko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście, że istnieją próbki :D

      Usuń
  18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  19. Make Up Revolution ma fajne odcienie, ale nie miałam jeszcze palety od nich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam ich kilka ;) Niestety nie nadają się raczej do moich tłustych powiek, jeśli chodzi o trwałość ;)

      Usuń
  20. znam tylko ten tusz ale mialam go bardzo dawno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam taki zapas tuszy, że pewnie też długo nie wrócę do Lovely ;)

      Usuń
  21. Korektor Maybelline mnie kusił. Dobrze, że się na niego nie zdecydowałam.

    OdpowiedzUsuń
  22. Baby dream to najlepszy szampon na świecie ;) ja aktualnie zastąpiłam go Radicalem, ale na pewno do niego wrócę. Tak jak napisałaś- nie podrażnia, a przy okazji dzięki niemu wyleczyłam się z łupieżu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie tylko mnie Babydream wybawił od łupieżu ;) Obecnie stawiam na szampony Yves Rocher ;)

      Usuń
  23. Tusz z Lovely również lubię. Ciekawi mnie peeling z Farmony. Sól miałam w wersji zielonej i zgadzam się z Twoim narzeczonym :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Cudowne denko 👌🏻 Mega jestem ciekawa tego micela z NUXE 😜

    OdpowiedzUsuń
  25. Mój ukochany korektor z Astora okazał się u Ciebie bublem, a to ci heca! Ale wiadomo, każda cera jest inna i inaczej reaguje na kosmetyki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi niestety strasznie wchodzi w zmarszczki :P Wyglądam jak stara baba, gdy go używam :P

      Usuń
  26. Pierniczkowy peeling do ciała od dawna mam wypróbować ale zawsze coś innego wpada mi w ręce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może w przyszłym sezonie jesienno-zimowym Ci się uda ;)

      Usuń
  27. Lubię peelingi z Farmony :)

    OdpowiedzUsuń
  28. uwielbiam ten brązujący olejek z bieledny:) dla mnie to bardzo dobry produkt :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Miałam ten tusz, ale totalnie się nie sprawdził :/

    OdpowiedzUsuń
  30. Biedronkowe mydła strasznie przesuszają mi dłonie, zaś kremy pod oczy Ziaji mnie uczulają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi biedronkowe mydła też przesuszają dłonie, ale przy kilku opakowaniach pod rząd ;)

      Usuń
  31. Dobrze jest czasem wypróbować właśnie próbki zanim kupi się produkt pełnowartościowy :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Znam tylko tusz Lovely i szampon Babydream :) Ten pierwszy bardzo lubiłam, dawał super efekt, ale niestety po paru tygodniach od używania go zaczęły wypadać mi rzęsy :( a dosłownie kilka dni po zmianie tuszu problem zniknął.. Szampon natomiast mi się sprawdzał, chociaż dawno go już nie miałam, muszę kiedyś znów kupić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat mam fazę odstawienia Babydream, ale do SLSów nie wracam ;)

      Usuń
  33. Spore denko! U mnie ten korektor z Astora też strasznie podkreślał zmarszczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie tylko ja miałam takie przeboje :P

      Usuń
  34. Szkoda, że to mydło "biała czekolada" okazało się niewypałem. Uwielbiam takie zapachy i liczyłam, że to będzie hit. Podobnie pietruszkowy kremik od Ziaji. Można by się spodziewać po nim więcej.
    Pozdrowionka serdeczne! :)

    OdpowiedzUsuń
  35. jakoś takoś dezodorantów z Garniera nie miałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam dopiero pierwszy :D Teraz w ruch poszedł drugi ;)

      Usuń
  36. Lubię ten tusz lovely i maski w płacie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tusz super :D Też wolę maski w płachcie od tradycyjnych ;)

      Usuń
  37. LOVELY CURLING PUMP UP MASCARA haah co jestem na promce nie ma go ;D

    OdpowiedzUsuń
  38. Dosyć spore te Twoje denko :D Lubię ten tusz z Lovely ;) Mam go aktualnie!

    OdpowiedzUsuń
  39. Cienie wyglądają ślicznie,ale szkoda że się nie spisały. Mascarę Lovely mam aktualnie, lubię ją i mam któryś raz z kolei.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również miałam tę maskarę już kilka razy ;)

      Usuń
  40. miałam wielką ochotę na te korektory z Maybelline i z Astor, ale skoro podkreślają zmarszczki, to ja podziękuję. Pierniczkowy peeling kusi mnie i to bardzo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie podkreślają, więc jeśli masz z tym problem, to odradzam ;)

      Usuń
  41. O tej maskarze LOVELY tyle już dobrego czytałam, że muszę się w końcu na nią skusić. Lubię szampon Babydream, kupuję często :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maskarę warto kupić za grosze na promocji -50% w Rossmannie ;)

      Usuń
  42. płyn dwufazowy z YR myślałam o zakupie ale mam za dużo miceli i skupiam się na zużywaniu. Tusz mam i też go lubię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama też odchodzę już od dwufaz ;)

      Usuń
  43. Kulki od garniera używam już od daawna i super, lubię każdą wersję, ale różową chyba najbardziej :) i tysz loevely, często do niego wracam :) ale co do korektora z astora to mam podobne zdanie, kolorek jest ok, ale podkreśla zmraszczki i kiepsko to wygląda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różowa kulka Garniera jest lepsza od fioletowej, bo teraz używam fioletowej i jest słaba :P

      Usuń
  44. Kulkę od garniera miałam w wersji zielonej ale jakoś specjalnie nie przypadła mi do gustu... Najlepsze co może być to tusz z Lovely !! <3

    OdpowiedzUsuń
  45. U mnie ten koncentrat brązujący nie sprawdził się;)

    OdpowiedzUsuń
  46. U mnie maska Garniera też się nie sprawdziła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam jeszcze drugą, oby było lepiej :P

      Usuń
  47. U Ciebie w denku to zawsze takie chwile grozy!:)

    OdpowiedzUsuń
  48. Duże te denko :D
    P.S. Z przyjemnością obserwuję i zapraszam do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  49. wyobrażam sobie jak pięknie musi pachnieć ten peeling pierniczkowy ♥


    halvmaner blog

    OdpowiedzUsuń
  50. duże to denko:) fajne i ciekawe kosmetyki:)

    OdpowiedzUsuń
  51. Bardzo lubię kosmetyki Vianek oraz ten tusz z Lovely :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi ten tusz rzęsy osłabił:(

      Usuń
    2. Tusz widzę ma swoich wielbicieli i wrogów ;)

      Usuń
  52. o jeszcze nie widziałam tego peelingu z sweet secret :o :) słyszałam,że ten szampon dla dzieci jest bardzo dobry i chyba go kupię na przetestowanie :)
    maskarę z lovely uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szampon Babydream jest delikatny w działaniu, nie podrażnia skalpu ;)

      Usuń
  53. Widzę, że zrobiłaś porządki wiosenne, mnie też czekają, bo mam już za dużo nieużywanych kosmetyków :)
    Pierniczkowy peeling Farmony to jedyny peeling na bazie parafiny, który polubiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo piernikowego peelingu nie da się nie lubić :D

      Usuń
  54. W weekend użyłam tej maseczki z Garniera i niestety mam takie samo zdanie, co Ty. Po zdjęciu miałam uczucie ściągnięcia, a nawilżenia nie zauważyłam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś ewidentnie jest z tą maską nie tak ;)

      Usuń
  55. Lubię zapach Nivea ale używam tylko jeden krem, reszty nie lubię. Garnier maska użyłam inną i też bez szału, tą jeszcze mam i siedzi w szafce i czeka aż się zdecyduje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam jeszcze jedną maskę Garniera w zapasie :P

      Usuń
  56. Długaśne to Twoje denko. ;)

    Znam kilka z prezentowanych przez Ciebie produktów i mam podobne zdanie. Z chęcią za to przyjrzę się polecanemu cieniowi i olejkowi brązującemu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  57. Lubię denka czytać , natomiast sama nie robię. Za dużo pracy to kosztuje . Poza tym, przechowywanie tych pustych opakowań działało już na moje nerwy.
    Ja lubię zapach kosmetyków Nivea, a mleczko do ciała używałam całą zimę, pomimo że na parafinie, ale moja skóra zimą tego potrzebuje.
    Olejek brązujący z Bielendy mogłabym spróbować. Ta marka bardzo mnie przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przechowuję puste opakowania w specjalnej szufladzie, więc nie "potykam" się o nie na co dzień i mi nie przeszkadzają :D

      Usuń
  58. Maska Garniera rowniez sie u mnie nie sprawdzila, ale mialam zamiar kupic korektor z Maybelline. Teraz sama nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba u nikogo się ona nie sprawdziła :P

      Usuń
  59. Bardzo ciekawa jestem Vianka. ale jakoś podchodzi mi tylko płyn nicelarny z Garniera :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie Garnier był zbyt słaby, nie dawał sobie rady z tuszem :P

      Usuń
  60. Haha z tą gościnnością Małgosi to mnie rozwaliłaś :)Plus za pomysł :D
    Spodobały mi się BEAUTY FORMULAS TEA TREE PŁATKI OCZYSZCZAJĄCE NA NOS i na pewno ich poszukam w drogerii ;>
    Fajny post :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosi nie można pominąć :D Oby płatki Ci się sprawdziły, gdy już uda Ci się je zakupić ;)

      Usuń
  61. Spore zużycia u Ciebie, większości z kosmetyków nich nie znam. Miałam jedynie tusz do rzęs z Lovely i to nie raz :) Znam też płatki na nos, ale u mnie lepiej sprawdzają się płatki marki Cettua, polecam jeśli jeszcze ich nie próbowałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam jeszcze płatków Cettua, dzięki za podpowiedź :D

      Usuń
  62. SWEET SECRET - miałam kiedyś balsam o zapachu trufli był niesamowity

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba też go miałam dawno temu :D

      Usuń
  63. Sporo tego :). Podobają mi się również bardzo zdjęcia produktów. Dodaję do obserwowanych :)

    OdpowiedzUsuń
  64. bardzo dużo produktów dostało czerwone światło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem tak bywa, cóż poradzić ;)

      Usuń
  65. Fajne denko. Dużo tych kosmetyków.
    Widzę mój ulubiony tusz do rzęs.
    Już nie wiem które opakowanie kupuje.
    Uwielbiam go.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten tusz to hit w swojej półce cenowej ;)

      Usuń
  66. Sporo bubli ci sie trafiło ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tyle bubli, co kosmetyków, do których nie warto wracać, bo sporo innych ciekawych produktów jest na rynku ;)

      Usuń
  67. Bardzo ładne, pokaźne denko :) Znam i lubię cienie Kobo, ta zieleń jest absolutnie piękna, choć chyba nie dla mnie. Miałam też serum brązujące z Bielendy, ale w szale porządków i przechodzenia na bardziej naturalne składy pozbyłam się go.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cienie KOBO to mój Święty Graal :D

      Usuń

Serdecznie dziękuję za każdy konstruktywny komentarz!