2017/09/24

DENKO MAKIJAŻOWE - HITY I KITY

Jak co miesiąc byłam pewna, że kolejne denko będzie malutkie, ale nadeszła pora czystki w kolorówce, pielęgnacja szła jak woda, więc denkowa szuflada zaczęła się przepełniać we wrześniu w ekspresowym tempie. Postanowiłam więc zrobić dwa oddzielne denka, zamiast jednego wielkiego, by zdjęcia nie wczytywały Wam się całą wieczność ;) W pierwszej kolejności pozbywam się kolorówki, wśród której znalazło się wiele hitów i kitów. Zapraszam więc na pierwsze na moim blogu denko makijażowe!

DENKO MAKIJAŻOWE




PODKŁAD BOURJOIS HEALTHY MIX – jak widać uchowała mi się ostatnia buteleczka starej wersji podkładu Healthy Mix. Nie był to co prawda najbardziej trwały podkład na świecie, lubił się ścierać w ciągu dnia, ale dawał piękne naturalne wykończenie i sprawiał, że skóra promieniała. Kiedyś go bardzo lubiłam. Nowa wersja ponoć jest gorsza, ale zdania są podzielone.


PODKŁAD W PUDRZE RIMMEL LASTING FINISH 25HR – choć to podkład w pudrze, to używałam go jak zwykłego pudru. Wydajnością może nie grzeszył, ale dawał podkładom dodatkowe krycie gratis. Miał naprawdę ładny kolor, nie robił efektu maski, był niewidoczny na mojej suchej skórze, dobrze utrwalał makijaż. Nie był zbyt matujący, więc nada się raczej do cer normalnych i suchych. POLECAM.


BELL KOREKTOR HYPOALLERGENIC – pisałam o nim tutaj. Napisy już mi się z niego starły, bo dość długo przeleżał zapomniany w toaletce. A wszystko przez to, że koszmarnie ciemniał po nałożeniu na skórę. Ponadto w momencie zetknięcia z wodą (np. gdy łzawią oczy), pod oczami tworzyło się nieestetyczne ciacho, którego nie dało się już odratować. NIE POLECAM.


PRÓBKI ANNABELLE MINERALS – w sklepach internetowych dostępne są próbki różów i korektorów Annabelle Minerals, dzięki czemu możemy dobrać sobie odpowiedni odcień przed zakupem pełnowymiarowego opakowania. O ile wszystkie róże mi się podobały, bo miały naprawdę ładne odcienie, świetną pigmentację i dobrą trwałość, o tyle korektory pod moimi oczami wyglądały sucho. Tak więc RÓŻE POLECAM, KOREKTORÓW NIE POLECAM.


ASTOR SEDUCTION CODES NO 2 VOLUME & CURVE MASCARA – kupiona za grosze w trakcie likwidacji szaf marki Astor w Rossmannie. Tusz miał olbrzymią szczoteczkę (wielkości całego mojego oka), którą mogliście podejrzeć tutaj. Maskara początkowo świetnie pogrubiała, wydłużała i podkręcała rzęsy, później niestety coraz mniej pogrubiała. Mimo wszystko efekt końcowy był ładny, a rzęsy nie były sklejone. MOŻE BYĆ.


RIMMEL BROW THIS WAY STYLING GEL – jeden z nielicznych drogeryjnych żeli, który naprawdę utrwalał moje super grube i długie włoski w brwiach. Żel pojawił się nawet w ulubieńcach lipca. Na dodatek ma stosunkowo niską cenę, ponieważ choćby w Rossmannie kosztuje poniżej 30 zł. To produkt, który się kocha albo nienawidzi – ja należę do tej pierwszej grupy, ale wiele osób narzeka, że zbyt wiele produktu nabiera się na szczoteczkę, niektórzy nazywają go nawet „glutem na brwiach” ;) Dla mnie jest niezwykle skuteczny, więc POLECAM.


CATRICE MULTI COLOUR BLUSH 060 STRAWBERRY FRAPPUCCINO – moim skromnym zdaniem, bardzo ciężko jest spartolić róż. A jednak marce Catrice się to udało! Róż 060 Strawberry Frappucino swą konsystencją przypomina mąkę. W sumie to nie tylko konsystencją, ponieważ gdy zmieszamy wszystkie odcienie w opakowaniu, uzyskamy niemalże biały kolor na skórze. NIE POLECAM.


PODKŁAD REVLON COLORSTAY DO CERY MIESZANEJ – przeleżał już pewnie ze 3 lata w mojej szufladzie, bo po terminie służył mi do porównywania kolorów podkładów (chyba każdy zna odcień 180, więc łatwo porównywać do niego na swatchach inne podkłady). Gdy miałam cerę mieszaną, uwielbiałam ten podkład za mocne krycie, ale od kiedy mam suchą cerę, zdecydowanie nie jest to wersja dla mnie (podkreśla skórki). Ze względu na dawne uwielbienie MOŻE BYĆ.


BAZA POD CIENIE AVON – pisałam o niej w porównaniu baz pod cienie. Była całkiem przyzwoita, bo utrzymywała cienie na moich tłustych powiekach bez ich rolowania. Nieznacznie podbijała kolory cieni i lekko kryła niedoskonałości na powiekach. MOŻE BYĆ.


WIBO GROWING LASHES STIMULATOR MASCARA – pisałam o niej ostatnio tutaj. Miała być hitem, a wyszło jak zwykle ;) Tusz sklejał rzęsy, wywijał je we wszystkie strony, a do tego koszmarnie osypywał się w ciągu dnia. NIE POLECAM.


NYX POWDER BLUSH TAUPE – kolejny hit internetu, który okazał się być u mnie kitem. Miał być to róż w chłodnym brązowym odcieniu idealnym do konturowania i naprawdę był chłodny, ale pigmentację to on miał zerową – kosmetyk nie przenosił się z opakowania na skórę. Jeśli mam nakładać bronzer 20 razy na twarz, to już wolę go wyrzucić. NIE POLECAM.


CATRICE CAMOUFLAGE CREAM – lubię go za dobre krycie, stacjonarną dostępność i niską cenę. Denerwuje mnie to, że z biegiem czasu od otwarcia coraz mocniej zastyga w opakowaniu, więc nigdy nie udaje mi się zużywać żadnego egzemplarza do końca. Kamuflażu używam do maskowania niedoskonałości na skórze, choć nie mam zbyt dużych problemów skórnych. Według mnie kamuflaż kompletnie nie nadaje się do stosowania pod oczy. Ogólnie jest to dobry produkt do kamuflowania mniejszych problemów skórnych w awaryjnych sytuacjach. POLECAM.


CELIA GLAM ON TOP – produkt miał nadawać się zarówno na powieki jak i jako rozświetlacz, ale wiadomo - gdy coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Produkt jest zbyt żółto-złoty, by używać go jako rozświetlacza i za mało napigmentowany, by być cieniem do powiek. NIE POLECAM.


MY SECRET DESIGN YOUR EYEBROW GEL MASCARA – maskara daje mocny kolor na brwiach i jest dla mnie zbyt ciemna. Liczyłam na jej właściwości utrwalające, ale były zbyt słabe dla moich długich i grubych brwi. Dlatego się u mnie nie sprawdziła i NIE POLECAM.


MAKEUP REVOLUTION FLAWLESS MATTE – paleta zawiera aż 32 matowe odcienie. Bardzo lubiłam jej chłodną kolorystykę, ale maty nie są już na topie tak jak było jeszcze rok temu, więc coraz rzadziej po nią sięgałam. W końcu się przeterminowała. Niektórzy zarzucają jej, że odcienie na oku są do siebie podobne, ale lubiłam ją za możliwość stworzenia delikatnych makijaży do pracy. MOŻE BYĆ.


CIENIE INGLOT – również często chwalone za jakość, ale u mnie kompletnie się nie sprawdziły. Beżowe odcienie Inglota mają słabą pigmentację, a w ciągu dnia nawet na bazie cienie niemalże całkowicie zanikają. NIE POLECAM, sama już raczej się nie skuszę (wywalam wszystkie).


CIENIE KOBO – tutaj historia wygląda zupełnie inaczej niż z Inglotem – cienie Kobo uwielbiam od lat za cudowną pigmentację i trwałość na tłustych powiekach. Ostatnio zauważyłam jednak, że nie znam terminu ważności części z nich, więc najrozsądniej jest wyrzucić te „podejrzane” egzemplarze. Tak też zrobiłam. Nie podam Wam ich odcieni, ponieważ części z nich już nie ma w sklepach (to wzbudziło moje podejrzenia o przeterminowaniu). Ponownie zakupiłam odcień Rose Gold (różowo-złoty) oraz Caffe Latte (kawa z mlekiem). Dokupiłam też zupełnie nowe odcienie, więc na pewno pojawią się w nowościach. POLECAM




Jak widać same denko makijażowe jest już całkiem spore ;) Znacie coś?






Podobne wpisy:




110 komentarzy :

  1. Znam jedynie podkład Healthy Mix, który mi totalnie nie przypasował. Na twarzy wyglądał koszmarnie. Nigdy więcej na niego nie spojrzę. A kolorówki widzę leci u Ciebie sporo, mnie to zużywanie idzie chyba bardzo wolno, aczkolwiek czystki robiłam już jakiś czas temu i na razie nie mam potrzeby :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie czystki robi się raz na kilka miesięcy i stąd tyle produktów ;)

      Usuń
  2. Bardzo lubię bazę pod cienie Avon, u mnie się świetnie spisuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam "trudne" powieki, więc każda baza ma u mnie pod górkę ;)

      Usuń
  3. U mnie też nie wszystkie wykończenia cieni z Inglota się sprawdziły, ale np. z jasnych Double Sparkle czy AMC Shine jestem bardzo zadowolona:).

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam jeszcze tę starą wersję Healthy Mix i mieszam ją z innym podkładem, bo za szybko się po nim świecę. Korektor z Bell średnio lubię, niby źle nie wygląda, ale ma słabe krycie. Zaskoczona jestem, że cienie z Inglota Ci nie odpowiadają, bo wszędzie są chwalone. Sama chcę w końcu jakiś wypróbować, mam nadzieję, że u mnie się sprawdzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszędzie są chwalone, więc i ja się skusiłam, a tu klapa :P

      Usuń
  5. Cienie Kobo prezentują sie bardzo fajnie ale zawsze jak byłam w Naturze to nie bylo takich ciekawych a chętnie bym to złoto przygarnela ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam cieni z KOBO, ale słyszałam o ich dobrej jakości. Chętnie się z nimi kiedyś zapoznam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tusz z wibo też niespecjalnie się u mnie sprawdził, o czym chyba zresztą już wspominałam :D Co do korektora catrice w słoiczku - chyba nie umiem go używać.. bo jakoś wcale nie jestem przekonana do koloru przede wszystkim :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kolorem tych korektorów też nie umiem się dogadać - latem miałam za jasny, kupiłam ciemniejszy i teraz jest zbyt ciemny XD

      Usuń
  8. U mnie baza z Avon sprawdza sie super ;) A reszta podobnie :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeśli nowa wersja helathy mix jest gorsza to za dopłata nie chcę nawet:P Stara wersja była dla mnie kiepściuteńka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi podobał się efekt, jaki dawał podkład na mojej suchej skórze ;) Teraz ponoć najjaśniejszy odcień jest ciemniejszy niż kiedyś, itp. więc szkoda na niego mojego czasu :P

      Usuń
  10. Naprawdę wspaniale się to denko prezentuje.
    Super propozycje, ale też średniaki i przeciętniaki.
    Widzę jednak mój ulubiony kamuflaż od Catrice.
    Pozdrowionka niedzielne :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Znam cienie Inglota i muszę przyznać że u mnie spisują się całkiem ok.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja zaś uwielbiałam zielony tusz Wibo.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak to, Astor zniknął z Rossmannów? Nawet nie wiedziałam :-O. Widzę, że udało Ci się dobrać do różu Catrice – mój był tak spolerowany, że nawet po zeskrobaniu wierzchniej warstwy nie mogłam go używać. Widzę, że niewiele straciłam ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinnam zapytać: na jakiej planecie żyjesz? :D Jak można było przegapić piękne, złote, nowiusieńkie szafy AA wstawione za Astora? :D

      Usuń
  14. Znam puder w kamieniu rimmel i korektor camouflage ;) i jedno i drugie lubię :D

    OdpowiedzUsuń
  15. fajna obszerna recenzja :) ja bardzo lubię cienie Inglota :)

    www.nouw.com/zanzadra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi :) U mnie niestety te cienie się kompletnie nie sprawdziły :P Za to uwielbiam ich puder do modelowania twarzy HD 505 ;)

      Usuń
  16. Duże denko , ja cienie inglota kiedyś bardzo lubiłam ale od dłuższego czasu sięgam po inne marki.nie miałam KOBO ciekawa jestem ich jestem .

    OdpowiedzUsuń
  17. Kamuflaż Catrice uwielbiam do krycia wyprysków.

    OdpowiedzUsuń
  18. Znam sporo rzeczy i mam co do nich podobne opinie jak Ty :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Miałam wszystkie podkłady i pudry, które pokazałaś i wszystkie mnie zapchały. :( Jedyny podkład, który mnie zapycha, to Max Factor. Nie wiem, co ma w sobie ta marka, ale uwielbiam wszystkie ich kosmetyki. :D

    OdpowiedzUsuń
  20. A ja ostatnio w końcu kupiłam paletkę cieni Kobo, chyba jako ostatnia, w końcu będę mogła sprawdzić je na sobie :P

    OdpowiedzUsuń
  21. Ale zrobiłaś czystki. :P Caffe Latte Kobo uwielbiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  22. Znam z Twojego denka podkłady (choć z revlona miałam wersję do skóry suchej, Ivory) i cienie Inglot. Powiem Ci, że u mnie one dobrze dawały sobie radę i byłam zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo lubię podkłady Bourjois :)
    Zapraszam na nowy post :)
    http://www.stylishmegg.pl/2017/09/powiew-jesieni-kapelusz-i-szary-sweter.html

    OdpowiedzUsuń
  24. Osobiście znam tylko podkład Revlon. Reszty nie miałam okazji stosować.

    OdpowiedzUsuń
  25. WIBO GROWING LASHES STIMULATOR MASCARA byłą hitem jak nie stałą się sławna ;D

    OdpowiedzUsuń
  26. Strasznie nie lubiłam Flawless Matte :(

    OdpowiedzUsuń
  27. No wreszcie ktoś nie jest zadowolony z cieni Inglota! Mam 2 cieliste i jeden czkoladowy brąz i cholera jasna, na moich tłustych powiekach i bazie pod cienie po 8h pracy na moich oczach praktycznie nie zostaje nic. Mega się utleniają, w dodatku nałożone na bazę często tworzą grudy. Z KOBO jeszcze nie miałam, ale chętnie wypróbuję moje ulubione barwy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w 100%! One po prostu totalnie znikają :P Cienie Kobo są dla mnie o wiele lepsze ;)

      Usuń
  28. Miałam kilka z tych produktów. Puder z Rimmela długo u mnie leży, bo używam go jak mam coś mocniejszego do zakrycia albo nie chce mi się paciać podkładem (a zazwyczaj mi się chce, dlatego leży odłogiem), ale jest dość ok. Cienie z Inglota - zależy od koloru, ale głównie leżą u nich maty. Za to co do Wibo to jest w szoku, bo to mój hicior od wielu lat :( Może miałaś napoczęty egzemplarz? Bo pod koniec, czyli po ok. 3-4 msc. też skleja, ale jak jest świeżutki to dla mnie bomba.

    OdpowiedzUsuń
  29. Podkład Bourjois też lubię, ale jeszcze bardziej polubiłam kiedyś Flower Perfection - niestety dawno już wycofany ze sprzedaży. Healthy Mix nie miałam w nowej wersji.
    Cieni Inglot kiedyż używałam namiętnie, a Kobo mi z kolei jakoś nie do końca podeszły. Za to lubię bardzo korektor Catrice też mam ten w słoiczku i bardzo go lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Flower Perfection nigdy nie miałam, ale słyszałam o nim ;)

      Usuń
  30. Rowniez uzywalam tusz Wibo i to byla porazka. Camouflage z Catrice sprawdza sie u mnie takze dobrze. Maskary Astora chyba maja wspolny mianownik, bo obecnie uzywam wersji Big False Lashes i na poczatku byla idealna, ale po miesiacu przestala przynosic jakiekolwiek efekty i zaczela sklejac...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i tak być :D To jest moja pierwsza maskara z Astor więc nie mam do czego porównać :P

      Usuń
  31. Lubię kamuflaż z Catrice i podkład z Bourjois :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ta baza pod cienie z Avonu strasznie mnie kusi. Nie miałam styczności z cieniami inglota ale każda marka ma swoje lepsze i gorsze cienie.
    Mam kilka cieni z Kobo i jestem nimi zauroczona:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Piękne kolorki cieni z Kobo :) Ja kupiłam ostatnio ten tusz z Wibo i u mnie nie jest aż tak źle. Zastąpiłam nim ten żółty z Lovely bo chyba zmienił się skład i po dwóch latach zaczął szczypać w oczy.

    OdpowiedzUsuń
  34. Kilka kosmetyków znam. Lubiłam kamuflaż Catrice oraz ten podkład w pudrze Rimmel'a. Swoją drogą nie wiedziałam, że to jest podkład w pudrze tylko zwykły puder matujący. Miałam również róż Multi Color z Catrice ale w innej wersji kolorystycznej (lekko pod pomarańcz) i byłam z niego bardzo zadowolona. Widocznie zależy od zestawu odcieni.

    OdpowiedzUsuń
  35. Bardzo lubię Twoje zdjęcia, są bardzo energetyczne. Właśnie usiadłam do obróbki swoich i szukam inspiracji w sieci ;P
    Co do Revlona, jesli masz cere suchą, to polecam wersję tego podkładu do suchej. Daje całkowicie inny efekt na skórze.
    Bazę pod cienie z Avon również bardzo lubiłam swego czasu, natomiast szybko mi wyschła. Jednak słoiczek to nie jest dobry pomysł w przypadku bazy pod cienie.
    Jeśli chodzi o cienie do powiek, ja nawet się nie przyznam ile lat mam już swoje egzemplarze z Inglot, Kobo, Sleek :D Ostatnio nawet Hania z Glam Shop wypowiadała się na ten temat, że data ważności na prasowanym, suchym produkcie jest jedynie sugerowana. I że jeżeli z cieniem nic się nie dzieje, ma taka samą konsystencję, to może nam służyć kilka lat, bo nie ma mocy, żeby w suchym produkcie rozwinęły się bakterie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :D Akurat Hania nie jest dla mnie autorytetem, jeśli chodzi o chemiczno-biologiczne sprawy, więc wolę wyrzucać stare produkty :D

      Usuń
  36. Revlon Color Stay - bardzo się lubimy :) Używam niemal codziennie. Do tej pory nie znalazłam lepszego...Twoje może być trochę mnie zaskoczyło ;) Piękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  37. Widzę, że w tym denku sporo kosmetyków nie budzi u Ciebie zbyt dobrych uczuć ;) Muszę przyznać, że większości z nich nie miałam okazji wypróbować i specjalnie nie żałuję. Narobiłaś mi za to ochoty na przetestowanie cieni Kobo, ciekawa jestem jak się u mnie sprawdzą.

    OdpowiedzUsuń
  38. Bardzo przydatny post. Mam jeden tusz z Wibo i nie jest zły, choć szału też nie robi.
    www.lubietestowac.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  39. Znam tylko bazę pod cienie Avon - lubię ją, ale muszę poszukać czegoś bardziej naturalnego:)

    OdpowiedzUsuń
  40. Chyba niczego nie miałam okazji używać.

    OdpowiedzUsuń
  41. z annabelle minerals uwielbiam cien do powiek swietnie kryje:)

    Buziaki:*
    WWW.KARYN.PL

    OdpowiedzUsuń
  42. też powinnam zrobić porządki w cieniach i powywalać te, co już mają naprawdę sporo lat :D

    OdpowiedzUsuń
  43. genialne denko! czystki takie że HEJ! Oj.. bardzo lubię takie sprzątanie bez skrupułów :-D Mam cienie inglot i są dość różne jakościowo.. też mam już ich dość i czaję się na coś nowego :-)

    OdpowiedzUsuń
  44. Zaciekawił mnie ten żel do brwi 😊 muszę się za nim rozejrzeć przy następnej wizycie w Rossmannie 😊

    OdpowiedzUsuń
  45. Miałam to samo z tuszem z Wibo. Osypuje się strsznie, już po godzinie wyglądałam jak panda 😊 recenzja bardzo przydatna, bardzo dobrze się Ciebie czyta 😁

    OdpowiedzUsuń
  46. Niedawno kupiłam kamuflaż z Catrice i zmartwiłaś mnie tym, że szybko zastyga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej widać to, gdy kupi się nowy egzemplarz i porówna z tym otwartym :P

      Usuń
  47. nigdy nie mialam nic z kobo, teraz mam do zyzycia stary revlon w sumie nic sie z nim nie dzieje wiec pozuzywam;)

    OdpowiedzUsuń
  48. Oj zasmuciłaś mnie nieco, bo mam korektor z Bell, który w niedługim czasie miał zostać użyty. Chyba jednak sobie odpuszczę. Świetny post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;) Spróbuj, może u Ciebie się sprawdzi ;)

      Usuń
  49. Znam puder Rimmela, bazę Avonu i podkłady Bourjois i Revlona.

    OdpowiedzUsuń
  50. Korektor z annabelle nadaje się na wypryski nie pod oczy - zaiera substancje wysuszajace zeby wspomagac leczenie wypryskow :)

    OdpowiedzUsuń
  51. U mnie ten korektor Bell też okropnie ciemniał. I mam taki problem z każdym korektorem i każdym podkładem tej marki. :/

    OdpowiedzUsuń
  52. Moim zdaniem stara wersja Healthy Mix od nowej niczym się nie różni :) Tusz z Wibo u mnie z kolei super wydłużał rzęsy, ale niestety cholernie osypywał się w ciągu dnia :(

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy konstruktywny komentarz!