Mamy już praktycznie połowę stycznia, więc to najwyższa pora, by zabrać się za podsumowanie kosmetyczne ubiegłego roku. Na początek chciałabym przedstawić Wam moich ulubieńców z kategorii makijaż – lojalnie uprzedzam, że będzie ich sporo, ale to naprawdę mocno wyselekcjonowana gromadka, dzięki której mogę w miarę szybko wyjść rano z domu ;) Co ciekawe, w większości będą to naprawdę tanie kosmetyki, które można znaleźć w drogeriach. W końcu często powtarzam, że tanie nie znaczy złe ;)
ULUBIEŃCY 2018 ROKU
PODKŁAD EVELINE LIQUID CONTROL HD 010 – pisałam o nim szczegółowo tutaj. Jest to mój podkład „do zadań specjalnych”, ponieważ sięgam po niego głównie wtedy, gdy mam coś więcej do ukrycia na skórze lub gdy czeka mnie bardzo długi i ciężki dzień. Ma bardzo płynną konsystencję, delikatne pudrowe wykończenie i wygląda naprawdę naturalnie na skórze. Sprawdza się nawet na mojej suchej cerze. To zdecydowanie odkrycie 2018 roku.
PODKŁAD CATRICE ALL MATT PLUS 010 – stawiam na niego głównie w okresie jesienno-zimowym. Ma małe krycie, które można budować w kierunku średniego, łatwo aplikuje się nawet samymi palcami, a do tego ma ładne satynowe wykończenie. W ciągu dnia ściera mi się jedynie delikatnie z brody (podbródka?). To mój wybór na co dzień do pracy, był również moim hitem 2017 roku.
PODKŁAD BELL HYPOALLERGENIC CC CREAM 01 – pisałam o nim dokładniej tutaj. Był moim hitem 2016 i 2017 roku, a więc sięga po zwycięstwo już trzeci rok z rzędu ;) Ma delikatne krycie, które można jednak budować w nieskończoność, ze względu na to, że świetnie wtapia się w skórę. Dzięki „mokremu” wykończeniu dającemu efekt glow będzie idealnym wyborem dla cer suchych i dojrzałych. Odnoszę wrażenie, że delikatnie nawilża. Sięgam po niego głównie w okresie wiosenno-letnim.
PODKŁAD LILY LOLO MINERAL FOUNDATION SPF15 WARM PEACH – pisałam o nim tutaj. Minerałki to zupełna nowość w moim makijażu, miałam wcześniej spore opory przed używaniem podkładów w formie sypkiej głównie przez suchą cerę. Jednak dobry krem zaaplikowany pod podkład Lily Lolo potrafi zdziałać cuda. Uwielbiam dokładać kolistymi ruchami kolejne warstwy podkładu, ponieważ w magiczny sposób optycznie wygładzają skórę. Krycie bardzo fajnie da się budować, a sam podkład nie „gryzie się” z moimi płynnymi korektorami i trzyma się przez cały dzień.
KOREKTOR SENSIQUE HIGH COVERAGE LIQUID CONCEALER – kolejne odkrycie 2018 roku. Co ciekawe po 3 latach w końcu udało się zdetronizować mój ukochany korektor z Bell Multi Mineral Anti-Age Concealer ;) Przewaga korektora z Sensique polega głównie na jego wielozadaniowości – stosuję go zarówno pod oczy (bardzo dobrze kryje moje zasinienia i nie wchodzi w zmarszczki), na nos (kamufluje popękane naczynka i się nie warzy) oraz do "czyszczenia" linii brwi (pozwala na wyrysowanie wyraźnej linii). W końcu znalazłam korektor 3w1 ;)
PUDER WIBO BANANA LOOSE POWDER – służy mi do przypudrowywania korektora pod oczami. Jest idealnie zmielony, nie odznacza się na żółto od odcienia mojej skóry, nie podkreśla zmarszczek i nie przesusza delikatnej skóry pod oczami.
PUDER BELL LOOK NOW! HD POWDER – świetnie matuje, utrwala makijaż na cały dzień, jest niewidoczny na skórze (chyba że macie ciemną karnację, to może przy większej ilości bielić), a do tego optycznie ją wygładza. Nie podkreśla suchych skórek.
BRONZER VITA LIBERATA TRYSTAL MINERALS SELF TANNING BRONZER 01 – nigdy bym nie przypuszczała, że polubię się z bronzerem w formie sypkiej, a jednak! Otrzymujemy go w komplecie z przecudownym pędzlem kabuki, dzięki któremu bez żadnego problemu możemy rozetrzeć produkt na skórze. Odcień 01 idealnie sprawdza się u mnie zarówno do konturowania jak i ocieplania twarzy, jest trwały i wygląda bardzo naturalnie. Niewielkim wysiłkiem można dzięki niemu uzyskać świetny efekt na skórze.
BRONZER GOLDEN ROSE TERRACOTTA POWDER 04 – pojawia się w ulubieńcach trzeci rok z rzędu. Odkryłam go oczywiście dzięki Maxineczce, która ostatecznie przekonała mnie do tego, by zaryzykować i wypróbować ten bronzer, który jest pudrem, a wygląda jak rozświetlacz (brzmi pokrętnie!). Daje piękny efekt glow na skórze, w naturalny sposób ją ociepla i rozciera się jak marzenie.
RÓŻ WIBO ECSTASY 1 – pisałam o nim tutaj. Również pojawia się w hitach minionego roku już trzeci raz z rzędu. Ma idealnie wyważony różowo-złoty odcień – nie za ciepły, nie za chłodny. Ma również umiarkowaną pigmentację, dzięki czemu nie zrobimy sobie nim krzywdy. Pozostawia na skórze przepiękną złotą poświatę, dzięki czemu wizualnie odmładza twarz.
ROZŚWIETLACZ MY SECRET FACE ILLUMINATOR POWDER PRINCESS DREAM – nie od razu zapałałam miłością do tego rozświetlacza, ale w tym roku zdecydowanie zdominował moje serce (i przy okazji twarz!). Daje efekt niesamowitej szampańskiej tafli i trzyma się na mojej suchej cerze przez cały dzień. Sięgam po niego codziennie!
BAZA POD CIENIE MAYBELLINE COLOR TATTOO CREME DE ROSE 91 – pisałam o niej w porównaniu baz pod cienie. Uwielbiam ją za to, że w stu procentach kryje wszelkie niedoskonałości na powiekach, nie pozwala na przetłuszczanie się skóry w ciągu dnia i trzyma cienie w ryzach od rana do nocy. Sięgam po nią regularnie od 2015 roku.
CIEŃ BAZOWY ESSENCE MY MUST HAVES 09 CHILLI VANILLI – pisałam o nim we wpisie o najlepszych drogeryjnych cieniach do tłustych powiek. Odcień 09 to neutralny beż, który idealnie „zagruntowuje” u mnie bazy pod cienie, dzięki czemu cały makijaż oczu zyskuje na trwałości. Ma formę wkładu do paletki Essence i kosztuje grosze.
KOBO FANTASY PURE PIGMENT 106 PEACHY COCKTAIL – mój najukochańszy i najprostszy w użyciu pigment. Ma przepiękny i trudny do określenia odcień – to mieszanka brzoskwini, złota i różu, która w świetle zachowuje się niczym rybia łuska. Pigment nakładam po prostu palcem na cień My Secret Extreme Gleam i nic się nie osypuje. Wytrzymuje na tłustych powiekach od rana do nocy w nienaruszonym stanie.
PŁYNNE CIENIE MY SECRET EXTREME GLEAM – pisałam o nich tutaj. Mają przepiękne metaliczne wykończenie, można aplikować je na gotowy makijaż oka, ponieważ go nie naruszają, ekspresowo zastygają, idealnie trzymają pigmenty z Kobo, a do tego są mega trwałe. Żaden tradycyjny cień nie dał na moich powiekach tak pięknego błysku. Poza tym mają jeszcze jedną bardzo praktyczną cechę - idealnie tuszują na powiece odbity tusz :D
PALETKA CIENI KOBO MORNING STAR – pisałam o niej tutaj. Obecnie nieznacznie zmodyfikowałam jej zawartość wymieniając jeden cień (różowy) pod swoje potrzeby. Paleta zawiera wszystko to, czego potrzebuję do stworzenia szybkiego dziennego makijażu oka (matowy beż i 3 odcienie brązów). Cienie Kobo znam i polecam Wam od lat, są świetnie napigmentowane i trwałe.
TUSZ DO RZĘS L’OREAL PARADISE EXTATIC – ma tradycyjną „włochatą” szczoteczkę, która w magiczny sposób wydłuża i pogrubia moje liche rzęsy, dzięki czemu w końcu są widoczne nawet z odległości. Jakby tego było mało, utrwala efekt podkręcenia rzęs otrzymywany przy użyciu zalotki.
PUDER DO BRWI MAYBELLINE BROW SATIN DARK BROWN – posiadam już całą kolekcję dwustronnych kredek z serii Brow Satin. Używam głównie końcówki z pudrem, która pozwala na podkreślenie brwi w „miękki” a do tego ekspresowy sposób. Jest idealnym uzupełnieniem po zabiegu henny. Nie znalazłam jeszcze dla Brow Satin godnego zamiennika – po prostu jest najłatwiejszy w obsłudze ;)
Znacie któryś z moich hitów? ;)
Podkład catrice jest mi znany właśnie od niedawna i myślę, że też ma szanse na zostanie ulubieńcem roku :) Eveline czeka w zapasach także cieszę się, że znowu go mogę zobaczyć w takim zestawieniu. Niedługo zacznę go używać :D A o kremie cc słyszałam tyyyyyle dobrego, że w końcu będzie mój! :D
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że będziesz zadowolona z tych produktów :D Ja wciąż do nich wracam ;)
UsuńNie używałam żadnego z tych produktów :)
OdpowiedzUsuńWarto! :)
UsuńZnam trzy kosmetyki: płynny podkład Eveline, mineralny podkład Lily Lolo oraz róż Wibo Ecstasy - i wszystkie trzy sama bardzo lubię :)
OdpowiedzUsuńMiło mi to słyszeć :D To naprawdę świetne produkty :)
UsuńAle dużo skarbów z chęcią bym kilka przygarnęła, nie będę wymieniać które najbardziej mi się podoba bo z chęcią wszystko bym przetestowała :)
OdpowiedzUsuńPodobnie jak Ty uwielbiam ten podkład z Eveline - jest tani, skuteczny i dobrze się trzyma rzez cały dzień, dla mnie to też odkrycie roku :) Mam już drugą buteleczkę. Reszty kosmetyków nie znam, ale podoba mi się ta paleta z Kobo.
OdpowiedzUsuńPodkładu z Eveline mam już w zasadzie trzecią buteleczkę, bo mieszam obecnie dwa odcienie zanim się opalę ;)
UsuńU mnie też puder HD znalazł się w makijażowych ulubieńcach roku. Odkąd mam go w mojej kasetce Diy z produktami do twarzy bardzo lubię po niego sięgać, co widać po wielkiej dziurze w środku :D
OdpowiedzUsuńJa żałuję, że zapomniałam o nim na tyle miesięcy! Jest najlepszy :)
UsuńJa też używam tego Color Tatoo jako bazę :)
OdpowiedzUsuńSprawdza się w tej roli idealnie :)
UsuńPłynne cienie My Secret zapisałam sobie na listę:). A kredkę Brow Satin też bardzo lubię:).
OdpowiedzUsuńPłynne cienie już niestety wychodzą ze sprzedaży, także trzeba się spieszyć ;)
Usuńtego CC z bell już dawno nie miałam nie mogę go coś dorwać :( a uwielbiam go
OdpowiedzUsuńKiedyś zrobiłam zapas, mam nadzieję, że nie wycofali go ;(
UsuńDużo fajnych rzeczy, których jeszcze nigdy nie używałam. Ciekawa jestem tego korektora z Sensique :)
OdpowiedzUsuńKorektor to prawdziwa petarda :D
UsuńZaciekawiłaś mnie tuszem do rzęs 😉
OdpowiedzUsuńGdyby nie zapas mascar już bym do niego wróciła :D
UsuńWspaniali ulubieńcy kochana! <3 Najbardziej wpadł mi w oko podkład mineralny z Lily Lolo :) Zawsze chciałam go spróbować, jednak kurczowo trzymam się Annabelle Minerals, który sprawdza mi się fantastycznie :) Pozdrawiam Cię cieplutko! :*
OdpowiedzUsuńZ jednej strony, jeśli coś sprawdza się fantastycznie, to po co to zmieniać, ale z drugiej strony, jakby każdy tak myślał, to świat nie posuwałby się naprzód, tylko stałby w miejscu ;)
UsuńTen podklad Catrice rowniez swietnie sprawdza sie mojej bratowej, chyba musze sie na niego skusic ;)
OdpowiedzUsuńWarto, tym bardziej, że nie jest drogi :)
UsuńNazbierało się tych ulubieńców :)
OdpowiedzUsuńTo prawda, ale są to najlepsze z najlepszych ;)
UsuńRozświetlacze z Sensique są świetne:)
OdpowiedzUsuńTo prawda, mam kilka :D
UsuńPuder bananowy - muszę kiedyś wypróbować.
OdpowiedzUsuńŚwietnie utrwala u mnie korektory pod oczami bez przesuszania ;)
UsuńNo masz nic nie znam! A kiedyś zastanawiałam się nad zakupem bananowego pudru, ale ostatecznie zrezygnowałam. Może w tym roku poznam Twoich ubiegłorocznych ulubieńców? ;-)
OdpowiedzUsuńTo naprawdę dobry plan :D :D
UsuńTusz L'oreal to też mój ulubieniec.
OdpowiedzUsuńUff, czyli nie jestem sama :D :D
UsuńZnam kilka kosmetyków. Podkład z Eveline u mnie się nie sprawdził, ale za to kocham rozświetlacz z My Secret i bardzo lubię Teracotta z Golden Rose ;)
OdpowiedzUsuńRozświetlacz My Secret bije inne rozświetlacze na głowę :D
UsuńUwielbiam rozświetlacz z My Secret jest przepiękny :) Znam też podkład z Eveline, u mnie też jest do zadań specjalnych bo na co dzień wolę minerały.
OdpowiedzUsuńMuszę wreszcie wypróbować korektor z Sensique ;)
Korektor jest po prostu świetny :)
UsuńKorektor z Sensique ląduje na liście zakupowej! Muszę się wreszcie wybrać do Natury na mały shopping :D
OdpowiedzUsuńOby był jeszcze na półkach, bo może być wykupiony ;))
UsuńSame cuda i Lily Lolo <3
OdpowiedzUsuńOj, tak <3
UsuńDużo bardzo ciekawych produktów, chętnie przetestuję puder do brwi :)
OdpowiedzUsuńPolecam, jest bardzo prosty i szybki w aplikacji :)
UsuńBardzo fajni ulubieńcy - ten podkład z eveline super się u mnie sprawdzał
OdpowiedzUsuńCieszę się, że też Ci się spodobał ;)
UsuńSporo tych dobroci :D Ja może w końcu się skuszę na puder bananowy :D
OdpowiedzUsuńJest taniutki, a i tak często bywa w promocji :D
UsuńU mnie podkład Bell średnio się sprawdził. Słabo się trzymał i nie zadowalało mnie jego krycie ;)
OdpowiedzUsuńNaprawdę szkoda, bo pięknie wygląda na skórze ;)
UsuńKorektor z Sensique muszę spróbować ;D Te płynne cienie z My Secret też bardzo lubię. Ogólnie te dwie marki tak mnie ostatnio zaskakują, że hej! Tylko dla nich wchodzę d drgerii Natura, a jak się przeprowadzę, to będę ją miała pod nosem. Muszę chodzić na zakupy z wyliczonymi pieniędzmi ;P
OdpowiedzUsuńDobrze, że zrobili taką akcję PRową na blogach, bo wiele osób nie wiedziało o istnieniu tych produktów i ich nie doceniało ;) Miałam to szczęście, że sięgałam po te marki od lat :D
Usuńszczególnie starannie przeczytałam fragment o podkładach i korektorach...chyba coraz bardziej przekonuję się do minerałów.
OdpowiedzUsuńNaprawdę warto wypróbować ;)
UsuńJa również uwielbiam puder bananowy, dla mnie to też totalny ulubieniec. Szczególnie właśnie do korektora, nie wiem, ile opakowań już zużyłam, ale sporo!
OdpowiedzUsuńMi się wydaje, że ten puder nigdy się nie kończy :D
UsuńCiekawe kosmetyki a szczególnie puder z banana xD
OdpowiedzUsuńZawsze wyłapiecie jakiś spożywczy akcent :D
Usuńdo tego tuszu z L'oreala kilka razy już podchodziłam i jakoś nie kupiłam go jeszcze! :(
OdpowiedzUsuńWszystko zależy od tego, jakie szczoteczki lubisz ;)
UsuńŻadnego z nich nie znam ;O ale bronzerom chętnie się przyjrzę!
OdpowiedzUsuńJestem typowym bronzero-maniakiem :D
UsuńNiczego nie bylo mi dane uzywac :P
OdpowiedzUsuńMoże w tym roku się uda :D
UsuńMam ten CC Bell na liście od dłuższego czasu ale jakoś jeszcze do mnie nie trafił. Cień bazowy mam i jest całkiem całkiem :)
OdpowiedzUsuńMoże w tym roku się uda :D
UsuńTerracotta z GR, to coś pięknego <3 Towarzyszy mi już ze 3 lata :-)
OdpowiedzUsuńMi również :D
UsuńLubię aż 5 produktów :)
OdpowiedzUsuńWow, jestem zaskoczona, bo często nasze zdanie na temat kosmetyków się różniło ;)
Usuń